Emocja kontra racjonalne myślenie – czym warto się kierować?

Adam Mickiewicz w balladzie „Romantyczność”, manifeście światopoglądowym swojego pokolenia zestawia „szkiełko i oko”, będące symbolem racjonalności z „czuciem i wiarą”, które zdaniem narratora utworu znacznie poszerzają horyzont poznawczy człowieka. Nawet dziś bezustanna walka między Sercem a Rozumem spędza sen z powiek psychologom, a sami zainteresowani stali się bohaterami medialnej rzeczywistości, grając główne role we wszystkich reklamach pewnej pomarańczowej sieci. Kto wygrywa tę racjonalno-emocjonalną potyczkę? 

Emocje to potęga

Od zarania dziejów ludzie kierowali się przede wszystkim emocjami. Możemy tylko domniemywać, jednak wydaje się to oczywiste, że już żyjący miliony lat przed naszą erą neandertalczyk uciekał gdzie pieprz rośnie przed mamutami, kierowany tylko i wyłącznie strachem. Wraz z pojawieniem się człowieka myślącego niewiele się zmieniło. Homo sapiens potrafił co prawda racjonalnie przeanalizować zagrożenie, jednak nadal to właśnie emocje brały nad nim górę. Tak zostało do dziś, a ewolucja wyznaczyła emocjom centralną rolę w ludzkiej psychice.

Porywy serca na pierwszym miejscu

Kiedy najczęściej kierujemy się emocjami? Przede wszystkim wtedy, gdy życie stawia przed nami zadania i wyzwania zbyt ważne, by rozum sam sobie z nimi poradził. Należą do nich sytuacje, w których grozi nam niebezpieczeństwo, kiedy mimo rzucanych nam pod nogi kłód dążymy do obranego wcześniej celu lub wówczas, gdy staramy się zdobyć partnera i założyć z nim rodzinę. No właśnie, to jak to jest z tą miłością? W tym wypadku repertuar emocjonalny człowieka trudno ogarnąć – nomen omen – umysłem. Uczuciu zakochania towarzyszą tak silne emocje, że często z łatwością zapominamy, iż oprócz serca mamy jeszcze jeden niezwykle cenny organ – mózg. Buzujące hormony, poziom endorfin bliski górnej granicy Absolutnego Szczęścia dają nam to, czego nie może zaoferować labirynt poskręcanych zwojów skryty w głowie, którą niemalże sięgamy chmur.

Dwa umysły

W toczącej się na przestrzeni tysięcy lat bitwie między Sercem i Rozumem nastąpił przełom. Okazuje się bowiem, że Matka Natura wyposażyła nas w nie jeden, ale dwa umysły – emocjonalny i racjonalny. Wydawałoby się, że daje to ogromną przewagę, ba! nawet wygraną ludzkiemu mózgowi. Zanim jednak zwolennicy „szkiełka i oka” wzniosą toast za zwycięstwo, warto zauważyć, że umysł, który „czuje” jest nierozerwalnie związany z naszymi emocjami. To dzięki temu połączeniu możliwe jest istnienie impulsywnego sposobu poznawania. Mimo, iż często jest ono sprawcą naszego nielogicznego postępowania, to jednak nie sposób nie docenić potęgi „czującego” umysłu. Podział na dwa umysły jest więc idealnym odzwierciedleniem mickiewiczowskiego spotkania intelektualnego podejścia do rzeczywistości i kierowania się sercem.

Bezustanny spór rozsądku z uczuciem   

            Mimo, iż rozum racjonalny i emocjonalny „żyją” ze sobą zazwyczaj w ścisłej harmonii, zdarzają się między nimi kłótnie, często naprawdę zażarte. Nie zapominajmy o tym, że obydwa są niezależnymi władzami i kiedy ogarnia nas fala namiętności, równowaga przestaje istnieć. Zazwyczaj w takich utarczkach górę bierze Serce i to jemu należy przyznać palmę pierwszeństwa. Cóż, romantycy mieli rację: namiętności co rusz przeważają nad rozsądkiem, dlatego nie pozostaje nam nic innego, jak kierować się mottem płynącym z „Romantyczności”: Miej serce i patrzaj w serce!”.

foto: vimeo.com

Autor: Katarzyna Woźniak

Kłody i lekarstwa powszednie

W Polsce aż 60% PKB wytwarzane jest przez firmy zatrudniające mniej niż 250 pracowników. To sprawia, że jesteśmy potentatem jeśli chodzi o odsetek małych i średnich przedsiębiorstw. Jednak to właśnie im jest najtrudniej. Paradoksalnie ci, którzy wytwarzają najwięcej, stają się ofiarami zbyt restrykcyjnego systemu polskiego aparatu kontroli nad przedsiębiorstwami.

Gdy spojrzeć na codzienną działalność podmiotów z sektora małych i średnich przedsiębiorstw widać, że najwięcej czasu zajmuje im zmaganie się z wysokimi kosztami działalności. Optymalizacja kosztów stałych i wysokie koszty ZUS to jeden z podstawowych problemów. Wysokie koszty pracy sprawiają, że trzeba dwa razy zastanowić się nad zatrudnieniem jakiejś osoby. Pół biedy jeśli chodzi o specjalistów, samodzielnych pracowników. Gorzej z kadrą niewykwalifikowaną, która wymaga nadzoru, często rotuje. Wtedy koszty samej rekrutacji to często nawet kilkanaście tysięcy złotych rocznie.

Drugą przeszkodą jest kredyt, a raczej jego brak. Na przedsiębiorcę który chce się rozwijać albo popadł w przejściowe tarapaty czyhają instytucje parabankowe albo istotne obostrzenia w samych bankach. Często też dzieje się tak, że na skutek prób uzyskania kredytu w wielu placówkach bankowych, przedsiębiorca sam ogranicza sobie szanse na korzystny kredyt. Bywa i tak, że jest mu wręcz odmawiany.

Trzeci problem to finansowanie zewnętrzne. Pieniądze z Unii Europejskiej to tylko wierzchołek góry lodowej, w dodatku mocno uczęszczany i dlatego zadeptany. W natłoku codziennych obowiązków w firmie mało kto  pamięta o możliwości uzyskania dotacji na stażystę lub pracownika z Urzędu Miasta czy Powiatowego Urzędu Pracy. Złożenie wniosku, jego prawidłowe wypełnienie i kontaktowanie się z urzędnikami też pochłania czas. Konieczna jest też wiedza, by nie ugrzęznąć w przepisach.

Na końcu tej długiej przeprawy czeka w końcu nagroda. Możliwość prowadzenia własnego biznesu zgodnie z własną wolą, wizją i talentem. Proste? A gdzie tam. Dopiero tutaj potwierdzenie znajduje myśl Murphyego zgodnie z którą jeśli coś może pójść nie tak, to na pewno pójdzie. Przepisy, interpretacje przepisów. Odwołania, kolejne pisma urzędowe. Pracownicy z talentem, których można rozwinąć. Tylko gdzie szukać właściwych kursów? Jak ukierunkowywać kogoś, kto nadaje się na lidera? Są też problemy wynikające z niedostatku świadomości, jaki posiadają przedsiębiorcy, a który wynika ze skomplikowania rzeczywistości prawnej.

Próby jej uporządkowania podejmują się zawodowcy, którzy zwracają uwagę biznesmana na rzeczy czasem naturalne, lecz umykające uwadze. Czasem odsłaniają przed nim zupełnie nowe zjawiska i zależności. Służą temu specjalistyczne kursy doszkalające – dla przedsiębiorców i ich kadry managerskiej. Prawo cywilne i handlowe, zarządzanie zasobami ludzkimi, ochrona środowiska, podatki, księgowość, rachunkowość, świadczenia społeczne, informatyka…

Od nadmiaru rzeczy które warto, a wręcz należy poznać, może zakręcić się w głowie. Dlatego coraz częściej osoby prowadzące firmę udają się do profesjonalistów. Wyspecjalizowanych podmiotów nastawionych na kompleksową pomoc dla firm. To nie są parabanki, udzielające wysoko oprocentowanych kredytów, z najważniejszymi klauzulami napisanymi małym druczkiem. Na szkoleniach takich firm nie ma miejsca na ogólniki, są same konkrety. Zwerbalizowane po to, aby prowadzić firmę dynamicznie i skutecznie. Nie dać się zaskoczyć urzędnikom, wyprzedzić konkurencję.

Rynek firm doradztwa finansowego, zapewniającego kompleksową obsługę podmiotom biznesowym, jest w Polsce rozproszony. Według raportu „Rynek doradztwa finansowego w Polsce 2012” stworzonego przez Wprost, perspektywy są bardzo dobre. Coraz większa liczba przedsiębiorców decyduje się na zasięgnięcie fachowej porady i wykorzystanie usług i narzędzi skrojonych specjalnie dla nich. Indywidualne podejście profesjonalnych konsultantów sprawia, że przedsiębiorca nie jest traktowany jak petent. Oferta skrojona na miarę, to idealne rozwiązanie dla biznesu każdej wielkości. 60% PKB samo się przecież nie wytworzy…

Opisanych zostało dużo czynników ryzyka, czy poza remediami podanymi powyżej można zrobić też coś na własną rękę? Jak najbardziej. Istnieje pewien sposób postępowania, który może skutecznie pomóc w oswajaniu się z rzeczywistością gospodarczą.

Przede wszystkim, warto dużo czytać. Praktyka biznesowa pokazuje, że własna, codzienna działalność gospodarcza zapewnia tylko pewien poziom zysków. Potem dochodzi się do szklanego sufitu, który przebić można tylko specjalistyczną wiedzą. Poradniki biznesowe pełnią w świecie prywatnego przedsiębiorcy rolę poradników pozytywnego myślenia. I w odróżnieniu od nich naprawdę działają.

Warto poznawać historie ludzi sukcesu, zobaczyć jaką rolą doszli do swojego obecnego statusu materialnego i ekonomicznego. Nie chodzi nawet o pokrewieństwo branży w której działamy do tej opisanej w książce. Tu rolę odgrywa ten sam rodzaj myślenia. Chodzi o to, by wytworzyć w sobie mechanizmy pozwalające na radzenie sobie w sytuacjach stresowych albo negocjacyjnych. Mniejsze zamówienia w tym miesiącu? Co mogę zrobić, żeby to zmienić? Może będę w stanie pozyskać nowych kontrahentów, albo poprzez wprowadzenie nowej usługi zmobilizować do większej aktywności aktualnych? Tutaj kłania się „Winning” Jacka Welcha, guru światowego zarządzania.

Innym, równie skutecznym sposobem jest… bywanie. Nie chodzi jednak o towarzyskie udzielanie się na imprezach i brylowanie w towarzystwie. Mowa o kręgach biznesowych. Wspólne obiady z osobami działającymi w tej samej branży często skutkują dodatkowymi zamówieniami bądź inną formą korzystnej relacji biznesowej. Amerykański naukowiec Cesare Fracassi pokazał w swoich badaniach, że wymiana opinii między dwoma pracownikami firm w stopniu specjalisty lub kierownika działu (nie mówiąc już o właścicielach) często skutkuje zawarciem umowy, a więc zwiększeniem zysku. Do tego nadają się najlepiej sytuacje nieformalne i nie chodzi o przerwę na kawę w trakcie konferencji.

Wspólny obiad, towarzyska gra w squasha, czy nawet wypad całymi rodzinami do kina sprawia, że ludzie myślący podobnie odkrywają nagle, że łączyć ich może jeszcze więcej. Wspólne świadczenie sobie usług i zarabianie pieniędzy. Francassi zbadał relacje 30 860 specjalistów w 2059 firmach, w ciągu dziewięciu lat. Okazało się, że managerowie połączeni siecią takich nieformalnych kontaktów mają większą skłonność nie tylko do wspólnego zawierania interesów, ale także do większej innowacji. Ci którzy się nie integrowali, byli bardziej zachowawczy, wykazywali mniejszą skłonność do racjonalnego ryzyka, nie wykorzystywali rynkowych szans, biernie podążali za wskaźnikami rynkowymi.

Według naukowca przedsiębiorstwa pozwalające swoim pracownikom (najlepiej gdy przykład idzie z góry, od samego właściciela) na nieformalną wymianę poglądów i kontaktów handlowych z szeroko rozumianą „branżą”, notują większe zyski. Różnica wynosiła średnio od 5% do aż 15%. To dużo, więc trzeba wziąć pod uwagę czynnik ludzki.

W prowadzeniu własnego przedsiębiorstwa to on jest często najważniejszy.

 

Jarosław Ściślak

Tekst powstał we współpracy ze SPECTRUM – Centrum Wspierania i Rozwoju Przedsiębiorczości

http://spectrum-centrum.pl

https://www.facebook.com/SpectrumPrzedsiebiorczosci

foto: doradcafinansowyefg.blogspot.com

Zamknij się! Przestań narzekać i zacznij żyć

„Moim celem jest wyrwać Cię z komfortowego, miernego stylu życia i przesunąć bliżej krawędzi. Krawędź to miejsce, w którym ludzie ośmielają się przeciwstawić wychowaniu, wykształceniu i sytuacji, w jakiej się znaleźli, by osiągnąć szczęście, sukces i powodzenie mimo swoich ograniczeń”.

Tymi słowami Larry Winget wita swojego czytelnika. To jednak zaledwie początek. W recenzowanej przeze mnie książce „Zamknij się! Przestań narzekać i zacznij żyć!” autor nie zostawia suchej nitki na odbiorcy. Taki niestandardowy styl w tematyce rozwoju osobistego może zadziwiać i odpychać, jednak jedno jest pewne – trudno przejść obok tego obojętnie.

Larry Winget jest trenerem rozwoju osobistego i mówcą motywacyjnym. Z dużym samozadowoleniem określa sam siebie jako „Jedyny Na Świecie Irytujący Mówca”. Za cel postawił sobie wkurzanie ludzi do takiego stopnia, aż w końcu dokonają zmiany na lepsze w swoim życiu.

Książka napisana jest bardzo ekspresywnym językiem ze sporą dawką poczucia humoru. Autor zawarł w niej wiele narzędzi i sposobów, które pozwalają dokonać istotnych refleksji i pchnąć nasze życie do przodu. Przedstawia sprawy konkretnie i takiego samego konkretu oczekuje od odbiorcy. Nie daje komfortu omijania prawdy, chce żeby czytelnik ujrzał ją bez względu na to jak bardzo byłaby bolesna. Bez ogródek obrzuca nas epitetami, gdy uznaje, że sami jesteśmy sobie winni sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. Nie waha się nazywać ludzi grubasami, leniami, idiotami czy miernotami, którzy sami chrzanią sobie życie. Nie toleruje żadnych usprawiedliwień. Największą jego wściekłość wywołuje narzekanie i akceptowanie istniejącego stanu rzeczy. Jeżeli dysponujesz słynną dla naszego polskiego narodu cechą marudzenia przygotuj się na dużą dawkę andrenaliny.

Z wieloma tezami zawartymi w książce się nie zgadzam. Niektóre słowa autora uważam za nietrafione, czy wręcz głupie. Podejście do wielu spraw związanych z rozwojem osobistym mam zupełnie inne.

Czy polecam tą książkę? Jeżeli czytałeś/aś już inne pozycje o podobnej tematyce i nie zadziałały na Ciebie tak jak powinny – spróbuj terapii szokowej. Jeśli uważasz, że potrzebny Ci kopniak i masz już dosyć użalania się nad sobą Larry Winget wyciągnie do Ciebie pomocną dłoń. Co prawda najpierw Cię tą dłonią spoliczkuje, ale potem będzie już z górki.

Autor: Michał Szymański

Dziel i rządź, czyli jak zostać przywódcą idealnym – część 2.

Jeśli jesteś jednym ze szczęśliwców, którzy przeczytali poprzedni artykuł traktujący o tym, jak zostać dobrym szefem ( Jak zostać przywódcą część 1 ), z pewnością Twoja ciekawość została rozbudzona i odczuwasz nieodpartą chęć zgłębienia wiedzy w tej dziedzinie. Mam dla Ciebie nie lada gratkę: poniżej znajdziesz kilka kolejnych rad, które pozwolą Ci osiągnąć wyższy stopień wtajemniczenia w akcji pod hasłem „Przywódca idealny”.

Zmiany w dobrej wierze

W Twojej przyszłej (lub teraźniejszej) karierze zawodowej zapewne nie raz zdarzać się będą sytuacje, w których będziesz miał styczność z drażliwymi, wiecznie narzekającymi pracownikami, działającymi na nerwy wszystkim wokół. Zwolnić jednak takiego gagatka nie wypada, bo co prawda charakter do wymiany, ale pomysły, energia i zapał pierwsza klasa. Co z tym fantem zrobić? Jeśli to możliwe, przenieś drażliwca na inne stanowisko. Upieczesz w ten sposób dwie pieczenie na jednym ogniu: inni pracownicy odetchną z ulgą, a główny zainteresowany nadal będzie miał poczucie, że jest w firmie niezbędny. Ta zmiana wyjdzie wszystkim na dobre.

Najpierw zalety, potem wady

Kolejna nieprzyjemna sytuacja: pracownik, który od zawsze dawał z siebie wszystko, nagle zaczyna opuszczać się w wykonywaniu swoich obowiązków, a efekty jego pracy są mniej niż zadowalające (delikatnie mówiąc). Pamiętając jego dotychczasowe zaangażowanie i to, jak świetnie „robił robotę”, nie masz serca go zwolnić. W takim wypadku idealną receptą może okazać się szczera, serdeczna rozmowa. Zamiast rugać, obdarz go kilkoma komplementami dotyczączymi wcześniejszej współpracy, a potem daj delikatnie do zrozumienia, że zauważyłeś u niego „spadek formy”. Na koniec zaproponuj wspólne zastanowienie się, jak rozwiązać ten problem. Z pewnością Twoje delikatne uwagi skłonią podwładnego do zastanowienia się nad tym, co robi nie tak i zmotywują go do poprawy.

„Yes, we can!”

Motywacja do pracy to podstawa. Ludzie, których się nie docenia zazwyczaj cierpią na brak pewności siebie i wiary we własne siły. Nagminne wytykanie błędów może doprowadzić do rezygnacji i mechanicznego wykonywania poleceń. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak niewiele trzeba, by ludzie przychodzili do pracy z uśmiechem i wychodzili z niej równie zadowoleni. Wystarczy zachęcić ich do zmian i przekonać, że potrafią dokonać czegoś, co na ten moment wydaje im się niewykonalne. Przykład? Jeden z pracowników zachorował, a jego zastępca nie ma bladego pojęcia, jak zabrać się do realizacji projektu, który leży rozgrzebany na jego biurku. Pojawia się panika i strach przed szefem, który może wezwać na dywanik (czyt. zwolnić), jeśli nie sprosta się zadaniu. W tym wypadku szef – czyli Ty – musi udowodnić, że nie ma się czego obawiać. Zastosuj umiarkowaną zachętę, okaż, że wierzysz w umiejętności pracownika, jego naturalne zdolności i smykałkę do radzenia sobie z niespodziewanymi zadaniami. Gwarantuję, że przestraszony, to znaczy zmotywowany zastępca da z siebie wszystko.

Autor: Katarzyna Woźniak

Jak zwiększyć pewność siebie – proste i skuteczne sposoby, cz.4.

Niniejszy tekst jest ostatnią częścią cyklu „Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie”. Poprzednie znajdziesz tutaj: Część 1, Część 2, Część 3 .

1. Przygotowanie

Henry Ford powiedział, że dobre przygotowanie się jest najważniejszym czynnikiem sukcesu. Brak pewności siebie może wynikać nie tylko z niskiej samooceny, lecz także ze świadomości, iż nie jesteśmy gotowi sprostać danemu zadaniu. Często nawet mistrzowie w danej dziedzinie mają tremę przed sprawdzianem ich kompetencji, jeżeli nie poświecili wystarczająco wiele czasu na przygotowania. Dołóż wysiłku, aby przystąpić do czekającego Cię wyzwania z myślą, że zrobiłeś wszystko co się dało aby się do niego przygotować. Twoja pewność siebie będzie miała wtedy solidne fundamenty.

Ćwiczenie: Wybierz jedną czynność, przy której Twoja pewność siebie Cię zawodzi. Wypisz na kartce wszystkie możliwości, które mogłyby Ci pomóc się do niej przygotować. Ustal sobie harmonogram realizacji tych pomysłów (na każdy dzień przydziel sobie jakieś zadanie), a następnie przystąp do wypróbowania swoich umiejętności i podejmij wyzwanie (nawet bardzo małe), które wcześniej było dla Ciebie stresujące.

2. Sąd ostateczny

„Świadomość tego, że pewnego dnia będę martwy jest jednym z najważniejszych narzędzi, jakie pomogły mi w podjęciu największych decyzji mojego życia. Prawie wszystko – zewnętrzne oczekiwania wobec ciebie, duma, strach przed wstydem lub porażką – wszystkie te rzeczy są niczym wobec śmierci. Tylko życie jest naprawdę ważne. Pamiętanie o tym, że kiedyś umrzesz jest najlepszym sposobem jaki znam na uniknięcie myślenia o tym, że masz cokolwiek do stracenia. Już teraz jesteś nagi. Nie ma powodu, dla którego nie powinieneś żyć tak, jak nakazuje ci serce”  – Steve Jobs.

Być może brzmi to nieco makabrycznie, ale to właśnie dzięki świadomości istnienia śmierci ludzie często odważają się na wielkie czyny. Pamiętaj, że tak naprawdę nie masz nic do stracenia. To Twoje życie i będziesz mógł je przeżyć tylko raz. Czy potrzebny jest jakiś inny powód, żeby odegnać niepewność i śmiało zacząć realizować swoje marzenia?

Ćwiczenie: Postaw przed sobą wyzwanie, które wystawia Twoją pewność siebie na próbę. Następnie chwilę przed jego realizacją przypomnij sobie powyższe słowa Steva Jobs`a. Uświadom sobie ich znaczenie oraz moc i zrób to, co należy.

3. Twoje otoczenie

Znasz takie powiedzenie „jesteś tym co jesz”? Odnosi się do zasad zdrowego żywienia i ostrzega nas, że rodzaj i jakość produktów, które spożywamy warunkuje nasze zdrowie i kondycję ciała. Dokładnie ta sama zasada działa wobec umysłu – to co wchłaniasz z otoczenia formułuje Twój charakter i nastawienie. Zastanów się nad ludźmi jacy Cię otaczają. Jeżeli są to same marudy, hejterzy czy energetyczne wampiry bądź świadomy, że wkrótce staniesz się jednym z nich. Jeżeli chcesz być pewnym siebie, spełnionym i szczęśliwym człowiekiem to dokładnie takimi ludźmi musisz się otaczać.

Więcej na ten temat znajdziesz w artykule „ Jak Twoi znajomi wpływają na Twoje sukcesy”.

Aby Twoja pewność siebie była trwała i mocna poświęć wystarczająco dużo czasu na treningi. Przeczytaj raz jeszcze wszystkie artykuły z niniejszego cyklu i wykonaj ćwiczenia. Każdego dnia stawiaj przed sobą wyzwania i staraj się choćby w najmniejszym stopniu osiągnąć nieco więcej, niż dnia poprzedniego. Po miesiącu intensywnych starań zobaczysz niesamowity efekt i poczujesz się jak nowo narodzony, pewny siebie człowiek.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 1.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 2.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 3.

Powodzenia!

Autor: Michał Szymański

Studiuj na europejskim Manhattanie

Dlaczego warto studiować we Frankfurcie? To przede wszystkim jeden z najsilniejszych ekonomicznie obszarów świata, gdzie problem bezrobocia jest znikomy, a płace są najwyższe w całych Niemczech. Renomowane uczelnie oferują bogatą ofertę kształcenia dla zagranicznych studentów na licznych, prestiżowych kierunkach. Co najważniejsze, wszystkie szkoły zorientowane są na praktyczne nauczanie i przygotowanie absolwentów do potrzeb rynku pracy. Studiuje się najczęściej w systemie dualnym – połowa zajęć realizowana jest na uczelni, a drugą połowę student spędza pracując w zawodzie, jednocześnie otrzymując za to atrakcyjne wynagrodzenie. Prawdziwe marzenie polskiego studenta.

Wiele osób nie wierzy, że poza imponującymi drapaczami chmur we Frankfurcie istnieje studenckie życie. Jednak najważniejsze centrum finansowe Europy ma znacznie więcej do zaoferowania niż tylko oferty bankowe. To międzynarodowa i wielokulturowa metropolia, która daje nieograniczone możliwości dla młodych ludzi.

frankfurt

Frankfurt w skrócie:

Frankfurt jest jednym z niewielu europejskich miast z panoramą w prawdziwie amerykańskim stylu. Większość z frankfurckich wieżowców powstało w wyniku pełnienia roli finansowej stolicy Niemiec. Znajduje się tutaj ponad 300 banków z Europejskim Bankiem Centralnym na czele oraz około 150 zagranicznych instytucji finansowych. Frankfurcka giełda, zaraz po Nowym Yorku, wykonuje najwięcej na świecie obrotów papierami wartościowymi. Ogromna siła ekonomiczna tego miasta pozwala jego mieszkańcom wybierać pracę według swoich kompetencji i zainteresowań spośród imponującej oferty.

Frankfurt jest miastem niezwykle dynamicznym. Natężenie ruchu jest tutaj największe w Niemczech, a lotnisko oraz dworzec kolejowy znajdują się wśród najbardziej ruchliwych na świecie. Biorąc jeszcze pod uwagę okrążającą go autostradę ma się wrażenie, że Frankfurt żyje z niewiarygodną wręcz prędkością. Międzynarodowi mieszkańcy dodają miastu atmosfery kosmopolitycznej, dynamicznej metropolii. Jedna trzecia zamieszkałych tutaj osób pochodzi spoza Niemiec.

Poza dżunglą ze szkła i stali, wyszukanymi klubami i barami sushi Frankfurt posiada także swoją drugą stronę, która zapewnia mieszkańcom wysoką jakość życia. W ciągu ostatnich dziesięciu lat miasto zrewitalizowało wybrzeże Menu, dzięki czemu Frankfurtczycy mogą cieszyć się długą na 7 kilometrów zieloną przestrzenią wzdłuż rzeki – prawdziwym rajem dla spacerowiczów i biegaczy. Nie jest to jedyne zielone miejsce we Frankfurcie gdzie można cieszyć się kawałkiem natury. Miasto dysponuje imponującą liczbą ponad 8000 hektarami parków oraz lasów.

Rzut oka na frankfurckie uczelnie wyższe

Johann Wolfgang Goethe – Universität

Założony w 1914 roku zalicza się do wiodących ośrodków badawczych w Niemczech. Dzisiaj, na 16 specjalnościach studiuje studiuje tutaj ponad 39 000 młodych ludzi. Szczególnie renomowany jest tutejszy program studiów dla kierunków prawa, historii, gospodarki oraz nauk biologicznych. Międzynarodowe uznanie posiada tutejszy Instytut Nauk Społecznych. Na uniwersytecie Goethego powstała także tak zwana Frankfurcka Szkoła czyli jeden z najważniejszych prądów filozofii i socjologii w XX wieku.

Wyższa szkoła zawodowa we Frankfurcie nad Menem.

Uczelnia oferuje szeroki wachlarz kierunków, od architektury i studiów inżynierskich, po pracę socjalną. 10 000 studentów z ponad 100 krajów korzystają z praktycznego nauczania i wiedzy wykładowców, mających bogate doświadczenia zawodowe.

Uczelnia utrzymuje ścisłe kontakty pomiędzy różnymi przedsiębiorstwami, dzięki czemu już podczas studiów studenci otrzymują liczne możliwości pracy. Dodatkowo możliwy jest udział w różnorodnych, międzynarodowych programach studenckich.

Städelschule

Tą międzynarodową szkołę artystyczną w 1817 roku założył frankfurcki kupiec Johann Friedrich Staedel. Także dzisiaj akademia jest mocno zorientowaną międzynarodowo instytucją. Około 40% studiujących pochodzi z zagranicy. Oprócz szkoły wyższej Städelschule posiada także swoje własne muzeum oraz przestrzeń wystawową. Szczególnie warta podkreślenia jest niezwykle korzystna proporcja profesorów wobec studiujących, która wynosi 150:10 .

Hochschule für Musik und Darstellende Kunst.

Na tej uczelni około 400 wykładowców naucza zaledwie 900 studentów. Dzięki tej niezwykle korzystnej proporcji atmosfera na akademii jest intymna, a jednocześnie niezwykle żywa. Stworzono tutaj idealne warunki, a żeby studiujący mogli swoje umiejętności z zakresu muzyki, teatru i tańca doprowadzić do perfekcji.

Studia w Niemczech to jedna z najlepszych opcji dla młodych ludzi w Polsce. Największa europejska gospodarka opiera się kolejnym falom kryzysu i nieustannie się rozwija, a bezrobocie młodych osiągnęło poziom tak niski, że cała Unia Europejska spogląda z zazdrością.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o studiach w Niemczech przeczytaj koniecznie artykuł http://biznesflow.pl/studiuj-w-niemczech/ .

 Przydatne linki:

The city’s website 
Tourist Office 
Student Union Frankfurt 
prinz.defrankfurt-interaktivinside-city.de – życie nocne we Frankfurcie.

Źródło informacji: https://www.study-in.de/de/leben/kultur-reisen/staedte-info/–11829

 Autor: Michał Szymański

Dochód pasywny – czyli jak się bogacić nic nie robiąc

Wizja idealna na spędzenie reszty życia dla większości z nas maluje się podobnie. Biały piasek, lazurowe wybrzeże z delikatnym szumem fal, lekki chłód kolorowego drinka w naszej dłoni, to wszystko towarzyszy nam podczas leżakowania na plecionym hamaku bujającym się na pochylonej nad oceanem palmie. Stereotypy każą myśleć nam, że prowadzenie takiego życia możliwe jest tylko dzięki nielegalnym interesom i dobrym koneksjom. Jeśli uważamy się za ludzi wykraczających umysłem poza utarte schematy to należy odpowiedzieć sobie na pytanie: A co ja zrobiłem, żeby prowadzić życie marzeń?

Pomocą w realizacji Twojego idealnego stylu życia może być dochód pasywny . Co dokładnie kryje się pod tym pojęciem?

1. Inwestycje w nieruchomości
Dochód pasywny w najbardziej klasycznej formie i jednocześnie najpopularniejsza metoda, która była podstawą wielkich fortun. Sam Warren Buffet swój pęd do inwestycji rozpoczął w wieku 14 lat, kiedy to zakupił działkę pod dzierżawę. Na inwestycjach w nieruchomości opierają się też fortuny Roberta i Kim Kyosaki – propagatorów niezależności finansowej. Nie chodzi tu jedynie o to, by nieruchomość kupić tanio i sprzedać drogo. W początkowych etapach najczęściej są to zakupy pod wynajem, kiedy z otrzymywanych pieniędzy spłacamy kredyt na zakup mieszkania/domu/gruntu. Po okresie kredytowania ciągle otrzymujemy środki, które pozostają w naszym portfelu.
 

2. Akcje dywidendowe
Zyski z gry na giełdzie to przede wszystkim różnica pomiędzy ceną zakupu, a ceną sprzedaży. Na szczęście poza tymi ryzykownymi operacjami na rynku można kupić akcje spółek, które wypłacają tzw. dywidendy, czyli część z osiągniętego przez spółkę zysku przekazują inwestorom, którzy kupili ich akcje. Najczęściej spółkami dywidendowymi są te, których jednym z udziałowców jest Skarb Państwa (jednak nie jest to regułą). Przykładowo firma Zakłady Azotowe Puławy S.A. wypłaci za lata 2012/2013 kwotę 10, 55 zł na akcję – cena za akcję to 188,45 zł. Nie jest to więc ogromna inwestycja, ale sprawdza się jako jeden z elementów aby zapewnić sobie dochód pasywny
 
3. Multi Level Marketing
Michał Kidzyński w książce „Niezależność finansowa” definiuje idee MLM jako: „kopanie studni, zanim dopadnie cię pragnienie, bo kiedy dopadnie cię pragnienie, możesz już nie mieć sił, żeby kopać.” Od standardowej sprzedaży bezpośredniej różni się charakterystycznym tworzeniem struktur. Tworzenie pierwszego poziomu struktury polega na zbudowaniu zespołu sprzedażowego, a część prowizji przez niego wygenerowana trafia do rąk jego założyciela. Kolejne poziomy tworzone są poprzez rekrutację sprzedających przez istniejący już zespół. Im większa ilość osób na niższych poziomach, tym większy możliwy do osiągnięcia dochód pasywny .
Idea ta często mylona jest z piramidą finansową. Różnica jest jednak kolosalna. W piramidzie zarabiają jedynie założyciele struktury, a w MLM każdy w zależności od swojego poziomu w strukturze.
Istnieje kilka dróg na prowadzenie życia rentiera, czyli osoby, która utrzymuje się z odsetek za inwestowane dobra. Nie jest to droga łatwa, potrzeba w niej czasu, który pomoże na uzbieranie kapitału początkowego oraz pracy i odwagi do podejmowania niekonwencjonalnych działań.
Nagrodą za te działania będzie realizowanie marzeń i brak zniewolenia pracą na etacie.
 
Autor: Anna Gembalczyk

Dziel i rządź, czyli jak zostać przywódcą idealnym część 1.

Jesteś jeszcze uczniem/studentem, ale już teraz w Twojej głowie rysuje się wizja samego siebie na wysokim, kierowniczym stanowisku? Za kilka lat chciałbyś zostać „szefem wszystkich szefów” i zarządzać choćby maleńką, trzyosobową firmą? Marzysz o tym, by wzbudzać respekt, a jednocześnie sympatię wśród swoich (przyszłych) pracowników? Podpowiemy Ci, jak zostać dobrym przywódcą.

„Jesteś super, ale…”

Niezależnie od tego, czy już teraz cieszysz się sławą i chwałą, czy dopiero uczysz się, jak wpływać na ludzi, by darzyli Cię szacunkiem pamiętaj o jednej, prostej zasadzie: jeśli musisz kogoś skrytykować, najpierw okaż mu uznanie. Choć brzmi to absurdalnie, taka taktyka może zdziałać cuda. Pani Basia z recepcji zapomina o znakach przestankowych w firmowych mailach? Kumpel z uczelni bazgrze jak kura pazurem, co uniemożliwia Ci rozczytanie jego notatek? Zamiast zaczynać „z grubej rury” od wyrzutów i ostrej nagany, na początek pochwal pracowitość Pani Basi i uczynność kolegi. Po takim wstępie będzie im o wiele łatwiej przyjąć krytykę, która zamiast ranić, daje motywację do działania.

Nikt nie jest doskonały

Łatwo wytykać komuś błędy, kiedy samego siebie przedstawia się w idealnym świetle. Między ludźmi tworzy się wówczas przepaść nie do przeskoczenia i o jakimkolwiek porozumieniu nie może być mowy. No bo jak znaleźć wspólny język, kiedy rozmówców dzieli jakieś milion lat świetlnych doświadczenia, umiejętności, a jeden z nich ma o sobie tak wysokie mniemanie, że mógłby zostać Królem Nieomylnych? Jeśli sam pretendujesz do tego tytułu, czas to zmienić. Przyznaj, że sam nie jesteś doskonały i zdarza Ci się (jak każdemu) popełniać błędy, a inni spojrzą na Ciebie łaskawszym okiem. Dzięki temu zobaczą, że jesteś człowiekiem z krwi i kości, a nie cyborgiem, któremu wszystko się udaje. Przyznanie się do własnych porażek pomoże Ci przekonać innych do zmiany zachowania.

To rozkaz!

Jeśli nie jesteś zawodowym żołnierzem i nie zamierzasz związać swojej przyszłości z wojskiem, zapomnij o wydawaniu rozkazów. One sprawdzają się tylko w armii, a nie w codziennym życiu. Zamiast więc rozkazywać pracownikom, by zrobili to czy tamto, artykułuj swoje polecenia w postaci próśb i sugestii. Mówiąc: „Chyba powinieneś rozważyć…” czy „Może byłoby lepiej, gdyby…” pozostawiasz ludziom sposobność, by zrobili coś sami, pozwalasz im działać i uczyć się na własnych błędach. Tego typu postępowanie zamiast do buntu, zachęca do współpracy. Zrezygnuj z służbowych nakazów i zastąp je pytaniami, które działają stymulująco i czynią polecenie bardziej strawnym. Uwierz, że dzięki temu atmosfera w pracy stanie się bardziej przyjacielska. O wiele milej jest przecież wspólnie dochodzić do pewnych wniosków, niż słyszeć zewsząd od przestraszonych pracowników: „Tak jest, sir!”.

Pochwała dodaje skrzydeł

Każdy, nawet najmniejszy drobiazg (zaparzenie pysznej herbaty, porządek na biurku, punktualność) zasługuje na pochwałę. Nic tak jak ona nie sprawia, że unosimy się kilka centymetrów nad ziemią, a nasze poczucie własnej wartości wzrasta do tego stopnia, że możemy nim burzyć mury. Możliwości każdego człowieka rozkwitają na skutek zachęty, dlatego tak ważne jest, by okazywać wdzięczność i uznanie nie tylko za wielkie rzeczy, które wymagają dużego nakładu sił, ale również za drobnostki. Ograniczając krytykę do minimum i zastępując ją szczerą (!) pochwałą można zyskać naprawdę wiele. Pozytywne relacje z pracownikami i ich szacunek to najwspanialsza nagroda dla Szefa Idealnego, którym możesz zostać i Ty.

Autor: Katarzyna Woźniak

Jak zwiększyć pewność siebie – proste i skuteczne sposoby, cz.3.

3 część artykułów z cyklu „Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie”. Poprzednie możesz znaleźć tutaj: Jak zyskać pewność siebie 1, Jak zyskać pewność siebie 2.

1.      Sposób wysławiania.

O Twojej pewności siebie bardziej niż słowa świadczy to, co można wyczytać między wierszami. Jeżeli w trakcie swoich wypowiedzi co chwila wtrącasz „yyy” lub „no bo” to znak, że warto popracować nad swoim stylem mówienia. Płynne, mówione bez zająknięcia i bez żadnych wstawek zdania dają do zrozumienia Twojemu rozmówcy, że doskonale wiesz o czym gadasz. To automatycznie wzmaga w Tobie poczucie pewności siebie i pozwala czuć się bardziej komfortowo podczas konwersacji.

Pamiętaj też, żeby nigdy nie zasłaniać ust podczas mówienia. Inni mogą wtedy odnieść wrażenie, że nie jesteś szczery. Takie poczucie z pewnością nie pomoże Ci poczuć się pewniej.

Ćwiczenie: Poproś znajomego, z którym spędzasz dużo czasu, żeby powiedział Ci jakie wstawki i przerywniki najczęściej wkradają Ci się w mowę. Przyjmij to na chłodno i nie denerwuj się na przyjaciela, który szczerze powie Ci, że w co drugim zdaniu używasz „yyy”. Świadomość błędu pozwoli Ci nad nim pracować i bardzo szybko dokonać poprawy. Trenuj rozmowę i kontroluj swój język. Możesz poprosić dobrego znajomego, żeby zwracał Ci uwagę jeżeli w dyskusji z nim zaśmiecasz swój język. Pamiętaj – gdy często używasz „yyy” tymsamym wprost krzyczysz do innych: „Jestem taki zestresowany i niepewny!”. Warto z tym walczyć.

2.      Uśmiech

Najpotężniejsza broń w kontaktach międzyludzkich. Naturalny, niewymuszony uśmiech rozbija wszelkie lody i niesamowicie dodaje pewności siebie. Uśmiechaj się często, a szybko zobaczysz tego efekty.

Ćwiczenie: Postaw sobie za zadanie uśmiechnąć się dzisiaj do 10 osób. Może to być pani w sklepie spożywczym, koleżanka z uczelni, którą do tej pory mijałaś obojętnie czy ktokolwiek inny. Naucz uśmiechać się nawet w trudnych dla Ciebie sytuacjach. Ze zdziwieniem odkryjesz, jak wiele problemów rozwiązuje się o niebo łatwiej tylko dzięki temu, że wysiliłeś się na uśmiech.

3.      Porównywanie się

Porównywanie się jest złodziejem radości. I nie tylko. Zaniża naszą samoocenę, a tym samym naszą pewność siebie. Wbrew pozorom staranie się być lepszym od innych nie podwyższa znacząco naszej efektywności. Powoduje raczej ciągłą frustrację. Zamiast próbować być lepszym od innych staraj się być po prostu lepszym od siebie. Każdego dnia zrób coś, co chociaż w minimalnym stopniu pozwoli Ci stwierdzić „dzisiaj umiem już więcej niż wczoraj”. Osiągniesz wtedy znacznie więcej i będziesz zdecydowanie bardziej zrelaksowany.

Ćwiczenie:

Ustal sobie cel do osiągnięcia na najbliższe 2 tygodnie. Zorganizuj następnie kalendarz i każdego dnia pod wieczór zapisuj, co zrobiłeś dzisiaj żeby zrealizować swój cel. Liczy się nawet najmniejszy krok. Od tej pory staraj się porównywać się jedynie ze sobą z dnia poprzedniego. Każdy sukces będzie smakował Ci dwa razy lepiej, a Twoja samoocena oraz pewność siebie skoczą do góry.

Już wkrótce ostatnia część z cyklu o zdobywaniu pewności siebie.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 1.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 2.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 4.

Autor: Michał Szymański

 

Jak zwiększyć pewność siebie – proste i skuteczne sposoby, cz.2.

Niniejszy artykuł jest dalszym ciągiem tekstu Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 1. Dzisiaj opiszę dwa ważne elementy poczucia pewności – postawa ciała oraz kontakt wzrokowy.

1.       Postawa ciała

Sposób, w jaki się poruszasz, Twój styl mówienia, Twoje niekontrolowane ruchy rękoma – to wszystko mówi o Tobie więcej niż mógłbyś przypuszczać. Działa to także na Twój umysł. Jeśli chodzisz skulony, nerwowo przebierasz palcami, rozglądasz się cały czas na boki – wtedy automatycznie dajesz znak swojemu mózgowi, że coś jest nie tak i jednocześnie tracisz pewność siebie.

Kilka prostych trików, które pomogą Ci zaprogramować w Twojej podświadomości poczucie pewności siebie:

– Trzymaj zawsze wyprostowaną postawę

Nie spuszczaj głowy w dół, czy to idąc ulicą, czy też podczas rozmowy z kimkolwiek (nie musisz wyzywająco patrzeć komuś prosto w oczy – wystarczy, jeśli obojętnie będziesz spoglądał przed siebie)

Uważaj na swoje ręce. Postaraj się, żeby były jak najmniej ruchliwe. W zależności od tego z kim rozmawiasz włóż je do kieszeni (jeżeli z kumplem), skrzyżuj je na piersi lub jedną ręką trzymaj przy podbródku (jeżeli to oficjalna rozmowa). Gdy siedzisz, najprościej jest spleść palce ze sobą i trzymać dłonie przed sobą. Postaraj się nimi nie przebierać, zminimalizuj niepotrzebne ruchy. Jeżeli wygodniejsze będą dla Ciebie inne pozycję nie wahaj się ich stosować. Ważne, żeby Twoje ręce nie były zbyt ruchliwe i nie nakręcały poczucia zdenerwowania.

Ćwiczenie: Stań przed lustrem. Wyobraź sobie, że patrzysz na obcą osobę. Pamiętając o wyżej wymienionych rzeczach przyjmij właściwą postawę. Poprowadź ze swoim odbiciem krótki dialog pilnując jednocześnie wyprostowanej postawy, podniesionej głowy oraz swoich dłoni. Następnie poćwicz siedząc. Spróbuj także poćwiczyć chód. Wyobrażaj sobie różne życiowe sytuacje, imituj je przed lustrem i ćwicz wszystkie elementy. Następnie wyjdź do ludzi, zastosuj nową wiedzę w praktyce i ciesz się pozytywną zmianą, jaka w Tobie zaszła.

2.       Kontakt wzrokowy

Ciągłe patrzenie w oczy rozmówcy to trudna sprawa. Nic jednak lepiej nie świadczy o pewności siebie, niż umiejętność utrzymywania kontaktu wzrokowego. Nie spuszczaj wzroku, nie odwracaj głowy. Postaraj się jednak, żeby Twój wzrok nie był agresywny. Najlepsza jest uprzejma obojętność.  Ludzie mogą zacząć czuć się skrępowani Twoim wzrokiem, jednak dzięki temu poczują do Ciebie szacunek. Patrzenie prosto w oczy jest także odbierane jako przejaw uczciwości i szczerości. Warto przełamać w sobie strefę komfortu i wyuczyć się tej cennej umiejętności.

Ćwiczenie: Wraz z dobrym znajomym usiądźcie naprzeciwko siebie. Zróbcie sobie małą rywalizację – kto dłużej będzie patrzył przeciwnikowi w oczy i utrzyma obojętny wyraz twarzy (roześmianie się, nerwowy tik, nawet chwilowe odwrócenie wzroku oznaczają przegraną). Postaraj się jak najmniej mrugać powiekami. Jeżeli ćwiczenie przyszło Ci łatwo zaproponuj podobną rywalizację osobie, którą znasz o wiele słabiej. Kiedy tylko poczujesz się wystarczająco przygotowany, wyjdź do ludzi i rozmawiaj z nimi pamiętając o utrzymywaniu kontaktu wzrokowego.

Ćwicz wytrwale, a szybko odczujesz zmianę jaka zaszła w Twoich relacjach z innymi.

Jeżeli przyswoiłeś już przedstawioną powyżej wiedzę, przeczytaj także:

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 1.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 3.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 4.

Autor: Michał Szymański