Prokrastynacja – jak ją przezwyciężyć i zabrać się do pracy

Stos książek piętrzy się przed Tobą, termin egzaminu zbliża się nieubłaganie, a Ty wciąż powtarzasz sobie – „jutro” ? Pięknie zaplanowałeś sobie, że o 18.00 zaczniesz pracować, ale nagle poczułeś się głodny i wszystko trzeba było przełożyć? Lub być może poduszka była dzisiaj wyjątkowo miękka, a słońce zbyt ładnie świeciło? Czego to nie wymyśli nasz umysł, żeby tylko odciągnąć nas od obowiązków. Zjawisko to nosi piękną nazwę “Prokrastynacja” i oznacza uporczywe odkładanie wszystkiego na później. Na nasze szczęście możemy być sprytniejsi niż nasz własny mózg i zastosować kilka przydatnych tricków, dzięki którym szybko uporamy się z robotą. Jakich tricków? O tym poniżej.

Prokrastynacja a planowanie

Dlaczego pomimo mocnego postanowienia, że o tej konkretnej godzinie zaczniemy się uczyć, tak łatwo przychodzi nam wymiganie się od niego?  Czy to wynik naszej słabej woli? Nie do końca. To po prostu źle ukierunkowana motywacja. Gdy przez cały dzień chodzi nam po głowie, że o 20.00 będziemy musieli w końcu zabrać się za naukę niemieckiego do egzaminu, gdy już przyjdzie właściwa pora to okazuje się, że po naszej motywacji nie został nawet ślad. Dobrze zdajemy sobie sprawę, jak wielką męką jest walka z czasem plusquamperfect i odmianą czasownika „lassen”. Co prawda Arbeit macht frei, ale nas to jakoś wcale nie pociesza. Nasz umysł zdaje sobie sprawę, że już za parę godzin zostanie zmuszony do pracy oraz, że będzie to dla niego nieprzyjemne. Nic więc dziwnego, iż jest taki pomysłowy w podrzucaniu Ci zastępczych zajęć. Wszystko, tylko nie praca!

Co możesz zrobić? Weź go podstępem.

Ćwiczenie: Ze swoich dzisiejszych obowiązków wybierz jeden, którego wypełnianie sprawia Ci trudności. Załóżmy, że jest to pisanie pracy magisterskiej. Zamiast jednak zakodować w swojej głowie „Punkt 12.00 zaczynam pisać pracę magisterską” zamień to postanowienie na takie, które będzie o wiele lżejsze do przyjęcia dla Twojego umysłu. Postanów sobie coś takiego: „O 12.00 rozłożę na biurku wszystkie potrzebne książki i notatki do pisania magisterki oraz otworzę je na właściwej stronie. Dodatkowo wyłączę telefon komórkowy telewizor oraz odłączę kabel od internetu”. I nic więcej. Ani słowa o pisaniu magisterki. Celem jest jedynie przygotowanie materiałów i odcięcie kontaktu do świata zewnętrznego. Wszystko po to, aby nie sięgnęła Cię prokrastynacja.

Wyobraź sobie teraz dwie sytuacje. W jednej przez cały dzień prześladuje Cię myśl o magisterce. Pisanie pracy dyplomowej to ciężka i męcząca sprawa. Nic więc dziwnego, że w raz z każdą minutą przybliżającą Cię do godziny rozpoczęcia pracy Twój opór i prokrastynacja stają się coraz większe. W efekcie tuż przed porą realizacji postanowionego zadania jesteśmy w takim stanie psychicznym, że wymyślimy nawet najbardziej błahy powód, aby tylko się wymigać.

Zobaczmy teraz drugą możliwość. Postawiłeś sobie za zadanie o wyznaczonej godzinie przygotować materiały oraz odciąć się od mediów i telefonu. Co sobie myśli Twoja podświadomość? „Hmm, rozłożenie kilku książek i wyłączenie komórki oraz internetu nie jest takie trudne. Mogę to zrobić…” – świetnie, Twój umysł połknął haczyk. Mamy drania!

1Cóż więc dalej? Jest punkt 12.00, wszystkie materiały otworzone na właściwych stronach, telefon i telewizor wyłączony, kabel od internetu schowany do szafy, a Ty siedzisz na krześle i jesteś zadowolony, że w końcu udało Ci się zrobić to, co postanowiłeś. Przyjemne uczucie prawda? No a skoro już sobie tak siedzisz przed tymi książkami i akurat otwarte są już na właściwych stronach, to grzechem byłoby czegoś nie przeczytać. A skoro już coś przeczytałeś, to w zasadzie mógłbyś i coś napisać. Wokół cisza, telefonu nie ma co sprawdzać bo przecież wiesz, że wyłączony. Kabel od sieci schowany między skarpetkami, więc nie dręczy Cię myśl „tylko na sekundę sprawdzę fejsika”.

Gratulację. Wygrałeś walkę z własnym mózgiem. Co prawda byłeś podstępny i oszukiwałeś, ale czy ktokolwiek obrazi się za takiego podstawionego w dobrej wierze Konia Trojańskiego, drogi Odyseuszu?

Prokrastynacja została pokonana w pierwszej bitwie ale pamiętaj, że żeby wygrać wojnę potrzeba jeszcze sporo takich zwycięstw.

Chcesz się dowiedzieć więcej na temat prokrastynacji?  Polecam Ci ten artykuł: Prokrastynacja – czyli uporczywe odkładanie spraw na później

Jeśli powyższy artykuł okazał się dla Ciebie przydatny, zostaw swoją opinię w komentarzach.

Autor: Michał Szymański

Author: Michał Szymański

Specjalista od social media, bloger, fascynat startup`ów i nowych technologii. Twórca portalu BiznesFlow.pl. Autor licznych artykułów z tematyki produktywności, efektywnej nauki, biznesu internetowego. Prezes stowarzyszenia Tea Club wspierającemu młodych ludzi w rozwoju zawodowym na arenie międzynarodowej. Prywatnie pasjonat tańca "breaking" (breakdance), tańczący nieprzerwanie od 11 lat.

13 thoughts on “Prokrastynacja – jak ją przezwyciężyć i zabrać się do pracy”

  1. podoba mi się zaproponowane przez Ciebie podejście 😉
    dziś wieczorem spróbuję w ten sposób przysiąść do Klinicznej.
    zamieniam MUSZĘ w CHCĘ i biorę się do roboty, a co!
    pozdrawiam

  2. Dzięki Kinga za opinię. Sam stosuję powyższe zasady, bo w innym przypadku dawno już zjadłyby mnie terminy.

    Wspomniałaś o klinicznej – czyżbyś przypadkiem studiowała psychologię lub resocjalizacje? 😉

    Pozdrawiam serdecznie

  3. Mnie prokrastynacja zabrala jakies 8 lat z zycia. nie bylam i nie jestem chyba nadal w stanie sobie z nią poradzic. W pewnym momencie zaczelam sie zastanawiac czy cale nazywanie tego prokrastynacja nie jest tlumaczeniem sie ze jestem leniwa i nieogarnięta. Wtedy przestalam sie calym tym tematem zajmowac i szukać metody na ta przypadlosc. Zastanawialam sie nad znalezieniem coacha jednak z obawy ze trafie do jakiegos magika ktoremu sie wydaje ze mi pomoze a ja utopie kupe kasy, zrezygnowalam. Czyli kluczem jest przekucie mówienia sobie MUSZE cos zrobi w CHCE to robić???

    1. AGN,
      nie jestem coachem ani psychologiem, mogę Ci jednak powiedzieć co podziałało u mnie. Miałem w swoim życiu okres, gdy prokrastynacja dręczyła mnie tak mocno, że zacząłem wpadać w stany depresyjne. Udało mi się ja przełamać, gdy odkryłem, że jedyny sposób aby rozpocząć daną pracę, to zmiana jej na coś, co da mi choć trochę zajawki i radości. Dobrze ten sposób obrazuje moja metoda na naukę języków obcych ( http://biznesflow.pl/nauka-jezyka-obcego/ ).

      Odpowiadając na Twoje pytanie – w moim przypadku kluczowe stało się zmienienie “Muszę” na “chcę”. Dlatego też podjąłem decyzję, że jedynym rozwiązaniem dla mnie na pracę będzie własna firma, gdzie będę mógł zajmować się tym co lubie i w taki sposób, w jaki mi się podoba. Nie było jednak tak łatwo jak sobie to wyobrażałem. 2 lata ciągłych porażek, nieudanych pomysłów biznesowych, momenty ciągłego zwątpienia i zaniżone poczucie własnej wartości dawały mi się we znaki. Jednak próbowałem dalej, bo w sumie pierwszy raz w życiu robiłem to co chcę, a nie to co muszę.

      To była najlepsza decyzja w moim życiu.

      Co Tobie sprawa największy problem? Studiujesz, pracujesz? Jeśli masz ochotę to napisz nieco więcej o swojej sytuacji.

  4. Pingback: - zarzadzaniezasl1

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *