Roczne stypendia na studia w USA

Nazwa: Georgia Rotary Student Program

Termin aplikowania:   01-10-2014

Dla kogo: osoby pomiędzy 18-25 lat

Przedmiot: roczne stypendia na studia w USA

 


Stypendium na roczny pobyt w USA na jednym z uniwersytetów w stanie Georgia.

Dofinansowane działania:
Trzy amerykańskie Dystrykty Rotary fundują co roku ok. 80 stypendiów dla kandydatów z całego świata na roczne studia na jednym z uniwersytetów w Georgia .

Kto może się ubiegać o fundusze:
O stypendium mogą się ubiegać osoby stanu wolnego w wieku 18-25 lat, które nie studiowały wcześniej w USA. Wymagana jest rekomendacja Prezydenta Klubu Rotary lub Gubernatora Dystryktu, w którego skład wchodzi Polska. Stypendia GRSP są dostępne także dla dzieci i krewnych Rotarian.

Wysokość dofinansowania:
Stypendium pokrywa czesne, koszt podręczników, zakwaterowanie i wyżywienie. Stypendysta musi sam ponieść koszty za przelot samolotem w obie strony oraz za roczne ubezpieczenie.

Termin składania wniosków: 1 października 2014 r.
O terminie kolejnej edycji programu poinformujemy niezwłocznie po jego ogłoszeniu przez organizatora.

Więcej informacji na stroniehttp://www.grsp.org/

 

DANE ORGANIZATORA:

Klub Rotariański
Email: jkarasinski@formator.pl
Strona www
Jerzy Karasiński

FUNDATOR

Fundacja Rotariańska
The Rotary Foundation – Education Program
One Rotary Center
1560 Sherman Avenue
Evanston
IL 60201-3698 USA
Tel.: + 847-866-3000
Fax: +847-328-8554 or+847-328-8281
Strona www

foto: athensbusiness.org

Zarządzanie czasem – jak go nie marnować?

Codziennie rozpoczyna się pierwszy dzień z reszty Twojego życia. Choć w pierwszej chwili brzmi to jak ostrzeżenie bandyty planującego zaczajenie się na nas w ciemnej alejce, po głębszym zastanowieniu dochodzimy do wniosku, że to święta prawda. Pozostaje tylko pytanie, co zrobić z tą wiedzą? Po pierwsze (i najważniejsze): nie marnować żadnego dnia. Upływ czasu jest nieubłagany i ani się obejrzysz, jak siedząc w bujanym fotelu i dziergając na drutach szaliki dla wnuków będziesz wspominać stare dzieje. Dzięki temu artykułowi dowiesz się, jak świadomie planować swój czas i optymalnie go wykorzystywać. Ale nie marnujmy czasu – do dzieła!

 Przeprowadź mały remanent

Największy paradoks czasu brzmi: „Tylko niektórzy mają dostatecznie dużo czasu, a jednak każdy ma go tyle, ile go jest”. Powiedzmy sobie szczerze, czy nie marzysz o tym, by doba wydłużyła się o kilka godzin? Przecież te dwadzieścia cztery, które mamy do dyspozycji, to jakaś kpina. A ile z nich wykorzystujesz naprawdę efektywnie? Aby nauczyć się umiejętnie gospodarować czasem, przede wszystkim musisz odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań, zrobić tzw. „remanent czasu”. Zastanów się, na co przeznaczasz go najwięcej (nauka, praca, wyjścia z przyjaciółmi) i jakie czynniki zazwyczaj zakłócają wcześniej ustalony harmonogram dnia (telefony, niezapowiedziani goście). Jeśli dodatkowo spiszesz wyniki swoich refleksji na kartkę, będziesz miał czarno na białym (dosłownie!), co należałoby zmienić, aby marnować jak najmniej czasu. Oprócz tego, przy każdej czynności zadaj sobie dwa pytania: czy czynność była konieczna? Czy nakład czasu można czymś uzasadnić? Jeśli przy większości odpowiedziałeś „nie”, znasz już swoje słabe strony. Pamiętaj, że już sama metoda sporządzania notatek przynosi błyskawiczny efekt samopoznawczy.

Jasno określ swój cel

Kiedy już wiesz, na co zwracać uwagę przy planowaniu czasu i jakich „zakłóceń” się wystrzegać, przejdź do kroku numer dwa, czyli określenia celu swoich działań. Przyjmijmy, że masz do zrealizowania ogromny projekt na zaliczenie semestru lub napisanie dwóch rozdziałów pracy magisterskiej. Termin upływa za miesiąc, a Ty zupełnie nie wiesz, jak się do tego zabrać. Aby nie dać się panice, pamiętaj: tylko spokój może Cię uratować. No, może nie tylko, gdyż niezwykle pomocne jest również ustalenie celu na każdy dzień. Ukierunkuj swoje wysiłki na to, co masz do zrobienia w ciągu najbliższej doby. Nie wybiegaj w przyszłość, skup się na jednym, konkretnym zadaniu, którym zajmiesz się dzisiaj. Cele determinują wyniki, gdyż nie chodzi o to, co się robi, lecz po co się to robi. Stają się wyzwaniem i uwalniają energię niezbędną do podjęcia odpowiednich działań. Są również miarą służącą do oceny wydajności. Nie ma co owijać w bawełnę: nawet najlepsza metoda, nadzwyczaj kreatywne działanie stają się bezwartościowe, jeśli nie ustalisz przedtem jasno i jednoznacznie, co właściwie chcesz osiągnąć. Pamiętaj, że cel jest mot(ywat)orem i siłą napędową naszego postępowania.

Planowanie długoterminowe

Praca magistereska obroniona, projekt zrealizowany na piątkę, ale co dalej? Planowanie z dnia na dzień masz już w małym paluszku, teraz pozostaje jedynie zastanowić się, co z tym życiem. Darujmy sobie jednak filozoficzne przemyślenia i przejdźmy od razu do sedna: pora na utrwalenie pragnień i celów życiowych, które będą realizowane w dalszej przyszłości. Jeśli nie masz pomysłu na siebie, weź do ręki kartkę i długopis i stwórz swój własny obraz pożądanej kariery zawodowej. Odpowiedz na pytania: co właściwie zawodowo robiłbym najchętniej? Gdybym miał możliwość wyboru pozycji, funkcji i branży, kim zostałbym najchętniej? Uwierz, że od tak stworzonej wizji promieniuje silna motywacja do wzmożonej pracy. Dzięki jasno określonym celom łatwiej pokierujesz swoimi działaniami i procesem decyzyjnym na drodze do realizacji pragnień. Przelanie myśli na papier sprawia, że życiowe cele nabierają charakteru wyzwania, a Ty sam stajesz się człowiekiem czynu, a nie tylko marzycielem.

Autor: Katarzyna Woźniak

Pozytywne myślenie – jakie są zalety i wady takiego nastawienia?

Harold Wilson, premier Wielkiej Brytanii w latach 60. i 70. ubiegłego wieku, powiedział kiedyś o sobie: „Jestem optymistą, ale optymistą, który bierze ze sobą płaszcz przeciwdeszczowy”. Dla wszystkich tych, którzy mogą utożsamiać się ze stwierdzeniem Wilsona, zawsze istnieje jakieś „ale”: niby optymiści, ALE przygotowani na każdą, niezbyt szczęśliwą ewentualność. Nie lepiej mieć nadzieję (notabene nieodłączną towarzyszkę optymizmu), że deszcz jednak nie spadnie? Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak pozytywne myślenie i postrzeganie świata może zmienić w codziennym życiu. 

Bez nadziei jest beznadziejnie

Nadzieja odgrywa w naszym życiu bardzo znaczącą rolę. Jest nie tylko pociechą w chwilach załamania i pogodnym patrzeniem w przyszłość. Przede wszystkim stanowi przekonanie, że ma się nie tylko chęci, ale także możliwości osiągnięcia obranego celu, bez względu na to, jak wielkie przeszkody staną nam na drodze. Ludzie różnią się wielkością posiadanego potencjału nadziei, co z kolei dzieli ich na pesymistów, realistów i – stanowiących przedmiot tego artykułu – optymistów. Ci ostatni nawet w totalnie beznadziejnej sytuacji, jak na przykład zgubienie się w lesie rodem z horroru „The Blair Witch Project”, będą potrafili zachować zimną krew i z uśmiechem na ustach wytrwale dążyć do celu (czytaj: do miejsca, gdzie nie ma szemrzących niepokojąco drzew). Trzymanie się nadziei oznacza w praktyce ni mniej, ni więcej, że nie poddajemy się przygniatającemu niepokojowi. Stany depresyjne, kiedy nie mamy ochoty na nic innego, oprócz zaszycia się przed telewizorem z pudełkiem lodów lub zgrzewką piwa (zależnie od upodobań), również są nam obce. Krótko mówiąc, pozytywne myślenie i jego siostra nadzieja to wielcy motywatorzy, którzy nierzadko stoją na straży naszego dobrego samopoczucia.

Optymista kontra reszta świata

Przewaga osób optymistycznie nastawionych do życia polega na tym, że swoje niepowodzenia wyjaśniają jako rezultat czegoś, co bez większego problemu można zmienić, udoskonalić, jeśli tylko się o to postarają. Po drugiej stronie barykady stoją pesymiści, którzy zazwyczaj mają o sobie tak kiepskie mniemanie, że biorą na siebie całą winę za poniesioną klęskę. Zazwyczaj przypisują niepowodzenie jakiejś cesze swojej osobowości. Takie podejście znajduje oczywiście swoje odzwierciedlenie w codziennym życiu. Przykładem niech będzie jedno z najbardziej stresujących wydarzeń – zwolnienie z pracy. Udowodniono, jak bardzo różnią się od siebie reakcje optymistów i pesymistów. Pierwsi z nich na wiadomość o rozwiązaniu współpracy z pracodawcą reagują zazwyczaj wzmożoną aktywnością, układając punkt po punkcie plan dalszego postępowania i szukając jednocześnie pomocy lub rady u zaufanych osób. Słowem – skupiają się na znalezieniu rozwiązania. Pesymiści natomiast od razu przyjmują, że do niczego się nie nadają, a ich poczucie własnej wartości niebezpiecznie oscyluje między zerem a minus sto. Nie trzeba chyba dodawać, że nie robią nic, by uporać się z zaistniałym problemem. Kolejny dowód, że pozytywne myślenie przynosi bardzo wymierne skutki.

Jeszcze tylko jedno „ale”…

Na tym prostym przykładzie widać więc, jak wielkie znaczenie odgrywa bycie realnym optymistą. „Realny” to słowo-klucz, a jednocześnie sedno powyższych rozważań. Trzeba bowiem pamiętać o tym, że o wiele bezpieczniejsze jest podejście do życia właśnie z tym małym „ale”, o którym mowa we wstępie. Zawsze lepiej zostawić sobie margines bezpieczeństwa (bo a nuż ten deszcz jednak spadnie) niż ślepo wierzyć, że zza chmur grubości stratosfery wyjrzy słońce. Zbyt naiwny optymizm może przynieść wiele rozczarowań. Chodźmy więc z głową w chmurach, ale pamiętajmy, by czasem zejść na ziemię. Koniecznie w różowych okularach. 

Autor: Katarzyna Woźniak

foto: good-life-yoga.com