Motywacja do działania – skąd ją wziąć?

Objętość Twojej pracy magisterskiej rośnie z zawrotną prędkością pół strony na kwartał? Wykupiony za ciężkie pieniądze karnet na siłownie od miesiąca nie ujrzał światła dziennego?  Na myśl o czekającej Cię nauce do egzaminu z niemieckiego mówisz sobie „nein, danke” ? Motywacja do działania niestety nie spada z nieba, ale w tym artykule dowiesz się jak wygrzebać ją choćby spod ziemi.

Skąd bierzesz swą motywację, drogi Syzyfie?

Codziennie stajemy naprzeciw zadaniom, na wykonanie których mamy mniej więcej tyle ochoty, co konserwatywni politycy na wprowadzenie ustawy o związkach partnerskich. Chcąc nie chcąc musimy zakasać rękawy i raz za razem podejmować rzucane nam przez świat wyzwania. Jednak o ileż łatwiej byłoby nam to czynić, gdybyśmy mieli do dyspozycji niewyczerpane źródła wewnętrznej energii. Chociaż być może one w nas są, tylko sięgamy po nie jedynie w wyjątkowych sytuacjach? W końcu któż z nas zwlekałby z odebraniem 10 milionów złotych, jeśli trafiłby szóstkę w totka? Lub czy gdyby bliska nam osoba zawisła nad przepaścią nie rzucilibyśmy się natychmiast na pomoc? Zastanówmy się, w jaki sposób można ten potencjał wykorzystać w naszych codziennych zmaganiach z rzeczywistością.

Sięgnij w głąb swojej głowy

Naszą największą bronią jest umysł. Ludzki mózg nie rozróżnia fikcji od rzeczywistości, tak więc jeżeli wyobrazisz sobie bardzo ekscytującą dla Ciebie sytuację, całe Twoje ciało zareaguje jakbyś naprawdę ją przeżywał. W związku z tym przy próbie zmotywowania się do jakiejś czynności najważniejsze jest wyobrażenie sobie jej rezultatu z idealnym dla nas wynikiem. Przełóżmy tę teorię na np. czekający nas za 2 miesiące egzamin z języka niemieckiego. Zapewne masz wiele innych, ciekawszych rzeczy do roboty niż ślęczenie nad odmianą przymiotnika w czasie plusquamperfekt, ale mimo to z jakiegoś powodu nie wrzucasz notatek z wykładu do pieca. Co sprawia, że chcesz zaliczyć ten test? Załóżmy, iż Twoim zdaniem języki obce to podstawa funkcjonowania we współczesnym świecie. W znaczący sposób mogą pomóc w znalezieniu dobrej pracy. Celem może więc być płynne posługiwanie się językiem niemieckim, a żeby w przyszłości zarabiać porządne pieniądze i być cenionym specjalistą na rynku pracy.

Wyobraźnia kluczem do sukcesu

Spróbuj sobie dokładnie wyobrazić tę sytuację. Jesteś niezwykle cenionym fachowcem w wielkiej międzynarodowej firmie. Władasz kilkoma językami obcymi, a gdy spoglądasz na wyciąg ze swojego konta twarz rozjaśnia Ci szeroki uśmiech od ucha do ucha. Liczne zagraniczne podróże pozwalają Ci jednocześnie pracować i zwiedzać najpiękniejsze miejsca na świecie. Praca sprawia Ci mnóstwo radości, tak więc każdego ranka wręcz wyskakujesz  z łóżka niesiony pozytywną energią i myślą o czekających na Ciebie, ambitnych zadaniach. Właśnie tak będzie wyglądać Twoja przyszłość. Jeszcze tylko ten egzamin z niemieckiego stoi na drodze do jej realizacji. Nie jest to jednak żaden problem, zwłaszcza gdy przywołasz tę niezwykle ekscytującą fantazję o Twoim wymarzonym stylu życia. Taka nagroda warta jest wysiłku, tak więc przecząco kiwasz głową gdy Twój przyjaciel namawia się na piwo i zamiast tego ochoczo zabierasz się za powtarzanie gramatyki języka Goethego i Kanta.

Prosto i skutecznie

Kolejna istotna sprawa to logistyka. Wiele razy rezygnujemy z realizacji czekających na nas zadań, ponieważ nie ustaliliśmy konkretnie, co mamy zrobić. Dlatego też najważniejszą rzeczą jest sformułowanie (a najlepiej zapisanie na kartce) pierwszej fizycznej czynności, jaką musimy wykonać, a żeby rozpocząć pracę nad daną inicjatywą. Posługując się wspomnianym powyżej przykładem nauki niemieckiego, może to być skserowanie materiałów od kolegi, wypożyczenie książki z biblioteki, zaznaczenie markerem najważniejszych fragmentów w notatkach itd. Do takiej prostej i łatwej w realizacji czynności łatwiej jest się przekonać niż do abstrakcyjnie i ogólnie brzmiącego polecenia „ogarnij niemiecki na egzamin”. Kiedy się za nią weźmiemy reszta zadania idzie już z tak zwanej górki.

Znajdź przyjemność w swoich obowiązkach

W momentach kryzysu zawsze warto przywoływać do umysłu obraz naszej wymarzonej przyszłości związanej z rezultatem podejmowanego wyzwania. Wysilmy zmysły do granic możliwości, poczujmy całą gamę zapachów, smaków i dźwięków. Niech na nasz mózg spadnie prawdziwa lawina rozkosznych fantazji, a konieczne do wykonania zadanie skojarzmy z tymi uczuciami. Motywacja gwarantowana.

Co sądzisz o artykule? Zostaw opinię z komentarzach, z chęcią się z nią zapoznam.

 Autor: Michał Szymański

Lista 7 rzeczy, które zapewnią Ci zdrowy sen

Niniejszy tekst jest uzupełnieniem do artykułu Efektywny i zdrowy sen – czyli jak wydłużyć sobie dobę o kilka godzin. Posiada takżę kontynuację w postaci tekstu Lista rzeczy, które zapewnią Ci zdrowy sen, część 2.  Zawarte tu wskazówki są efektem mojej 9 miesięcznej pracy nad zdrowym snem oraz ponad 10 letniej batalii o zdrowie i wysoką kondycję fizyczną, a wszystko podparte upublicznioną wiedzą z badań naukowców na temat zdrowia i snu.

8 godzinny sen jest wymysłem współczesnego świata. Nie jest ani naturalny, ani zdrowy. Nasi przodkowie na przestrzeni wieków spali zupełnie inaczej. Ze źródeł historycznych wiemy, że oni także poznali zalety snu polifazowego, a żyli w zgodzie z naturą o wiele bardziej niż my, ludzie nowocześni. Dzięki zastosowaniu poniższych metod:

– będziesz spał krócej i wydłużysz swoją dobę o kilka godzin (a swoje życie nawet o kilkanaście lat)

– pozbędziesz się problemów z bezsennością – gwarantuje Ci, że śpiąc po 6h dziennie, wieczorem zasypiać będziesz w 15 minut

– będziesz spał mocnym, równym snem

– w ciągu dnia będziesz czuć się pełen energii

– Twoja kondycja fizyczna oraz wytrzymałość Twojego ciała poprawią się

– Twoja zdolność umysłowa oraz umiejętność koncentracji poprawią się

– zwiększy się efektywność i skuteczność Twojej pracy

Mnie te powody przekonują w zupełności. Jeżeli Ciebie także, zapraszam do lektury.

Lista 7 rzeczy zapewniających zdrowy sen.

  1. Pamiętaj, najważniejszą zasadą jest spanie cyklami – śpimy wielokrotność 1,5 h.
  2. Wprowadź regularność w swoje nawyki. Zawsze kładź się spać o tej samej porze i zawsze wstawaj o tej samej porze (nawet jeśli masz wolny dzień). Różne pory zasypiania i pobudek mogą rozregulować cały organizm i zaprzepaścić nasz wysiłek.
  3. Na samym początku możesz mieć problem z zaśnięciem o konkretnej porze (trudno jest czasami obliczyć ile czasu potrzebujemy na zaśnięcie), dlatego potraktuj pierwszy tydzień jako eksperymentalny. Najistotniejsze jest, żeby wytrzymał całe 7 dni śpiąc po 6 godzin. Po tym czasie bez problemu zasypiać będziesz po 15 minutach. Ja stosuję metodę kładzenia się spać o 23.45 i pobudki o 5.30-5.40.
  4. Twój cykl może trwać nieco dłużej lub krócej niż 1,5 h (mój trwa 1h 20 minut). Poświęć pierwsze tygodnie na eksperymentowanie. Sprawdzaj, o której godzinie będziesz budził się naturalnie (samoistnie, jeszcze przed dzwonkiem budzika), a następnie podziel przespany czas przez ilość cykli (6 h to 4 cykle – 4x 1,5h). Wtedy otrzymasz wynik obrazujący dokładną ilość czasu potrzebnego na Twój cykl.
  5. Zadbaj o swoją dietę. Żadne techniki Ci nie pomogą, jeżeli odżywiasz się śmieciowym jedzeniem. Odstaw fastfoody, tłuste potrawy, ogranicz cukier. Warzywa, owoce, chude mięso – możesz z nich zrobić naprawdę smaczne dania, a Twoje ciało Ci za to podziękuje. Pamiętaj, jesteś tym, co jesz.
  6. Spożyj ostatni posiłek co najmniej 4h przed snem. Postaraj się, żeby nie było to nic ciężkiego ani tłustego. Jeżeli najesz się przed zaśnięciem, podczas spania Twój organizm poświęci energię na trawienie zamiast na regenerację. W tym przypadku wstaniesz niesamowicie zmęczony.
  7. Nie pij płynów bezpośrednio po jedzeniu. Gdy pożywienie zmiesza się z sokiem/herbatą/piwem itp. pojawia się niesamowite uczucie sytości. To przyjemna sprawa, ale znacząco zwiększasz swój czas trawienia. Twój organizm będzie potrzebował więcej energii, żeby poradzić sobie z nagromadzonym w żołądku jedzeniem, a Ty poczujesz ogromną senność. Po posiłku wypij łyk wody (możesz nim delikatnie przepłukać gardło, żeby trochę oszukać organizm i przegonić pragnienie), a z napojami poczekaj co najmniej pół godziny.

Dalszy ciąg wskazówek o zdrowym śnie znajdziesz w kolejnym artykule Lista rzeczy, które zapewnią Ci zdrowy sen, część 2.

Autor: Michał Szymański

foto: emmagem.com

Jak Twoi znajomi wpływają na Twoje sukcesy

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak to się dzieje, ze niektórzy ludzie wydają się mieć niewyczerpane zapasy energii do działania? Z drugiej strony może dziwiło Cię, dlaczego pomimo wielkich marzeń nie udaje Ci się zabrać do ich realizacji lub zniechęcasz się po pierwszej trudności? Poznaj jedną z najczęstszych przyczyn takiego stanu rzeczy – wpływ otoczenia.

Daleki byłbym do zrzucania odpowiedzialności za własne niepowodzenia lub sukcesy na innych. Absolutnie nie proponuję Ci także traktowania przedstawionych w tym artykule argumentów jako wymówek przed realizacją Twoich celów. Chciałbym Cię jednak zachęcić, do stworzenia wokół siebie odpowiedniego środowiska, które wspomoże Cię w Twojej drodze do marzeń.

“A nie mówiłem??”

Jesteśmy jak gąbki. Wchłaniamy pozytywną lub negatywną energię od ludzi żyjących obok nas. To tworzy w naszym umyśle określone postawy. Jeżeli przez lata nasłuchałeś się mądrości takich jak: „w tym kraju sukces osiągają tylko złodzieje!” , „Po co się będziesz starał skoro i tak Ci nie wyjdzie?” , lub nieśmiertelne „A nie mówiłam?!” , zapewne na samą myśl o rozpoczęciu realizacji marzeń robi Ci się niedobrze.

Zajrzyjmy na druga stronę medalu. Trzymając się z paczką ludzi, którzy nigdy nie mogli usiedzieć na miejscu, Twój sposób postrzegania świata zmienia się diametralnie. Widząc, jak Maciek kolejny raz próbuje rozkręcić „złoty interes” sprzedając skarpetki na allegro, jak Magda po raz dwudziesty siódmy próbuje się dostać do szkoły aktorskiej, a Rafał dzień i noc biega po lokalnym orliku starając się w końcu trafić jakąś bramkę, dochodzisz do wniosku, że warto próbować. Skoro oni nie przejmują się porażkami i po raz setny zaczynają od nowa, to znaczy, że Ty też możesz.

Zlokalizuj wampira

Zastanów się, kto z Twojego otoczenia najczęściej narzeka i krytykuje innych. Takie osoby to prawdziwe wampiry energetyczne, które wyssą z Ciebie każdą pozytywną myśl w zamian napełniając goryczą i złością do świata. Unikaj takich ludzi jak ognia. Oni nie zniosą, gdy zaczniesz realizować swoje marzenia i z przyjacielską miną będą klepać Cię po plecach szepcząc do ucha „życzliwe” wskazówki o tym, jak to lepiej dać sobie spokój. Gdyby natomiast udało Ci się odnieść sukces możesz śmiało liczyć na ich dozgonną nienawiść. Gdy nie będzie Cię w pobliżu z niemałą satysfakcją opowiedzą wszystkim o Twoich domniemanych oszustwach, skokach w bok i kradzieży pieniędzy z puszek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Zacznij otaczać się ludźmi kreatywnymi, aktywnymi, pełnymi radości życia i energii do działania. Nie wiesz gdzie takich znaleźć? Na dobry początek dam Ci jedną podpowiedź: aplikuj o jeden z naszych wyjazdów na zagraniczne projekty. To świetna okazja, żeby zwiedzić kawałek świata wraz z grupą młodych, głodnych życia ludzi takich jak Ty.

Subskrybuj, monitoruj, podróżuj i doświadczaj:

www.biznesflow.pl

https://www.facebook.com/Biznesflow

To łatwiejsze niż myślisz!

 Autor: Michał Szymański

foto: wallpaperswala.com

Jak oceniasz przydatność tego tekstu? Jeżeli podzielisz się swoją opinią w komentarzach z chęcią się z nią zapoznam.

„Nie martw się, bądź szczęśliwy”, czyli jak poskromić ciągły niepokój

„Don’t worry, be happy” – to proste motto płynące z popularnej pod koniec lat 80-tych piosenki Bobby’ego McFerrina powinno być życiową dewizą każdego z nas. Ów refren, nucony po dziś dzień przez miliony ludzi na świecie, rzadko jednak staje się czymś więcej niż tylko prostą melodyjką. Błąd. Martwienie się wszystkim, począwszy od złej pogody, a skończywszy na dwójce z egzaminu tworzy samonapędzającą się autodestrukcję. Czas ją przerwać.

Strach – Twój wróg

Zapewne każdemu z Was (no, może oprócz prawdziwych prymusów) przynajmniej raz w życiu przytrafiła się sytuacja, w której siedząc na Bardzo Ważnym Egzaminie, w głowie mieliście totalną pustkę, tak wielką, że nie majaczyła w niej nawet iskierka nadziei. Co się wtedy z Wami działo? Spocone dłonie, krew pulsująca w skroniach, przyspieszony oddech, słowem – milczące wołanie o pomoc, skąd już tylko krok do ataku paniki. Taka reakcja pod wpływem ogromnego stresu to coś zupełnie naturalnego. Problem pojawia się wtedy, gdy towarzyszy jej lawina myśli – bynajmniej nie na temat egzaminacyjnych pytań. Gorączkowe myślenie o konsekwencjach nie zaliczenia testu (zawiedzione nadzieje, poprawka, kolejne noce nad stertą książek) krępuje umysł, zamykając go całkowicie w pętli lęku. Jedynym sposobem na poradzenie sobie z paraliżującym strachem jest odrzucenie złych myśli. Wbrew pozorom, jest to łatwiejsze, niż się wydaje.

Złe myśli precz!

Niepokój może w znacznym stopniu zakłócać zdolność rozumowania. Skupianie się na negatywnych emocjach ukierunkowuje uwagę umysłu na to, co jest ich przedmiotem, niwecząc całkowicie próby skupienia się na czymś innym. Upośledzeniu ulega wówczas tzw. „pamięć operacyjna”, która przechowuje wszystkie informacje związane ze stojącym przed nami zadaniem. Jeśli zostanie zdominowana przez przykre uczucia – z konstruktywnego myślenia nici. Aby ją przed tym uchronić, należy włączyć pozytywne myślenie. Po prostu. Nawet, jeśli jesteś pesymistą, jakich mało, dla którego szklanka jest zawsze do połowy pusta. Pozytywna motywacja to w tym wypadku najlepsza lekcja, dzięki której nauczysz się patrzeć na świat – i na siebie! – przez jeśli nie różowe, to przynajmniej pastelowe okulary. Uszeregowienie zapału, entuzjazmu i wiary we własne możliwości pozwoli „odblokować” umysł i pozbyć się obawy przed czekającym Cię zadaniem.

Nie daj się frustracji

Entuzjazm i wytrwałość mimo niepowodzeń to dwie główne cechy, które charakteryzują osoby odnoszące sukcesy we wszelkiego rodzaju konkursach i zawodach. Mimo, że często poziom ich zdolności nie odbiega od umiejętności innych osób, to właśnie zaangażowanie i nie poddawanie się porażkom jest gwarancją ich powodzenia. Widać więc, że sukces bazuje głównie na emocjonalnych cechach. Wystarczy zmienić swoje nastawienie i zamiast następnym razem, podczas kolejnego Bardzo Ważnego Egzaminu kulić się na krześle z obawy przed porażką, powtarzać jak mantrę: „Dam radę, jestem zdeterminowany i stać mnie na to, by zdać ten egzamin”. A gdy ujrzysz w indeksie ocenę wyższą od marnej dwói, przekonasz się na własne oczy, że wiara w siebie czyni cuda.

Autor: Katarzyna Woźniak

foto: altmd.com

Jak wzbudzać sympatię? O atrakcyjności personalnej słów kilka

Czy zastanawiałeś/aś się kiedyś, dlaczego bardziej lubisz jedną osobę od innej? Dlaczego z kimś się przyjaźnisz czy w kimś się zakochałeś/aś? Psychologowie wyróżniają kilka determinant atrakcyjności interpersonalnej.

Efekt bliskości i częstości kontaktów

Im częściej widzimy się z drugą osobą, kontaktujemy się z nią, tym istnieje większe prawdopodobieństwo, że zostanie ona naszym przyjacielem. To bardzo logiczne, bo przecież kiedy spotykasz kogoś codziennie, rozmawiasz z nim/nią często, to poznajesz go/ją coraz lepiej.

Psychologowie przeprowadzili różne eksperymenty potwierdzające tę tezę. Na przykład M. Segal wskazała nieznającym się studentom miejsca w akademikach kierując się tylko kolejnością alfabetyczną. Po pewnym czasie poprosiła każdą osobę o wskazanie 3 przyjaciół. Jak się okazało, wybory studentów poszły po linii bliskości „alfabetycznej”.

Wygląd zewnętrzny

Nie ma różnicy między mężczyznami a kobietami – wszyscy zwracamy uwagę na wygląd fizyczny. Atrakcyjność fizyczną wiążemy z innymi cechami, np. charakteru. Jesteśmy przekonani, że takie osoby są  bardziej inteligentne, zrównoważone, niezależne, przystosowane społecznie, osiągają więcej sukcesów. (Choć z drugiej strony czasem uważa się, że piękne osoby są próżne, egoistyczne, zarozumiałe.)

A. Walster przeprowadziła eksperyment, w którym losowo dobrano początkujących studentów na randki w ciemno. Po spotkaniach osoby oceniały się nawzajem i spędzony wspólnie czas. Z wielu możliwych cech, które mogłyby wpływać na korelacje między ludźmi, zdecydowanie dominująca była właśnie atrakcyjność fizyczna.

Podobieństwo partnerów

Im bardziej kogoś poznajemy, tym więcej czynników zaczyna mieć znaczenie. Dostrzegamy uprzejmość, uczciwość, otwartość, upodobania i zainteresowania drugiej osoby. Istotne stają się wówczas wspólne wartości. Bo jak przyjaźnić się z kimś, kto ma całkowicie odmienny pogląd na ważną dla nas kwestię?

Każdy z nas potrzebuje wsparcia, a można go oczekiwać właśnie od osób, które wyrażają podobne postawy. Świadomość, że nie jesteśmy osamotnieni w danym poglądzie, jest dla nas bardzo ważna.

Przyciąganie się przeciwieństw

Idea dopełniania się (komplementarności) polega na tym, że dla osób nieśmiałych bardziej atrakcyjne są osoby otwarte, dla osób uległych – dominujące, dla milczków – gaduły, dla introwertyka – ekstrawertyk. O ile podobieństwo odgrywa ważną rolę na początku znajomości, to w późniejszej fazie istotna staje się komplementarność. Przecież ciekawsze jest poznawanie osoby innej niż ja sam/a, wyróżniającej się innymi cechami osobowości (ale dalej ważne są wspólne wartości).

Obsypywanie pochwałami

Bardziej atrakcyjne są dla nas te osoby, które nas chwalą i obsypują nas komplementami. Sposób stary jak świat! Ale trzeba uważać, żeby nie przesadzić, bo paradoksalnie nie lubimy tych, którzy chwalą nas bezkrytycznie. Ceni się tylko te pochwały, które odnoszą się do naszych aspiracji, osiągnięć.

Lubię Cię!

Lubimy być lubiani. To przecież takie proste – kiedy ktoś nas lubi, to i my prawdopodobnie go polubimy. Początkowo wystarczy tylko wiara w to, że ktoś nas lubi – to automatycznie popycha nas w kierunku tej osoby. Nie ważne, czy są to znaki werbalne czy niewerbalna. To, jak bardzo lubią nas inni ludzie, ma też ogromny wpływ na to, czy i jak my siebie samych lubimy  – akceptujemy.

Spójrz przez chwilę „z boku” na swoje znajomości – czy w gronie najbliższych Ci osób nie potwierdza się większość tych elementów?

Autor:  Magdalena Gładysz

foto: kisielkowo.glamblog.pl

Poznaj siłę nawyku i dowiedz się, dlaczego najsłynniejsi ludzie sukcesu kochali rutynę

Rutyna zazwyczaj kojarzy nam się wyjątkowo negatywnie. Oznacza nudę, wypalenie, nierzadko stany depresyjne. Czy człowieka naprawdę wykańcza zbyt długie poświęcanie się w wykonywaniu jednej rzeczy? Tak – o ile ta rzecz nie ma swojego uzasadnienia w naszych marzeniach. Gdy trudnimy się pracą nad sprawami, które nie pobudzają naszej wyobraźni i nie motywują nas do działania, wypalamy się szybciej niż urodzinowa świeczka. Jednak nie musi tak być. Rutyna może być najlepszym sposobem na osiągnięcie postawionych sobie celów. W jaki sposób? Odpowiedź zawarłem poniżej.

Immanuel Kant, Thomas Edison, czy Isaac Newton słynęli ze swojego specyficznego trybu życia. Mówi się, że mieli zaplanowaną każdą minutę swojego dnia. W Królewcu (miejscu zamieszkania Kanta) miejscowi podobno nastawiali zegarki widząc spacerującego po ogrodzie Kanta, gdyż robił to zawsze o tej samej porze (z podobno przerażająco co do sekundy punktualnością). Każdy ich dzień miał dokładnie identyczny plan. Czy dosięgła ich rutyna i wypalenie zawodowe? Wręcz przeciwnie, z roku na rok mieli w sobie coraz więcej pasji o dokonywali coraz wspanialszych odkryć. Dlaczego?

Wymienione wyżej osobistości postawiły przed sobą jasno określone cele. Mieli marzenia, w które mocno wierzyli i które dawały im niesamowitą siłę. Ich realizacji podporządkowali całe swoje życie. Dzięki narzuceniu sobie tak sztywnych ram czasowych wyrobili w sobie nadzwyczaj silne nawyki. Pozwoliło im to zwalczyć prokrastynację (uporczywe odwlekanie rzeczy na później) i nie dawali sobie nawet szansy robienia jakichkolwiek wymówek. Po pewnym czasie ich nawyk pracowania nad swoimi marzeniami był tak silny, jak biologiczna potrzeba jedzenia czy spania. Te osoby po prostu same siebie skazały na sukces i przejście do historii.

Gdy przyjrzymy się biografiom współczesnych ludzi sukcesu dostrzeżemy podobne cechu. Steve Jobs, Stephen King, Henry Ford – wszystkie te postacie żyły codzienną rutyną podporządkowaną realizacji postawionych sobie celów.

Jak możesz wykorzystać tą wiedzę? Bardzo prosto – podążaj śladami najlepszych.

Najpierw potrzebujesz ekscytującego celu – marzenia, do którego będziesz mógł dążyć. Polecam Ci przeczytanie artykułu Kilka sprawdzonych i skutecznych sposobów na zmotywowanie się do działania.

Następnie postaw przed sobą kartkę z zapisanym swoim tygodniowym planem zajęć / obowiązków / pracy / czasu wolnego i podporządkuj go tak, aby jak najlepiej pomagał Ci realizować Twój cel. Postaraj się ująć w nim jak najwięcej regularności. Wyznacz sobie stałe pory na swój wolny czas, który możesz wykorzystać jak tylko chcesz. Najważniejsze jednak, aby te elementy Twojego harmonogramu, które odpowiadają za Twoje marzenie były niezmienne i trwałe jak skała. Tak zorganizuj sobie życie, aby nic nie przeszkodziło Ci w pracy nad swoim najważniejszym celem.

Żeby daną czynność przekształcić w trwały nawyk (czyli taki, który będziemy wykonywali z automatu i zabranie się za niego nie sprawiało nam żadnych trudności) trzeba ją powtórzyć 30 razy.

Jestem przekonany, że Twoje marzenia są warte tych 30 prób.

Trzymam kciuki. Podziel się w komentarzach swoją opinią.

Jak znajdować wyjście w sytuacjach bez wyjścia

Sposób, w jaki patrzysz na otaczający Cię świat warunkuje Twoje sukcesy. Używane przez Ciebie słowa, prezentowane postawy czy nawet myśli, jakie przechodzą przez Twój umysł – to wszystko kreuje Twoją rzeczywistość. Pierwsza rzecz jaką powinieneś zrobić, to zadbać o wyżej wymienione rzeczy: słowa, postawy i myśli. W tym artykule przekażę Ci, jak za pomocą pewnej techniki i odpowiedniej ilości ćwiczeń zaprogramować swój umysł na odnoszenie sukcesów.

Najważniejsza sprawa – wyrzuć ze swojego słownika słowo „problem”. Dlaczego? Ponieważ „problem” tak naprawdę nie istnieje. To tylko słowo, które niesie ze sobą negatywne emocje i obietnice trudności oraz automatycznie nastawia nas na porażkę. Od tej pory mówiąc i myśląc o jakimś problemie zamieniaj go na „sprawę do rozwiązania”.

Wyobraź sobie teraz, że w miejsce „problemu”, który maluje przed Tobą przykre wizję, każdą czekającą na Ciebie trudną sytuację zastępujesz „sprawą do rozwiązania”. Myśląc o niej, nie skupiasz się na złych stronach wiążących się okolicznościami w jakich się znalazłeś. „Sprawa do rozwiązania” to tak naprawdę jedynie dane zagadnienie oraz różne możliwości działań, jakie możesz w związku z nią podjąć. Następnym więc razem, gdy coś będzie szło nie po Twojej myśli, nie myśl o „problemie” i negatywnych konsekwencjach tej sytuacji. Twoje zainteresowanie powinno być skierowane tylko na rzeczy, które możesz w związku z tą sytuacją zrobić. Pamiętaj, że każda trudna sytuacja to tak naprawdę co najmniej kilka rozwiązań i działań jakie warto podjąć.

Gdy już przyswoisz sobie powyższe prawdy, pora przejść do działania. Najlepiej jest wykorzystać prostą metodę rysowania mapy myśli, wykorzystującą technikę zwykłej burzy mózgów. Jak to działa? Załóżmy, że prowadzisz firmę. Interesy idą kiepsko, Twoje przedsiębiorstwo notuje straty. Nie ma jednak co płakać, trzeba zakasać rękawy i zacząć coś robić. Na początek wystarcz Ci duża kartka i długopis.

  1. Na samym środku piszesz cel, jaki chcesz osiągnąć – w tym przypadku jest to po prostu „zysk firmy”
  2. Zaczynasz burzę mózgów – bez większego zastanowienia wpisuj pomysły, które mogą Ci pomóc zrealizować cel. Pamiętaj! Na tym etapie nie oceniasz żadnego pomysłu. Po prostu wymyślaj ich jak najwięcej, nawet takich, które wydają się głupie i śmieszne (czasami takie okazują się potem najlepsze).
  3. Do każdego wymyślonego pomysłu spróbuj wygenerować kilka wariantów, lub całkiem nowych idei. Puść wodze swojej wyobraźni i kreatywności.
  4. Gdy już uznasz, że nie jesteś w stanie wykrzesać z siebie nic więcej przyjrzyj się uważnie swoim pomysłom i metodą eliminacji wykreślaj te, które z pewnością Ci nie pomogą.
  5. Z pozostałych idei wybierz najlepsze i opracuj plan wprowadzania ich w życie (co i kiedy dokładnie zrobisz, żeby zrealizować dany pomysł)
  6. Doceń swój wysiłek i ciesz się z wypracowanych przez Ciebie rozwiązań. Zapomnij, że „problem” kiedykolwiek istniał i skup się jedynie na rozwiązaniach i działaniu.mapa myśli

Prosty przykład mapy myśli (Twoja może, a nawet powinna mieć zdecydowanie więcej pomysłów i rozwiązań).

Pamiętaj, że już samo wymyślanie rozwiązań (choćby były słuszne i głupie) nastawią Twój umysł na działanie i sprawią, że Twoje trudności staną się łatwiejsze do pokonania. Technikę mapy myśli można wykorzystywać przy wszelkiego rodzaju problemach, od osobistych po zawodowe.

Ćwiczenie: Postaw sobie za punkt honoru, że gdy znajdziesz się w trudnej sytuacji przynajmniej spróbujesz rozrysować mapę myśli. Nawet jeśli nie stworzysz fantastycznego rozwiązania z pewnością poczujesz się lepiej i otrzymasz zastrzyk energii, który pozwoli Ci poradzić sobie z większością spraw.

Autor: Michał Szymański

Jesteś efektywny czy tylko efektowny?

Standardem w dzisiejszym świecie stały się nadgodziny. Zostawanie w pracy po pracy jest już prawdziwym społecznym przymusem. Jeśli wychodzisz do domu zgodnie z planem, to znak, że pracujesz mało i źle. Kto w czasach kryzysu może pozwolić sobie na taką opinię? Przecież setki innych czekają na naszą posadę.

Nie daj się zwariować, nie musisz grać w tę chorą grę.

Polacy należą do narodów spędzających najwięcej czasu w pracy (40,5h tygodniowo). Najkrócej w Unii Europejskiej pracują Holendrzy – zaledwie 30,5h na tydzień. Pomimo tego pracownicy z kraju tulipanów są w stanie wypracować więcej w krótszym czasie, niż ich koledzy znad Wisły. Jakim cudem?

Pokutuje u nas prawdziwie antyczne podejście do pracy, gdzie wydajność pracownika liczyło się w ilości godzin spędzonych w zakładzie. Model ten sprawdzał się w XIX-wiecznej fabryce podczas wyliczania ilości węgla przerzuconego przez robotnika (tona na godzinę, a więc im więcej godzin tym lepiej).

Odrzuć absurd

W epoce cyfrowej, zdominowanej przez pracę umysłową ta metoda  jest po prostu bez sensu. Wytworzona przez taki schemat myślenia presja społeczna każe nam kreślić kwadraty na pulpicie monitora (żeby szef widział, że nie odchodzę od komputera), a dzieciom zostawiać otwarte książki podczas spania ( „Oj, tak ciężko się uczył, że aż padł z wyczerpania!” – pomyślą rodzice wchodząc do pokoju syna). Sfrustrowani co minutę sprawdzamy skrzynkę pocztową i otwieramy szeroko oczy z podekscytowania, gdy zobaczymy czerwoną cyferkę powiadomienia na facebooku. O kwejku już nawet nie wspomnę.

Ale przecież siedziałem przy komputerze, jestem zmęczony i sfrustrowany – więc gdzie są efekty mojej pracy?!

Kluczem do wyjścia z tej pułapki jest zadanie sobie pytania – „Jestem efektywny czy tylko efektowny? Naprawdę realizuję swoje cele czy zadowalam się pozorami?”. Powieś sobie taki napis nad biurkiem (lub miejscem, gdzie pracujesz). Ja dodatkowo ustawiłem sobie w telefonie komunikat, który raz na 3 godziny budzi mnie z odrętwienia powyższym pytaniem. To wystarczy, żeby przywołać się do porządku.

Korzystaj z metody zorientowanej na cele. Przed rozpoczęciem każdej pracy zastanów się, jaki ma być jej efekt i czemu ma służyć. Następnie co godzinę pytaj się samego siebie – „ Czy to co robię faktycznie przybliża mnie do postawionego celu?”. Nie oszukuj sam siebie i nie dbaj o postrzeganie przez innych. Oni grają w tę grę pozorów i ciężko będzie im znieść myśl, że Tobie udało się przełamać schemat, mogą się więc negatywnie na Twój temat wypowiadać. Pamiętaj jednak, to Twoje marzenia i cele są najważniejsze.

Na koniec najważniejsza rada: jeśli zaczynasz pracować – odłącz Internet! Nic nie odciąga Twojej uwagi bardziej niż świadomość bycia podłączonym do sieci. Ściągnij wszelkie potrzebne materiały, załatw sprawy nie mogące czekać i odrzuć przecz kabel od modemu. Szkoda czasu na facebooka i demotywatory, skoro można realizować marzenia.

Autor: Michał Szymański

It`s ok to fail

W sierpniu tego roku opublikowano słynny Szanghajski Ranking najlepszych uczelni świata. Z 20 pierwszych miejsc 17 jest okupowanych przez szkoły z USA. Uniwersytet Warszawski oraz Uniwersytet Jagielloński (najlepsze polskie uniwersytety) zajmują miejsca w czwartej setce. Co jest przyczyną tej kosmicznej dysproporcji i co ma z tym wspólnego tytuł tego artykułu?

Dlaczego USA włada światem?

Rozważania nad tym zagadnieniem doprowadziły mnie do ważnego wniosku. Polskę i Stany Zjednoczone (a co za tym idzie również ich uczelnie wyższe) różnią możliwości finansowe – to fakt, któremu nie sposób zaprzeczyć. Jednak prawdziwa przepaść pomiędzy naszymi narodami leży w umysłach. Powiedzieć, że Polacy i Amerykanie różnią się mentalnością byłoby niedopowiedzeniem. Według mnie to zupełnie inne światy patrzenia na rzeczywistość. Z tego też względu to za oceanem, a nie nad Wisłą tą rzeczywistość się kreuje. Najbardziej znane marki, największe odkrycia technologiczne, korporacje z dochodem większym niż państwa – to wszystko dzieje się niestety po drugiej stronie Atlantyku. Dlaczego właśnie tam?

Autorytet nie musi mieć racji

Na amerykańskich uczelniach zachęca się młodych ludzi do poddawania w wątpliwość wiedzy swoich wykładowców. Możecie sobie wyobrazić podobną sytuację w Polsce? Pan Profesor uparcie namawiający swoich studentów,a żeby udowodnili mu, że nie ma racji? Z własnego doświadczenia na uniwersytecie wiem, jak rzadko coś takiego się zdarza. Nie dyskutuj, wkuj materiał, zdaj egzamin i zapomnij – oto polski przepis na umysłowy beton.

To nic złego, że tym razem przegrałeś.

Stany Zjednoczone słyną z zachęcania młodzieży, do rozwijania własnych pomysłów. Próbuj, upadaj, podnieś się i spróbuj raz jeszcze. Następnie upadnij jeszcze sto razy i sto razy się podnieś. Każda porażka to powód do dumy, ponieważ świadczy o tym, że walczysz. Klęski przybliżają Cię do sukcesu bardziej niż cokolwiek innego i nauczą Cię więcej, niż jakikolwiek profesor. Ideał amerykańskiego snu ucieleśnia Thomas Edison i jego żartobliwe słowa na temat tysięcy nieudanych prób stworzenia żarówki: „Nie odniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10 000 sposobów, jak nie wynaleźć żarówki”.

Wstawaj i walcz dalej

Nawet z miliardami dotacji z Unii Europejskiej ciężko będzie w Polsce zmienić coś na lepsze, jeśli nie zmienimy naszego postrzegania rzeczywistości. Dopóki nie zaczniemy akceptować porażek jako naturalnych elementów na ścieżce do sukcesu, dopóty żadnych przełomów w Polsce nie dokonamy. Cieszmy się drogą, bądźmy dumni z naszej walki i pamiętajmy – it`s ok to fail!

Autor: Michał Szymański

Jak znaleźć pomysł na biznes – 4 niezawodne sposoby

Bycie samemu sobie szefem to kusząca perspektywa dla wielu z nas. Niezależność, elastyczny czas pracy i świadomość tworzenia czegoś własnego wydają się niezbędnymi elementami dla jednostek z silną potrzebą autonomii. Jeśli idzie za tym jeszcze sukces finansowy i pasja – mamy przepis na zawodowe spełnienie i prostą drogę do szczęścia.

Być może właśnie w tym momencie odzywa się głos w Twojej głowie: „No dobrze, wszystko pięknie. Tylko jak ja mam rozkręcić własną firmę, skoro nawet nie mam na nią pomysłu? Jak znaleźć ten pomysł na biznes ?”. Już śpieszę z odpowiedzią i podsuwam Ci 4 niezawodne sposoby znalezienia pomysłu na swoją przyszłą firmę.

Pomysł na biznes nr 1. – przyglądaj się problemom i potrzebom

Biznes to tak naprawdę rozwiązywanie problemów innych ludzi i zaspokajanie ich potrzeb. Rozejrzyj się wokół siebie i zobacz, jak wiele trudności z różnymi sprawami mają wszyscy dookoła. Wielu z nich jest gotowa zapłacić, byle tylko ktoś zajął się ich problemami. Może na przykład Ty? Idąc ulicą bądź uważnym obserwatorem. Gdy tylko zobaczysz czyjś problem, zastanów się, jak mógłbyś go rozwiązać oraz na nim zarobić. Zapisz go na kartce i spróbuj wymyślić jak najwięcej sposobów (nawet absurdalnych – takie często odnoszą spektakularne sukcesy) zbudowania firmy na tym problemie.

Pytaj znajomych, czego im brakuje oraz co by im ułatwiło życie. Być może wielu z nich z chęcią wieczorami posiedziałoby w pubie, a akurat żadnego nie ma w pobliżu? Być może wielu z nich ma problem, ze znalezieniem nauczyciela do korepetycji z angielskiego dla swojego dziecka? Pamiętaj, Ty nie musisz być ekspertem w dziedzinie, którą zajmuje się Twoja firma. Nie musisz być korepetytorem języka obcego, wystarczy, że takiego znajdziesz oraz poszukasz mu ucznia, a następnie weźmiesz od tego prowizję. Bycie pośrednikiem może być szalenie dochodowym interesem.

Pomysł na biznes nr 2. – pasja i zainteresowania

Wykorzystanie własnych pasji i zainteresowań to najprzyjemniejszy sposób rozkręcania biznesu. Masz świra na punkcie rowerów? Spędzasz całe noce grając w gry komputerowe? Jesteś zapalonym podróżnikiem? Gratuluję, przed Tobą prosta droga zarabiania na tym, co lubisz. Dzięki swojej pasji jesteś ekspertem w danej dziedzinie i znasz dobrze problemy i potrzeby ludzi takich jak Ty. Zastanów się (kartka i długopis w dłoń! ), co możesz zrobić, aby ułatwić podobnym do Ciebie pasjonatom realizowanie ich zainteresowań. Nie wahaj się pytać ich, czego im brakuje i co by im się przydało. W tym kryją się pieniądze.

pomysł na biznes
pomysł na biznes

Pomysł na biznes nr 3. – sprzedawaj swoje umiejętności

Nie trzeba kierować się pasją, aby móc zarobić wykorzystując swoje zasoby. Pamiętaj o ważnej zasadzie – jeśli robisz coś dobrze, to nie rób tego za darmo. Być może amatorsko montujesz filmy lub bawisz się photoshopem? Może potrafisz zrobić niesamowity make-up i znasz się na kosmetycznych zabiegach? Może masz genialne podejście do dzieci i rodzina chętnie zostawia Ci pociechy pod opieką? Świetnie, nie wahaj się pomagać innym. Na początku możesz nawet nie brać za to pieniędzy, ale postaw sobie za sprawę honoru wziąć chociaż rekomendacje. Poproś znajomych, którzy są zadowoleni z Twojej pomocy o przysługę – niech opowiadają innym o Twoich zdolnościach. Weź od nich krótkie referencje pisemne z ich własnoręcznym podpisem. Później takie pochwały możesz umieścić na swojej stronie internetowej i od razu zyskasz na powadze. Na początku po prostu rób swoje najlepiej jak potrafisz oraz zadbaj o polecanie Twojej osoby – pieniądze przyjdą same, zaufaj mi.

Pomysł na biznes nr 4. – ulepszaj pomysły innych

Nie musisz silić się na oryginalność, skoro wystarczy robić lepiej rzeczy, które już sprzedają inni. Pamiętaj, nie ma firmy idealnej. Zawsze można coś poprawić i sprzedać za taką samą cenę. W takiej sytuacji wiadomo, że klient wybierze Twoją ofertę.

Gdy będziesz korzystał z usług jakiejś firmy zastanów się, czy jest coś co mógłbyś zrobić lepiej niż ona. Popytaj ludzi, czy Twój pomysł im się podoba i czy gdyby mieli okazję z niego skorzystać, to by za niego zapłacili. Nie twórz rzeczy od nowa, skoro po prostu możesz dostawić kolejny klocek do wieży, którą zbudował już ktoś wcześniej.

Nie utrudniaj sobie życia i staraj się ułatwić je innym. Wtedy z pewnością nie będzie brakować Ci pieniędzy.

Pamiętaj, że tak naprawdę każdy z nas jest przedsiębiorcą przeznaczonym do kierowania własnym życiem według naszych upodobań. Własna firma może pozwolić Ci zrealizować swoje marzenia oraz idealny dla Ciebie styl życia. Spróbuj, a nie pożałujesz. Jestem pewien, że wykorzystując powyższe metody szybko znajdziesz swój pomysł na biznes

Jeśli jesteś zainteresowany rozkręceniem swojego biznesu sprawdź prowadzone przeze mnie seminaria online „Jak stworzyć i rozwinąć firmę w Internecie” .

 Autor: Michał Szymański

foto: ronntorossian.com