Jesteś efektywny czy tylko efektowny?

Standardem w dzisiejszym świecie stały się nadgodziny. Zostawanie w pracy po pracy jest już prawdziwym społecznym przymusem. Jeśli wychodzisz do domu zgodnie z planem, to znak, że pracujesz mało i źle. Kto w czasach kryzysu może pozwolić sobie na taką opinię? Przecież setki innych czekają na naszą posadę.

Nie daj się zwariować, nie musisz grać w tę chorą grę.

Polacy należą do narodów spędzających najwięcej czasu w pracy (40,5h tygodniowo). Najkrócej w Unii Europejskiej pracują Holendrzy – zaledwie 30,5h na tydzień. Pomimo tego pracownicy z kraju tulipanów są w stanie wypracować więcej w krótszym czasie, niż ich koledzy znad Wisły. Jakim cudem?

Pokutuje u nas prawdziwie antyczne podejście do pracy, gdzie wydajność pracownika liczyło się w ilości godzin spędzonych w zakładzie. Model ten sprawdzał się w XIX-wiecznej fabryce podczas wyliczania ilości węgla przerzuconego przez robotnika (tona na godzinę, a więc im więcej godzin tym lepiej).

Odrzuć absurd

W epoce cyfrowej, zdominowanej przez pracę umysłową ta metoda  jest po prostu bez sensu. Wytworzona przez taki schemat myślenia presja społeczna każe nam kreślić kwadraty na pulpicie monitora (żeby szef widział, że nie odchodzę od komputera), a dzieciom zostawiać otwarte książki podczas spania ( „Oj, tak ciężko się uczył, że aż padł z wyczerpania!” – pomyślą rodzice wchodząc do pokoju syna). Sfrustrowani co minutę sprawdzamy skrzynkę pocztową i otwieramy szeroko oczy z podekscytowania, gdy zobaczymy czerwoną cyferkę powiadomienia na facebooku. O kwejku już nawet nie wspomnę.

Ale przecież siedziałem przy komputerze, jestem zmęczony i sfrustrowany – więc gdzie są efekty mojej pracy?!

Kluczem do wyjścia z tej pułapki jest zadanie sobie pytania – „Jestem efektywny czy tylko efektowny? Naprawdę realizuję swoje cele czy zadowalam się pozorami?”. Powieś sobie taki napis nad biurkiem (lub miejscem, gdzie pracujesz). Ja dodatkowo ustawiłem sobie w telefonie komunikat, który raz na 3 godziny budzi mnie z odrętwienia powyższym pytaniem. To wystarczy, żeby przywołać się do porządku.

Korzystaj z metody zorientowanej na cele. Przed rozpoczęciem każdej pracy zastanów się, jaki ma być jej efekt i czemu ma służyć. Następnie co godzinę pytaj się samego siebie – „ Czy to co robię faktycznie przybliża mnie do postawionego celu?”. Nie oszukuj sam siebie i nie dbaj o postrzeganie przez innych. Oni grają w tę grę pozorów i ciężko będzie im znieść myśl, że Tobie udało się przełamać schemat, mogą się więc negatywnie na Twój temat wypowiadać. Pamiętaj jednak, to Twoje marzenia i cele są najważniejsze.

Na koniec najważniejsza rada: jeśli zaczynasz pracować – odłącz Internet! Nic nie odciąga Twojej uwagi bardziej niż świadomość bycia podłączonym do sieci. Ściągnij wszelkie potrzebne materiały, załatw sprawy nie mogące czekać i odrzuć przecz kabel od modemu. Szkoda czasu na facebooka i demotywatory, skoro można realizować marzenia.

Autor: Michał Szymański

Author: Michał Szymański

Specjalista od social media, bloger, fascynat startup`ów i nowych technologii. Twórca portalu BiznesFlow.pl. Autor licznych artykułów z tematyki produktywności, efektywnej nauki, biznesu internetowego. Prezes stowarzyszenia Tea Club wspierającemu młodych ludzi w rozwoju zawodowym na arenie międzynarodowej. Prywatnie pasjonat tańca "breaking" (breakdance), tańczący nieprzerwanie od 11 lat.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *