O człowieku nieuznającym niemożliwości – Henry Ford i jego historia

Zaczynał od pensji wynoszącej 45 dolarów miesięcznie, warsztatu ulokowanego w szopie i powszechnej opinii wariata. Umarł jako milioner, który przez długi czas nie miał sobie równych. A wszystko dlatego, że jako mały chłopiec zobaczył w mieście lokomotywę. Taki był początek sukcesu i kariery Henry’ego Forda.

Jego ojcu nie podobał się pomysł zostania  mechanikiem. Uważał, że miejsce syna jest na rodzinnej farmie. Przez lata namawiał go, by nie opuszczał gospodarstwa, jednak Henry już jako kilkunastolatek wiedział, że Dearborn w stanie Michigan jest dla niego za ciasne. Marzył o rzeczach wielkich, choć nie wiedział dokładnie, co to mogłoby być. I to właśnie trudne życie na farmie skłoniło go do myślenia o ułatwianiu pracy poprzez wprowadzanie nowoczesnych rozwiązań. Jak przyznawał w swojej autobiografii, o drodze, którą wybrał, zadecydowały dwa zdarzenia: przyglądanie się sunącej po torach lokomotywie i otrzymanie od rodziców zegarka. Obiekty te rozbudziły w chłopcu nieustanną ciekawość ich mechanizmów. Nie dawały mu one spokoju, dopóki nie przekonał się w praktyce, na jakich zasadach działają. Opanowanie funkcjonowania przeróżnych maszyn przez lata zdobywał w rozmaitych warsztatach. Praca ta tak go pochłaniała, że nie czuł nawet mijającego czasu. Mawiał, że najważniejsze, by robić to, co bezpośrednio łączy się z naszymi zainteresowaniami. Nie traktuje się wtedy swojego zajęcia jako ciężkiej pracy.

Siedem lat prób

Kiedy po godzinach zamykał się w swoim warsztacie, który w rzeczywistości stanowiła szopa koło domu, nie był jedynym, marzącym o stworzeniu bezkonnego pojazdu. Także w Niemczech starano się skonstruować podobną maszynę. Jednak na swoim kontynencie Ford był pionierem, który nie tylko stworzył prototyp samochodu, ale zaczął go produkować na masową skalę. Jedno trzeba mu przyznać – nie poddawał się łatwo. Od momentu pracy nad skonstruowaniem auta do pierwszej przejażdżki, doszło dopiero po siedmiu latach! Poza wytrwałością, musiała cechować go także pewność siebie, bo kiedy wyjechał na ulicę swoim modelem, spotkał się przede wszystkim z szyderczymi uśmiechami i postukiwaniem w czoło. Był rok 1896. Niewielu poza nim wierzyło, że ‘coś takiego’, bo pojazd bardziej przypominał kocioł na kółkach niż samochód, miałoby zastąpić powozy konne. Jak bardzo się mylono, może wskazywać fakt, że w ciągu 19 lat od rozpoczęcia masowej produkcji Forda T, sprzedano w całych Stanach aż 15 milionów egzemplarzy.

Gdyby Henry Ford dostosowywał się do powszechnych opinii i wymagań, być może nigdy nie osiągnąłby tak spektakularnego sukcesu. W swoich wypowiedziach podkreślał, jak ważne jest pokonanie strachu, że ktoś mógłby wziąć nas za nierozsądnych czy nawet szalonych, bo właśnie ten strach tamuje pomysłowość i kreatywność. A tej na pewno nie brakowało wielkiemu przedsiębiorcy. Bo jaki normalny pracodawca z dnia na dzień podnosi pensje swoich pracowników dwukrotnie – przy skróceniu czasu ich pracy? A Ford po pierwszej wojnie światowej zatrudniał, jako właściciel największego koncernu świata, 75 tys. osób. Jednak wynagrodzenie podniósł bez wahanie, kiedy tylko okazało się, że stanie przy taśmie produkcyjnej, której wynalezienie również zawdzięczamy właśnie jemu, jest dla pracowników zbyt monotonne. Dzięki podwyżkom nikt nie myślał już o opuszczeniu fabryki, a wręcz przeciwnie, starał się być jeszcze bardziej efektywny. Ford swoją decyzję tłumaczył jasno: ambicją pracodawcy powinna być płaca, która zapewni mu wierność i wydajność pracowników. Posunięcie przedsiębiorcy prasa uznała za ‘przestępstwo ekonomiczne’. Jednak na przekór opiniom wierzył, że pewność swoich przekonań wygra starcie z powszechną krytyką. Warto dodać, że milioner uchodził z natury za nieśmiałego. Ten nieśmiały, ale trzeźwo myślący człowiek, zdawał sobie sprawę, jak kusząca jest wizja pracy w stałych godzinach i zapomnienia o niej wraz z wyjściem z biura. Czuł jednak, że taki tryb nie może dać poczucia wolności i swobody w działaniu, bez której nie wyobrażał sobie życia.

Metoda w szaleństwie

Opisywał je w książce „Moje życie i dzieło”, wydanej w 1922, zawierającej także własne teorie społeczne i ekonomiczne. Między innymi, przyznawał otwarcie, co stanowi dla niego obiekty pogardy: po pierwsze chciwość, po drugie marnotrawstwo. Patrząc na jego życie z dzisiejszej perspektywy, łatwo zauważyć, że nie były to słowa wyssane z palca. Ford był człowiekiem zasad i działania, nie obietnic bez pokrycia i pustych frazesów. Miał własną definicję biznesu. Uważał, że powinien on nie tyle dawać zarobek, co służyć innym i poprawiać komfort ich życia. Stąd uparte dążenie, by jego samochody były wciąż lepsze i tańsze. Doszedł w końcu do perfekcji. Zależało mu, by robotnik zarabiający 300 dolarów rocznie, mógł pozwolić sobie na zakup auta. Zanim model T opanował rynek, samochody innych marek kosztowały ponad 1000 dolarów, a więc pozostawały w sferze marzeń przeciętnego obywatela. Dlatego Fordowi tak bardzo zależało na stworzeniu auta, na które pozwoli sobie większość Amerykanów. Po latach ulepszania modelu, na ulicę wjechał Ford warty trzy razy mniej od konkurencyjnych samochodów. I to właśnie była największa satysfakcja Forda – zarabiać, a w zamian dawać ludziom lepsze warunki bytu. Dzięki tym przekonaniom marka z czasem opanowała także Europę.

Jeśli spróbować odgadnąć receptę na sukces Henry’ego Forda, można by pokusić się o stwierdzenie, że jego największą siłą było niekonwencjonalne myślenie. Rzeczy, które dla większości uchodziły za szalone czy nieroztropne, dla niego stawały się podstawą w działaniu. Warunek był jeden: pewność swoich racji. Choć nie oznaczało to braku miejsca na porażkę. Wręcz odwrotnie. Nie wyszło? Nic się nie stało, za drugim razem zrobisz to lepiej. Tak w pigułce można by zamknąć kilkudziesięcioletnią karierę człowieka, który na zawsze zmienił oblicze Ameryki i nigdy nie uznał istnienia rzeczy niemożliwych.

Autor: Paula Szewczyk

foto: livebyquotes.com

Author: Paula Szewczyk

Polonistka i dziennikarka, absolwentka dwóch uniwersytetów - w Łodzi i w Warszawie, zainteresowana przede wszystkim historią miast, i ludzi, nigdy nie odmawia książki.

2 thoughts on “O człowieku nieuznającym niemożliwości – Henry Ford i jego historia”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *