Chcesz się poczuć jak w Hogwarcie? Wyjedź na studia do Szkocji

Scotland

United Kingdom, czyli Zjednoczone Królestwo, posiada bardzo szeroką ofertę edukacyjną. Do wyboru mamy: Anglię i Szkocję. Co wybrać? Czym się kierować? Jakie są podstawowe różnice?

Studia w całej Wielkiej Brytanii są bardzo prestiżowe, a posiadanie dyplomu brytyjskiego przyprawia o dumę każdego absolwenta. Edukacja brytyjska jest uznawana na całym świecie jako jedna z najlepszych, a pracodawcy sami zgłaszają się do studentów, oferując ciekawe i dobrze płatne posady.


Studia w Anglii

Studia w Anglii są płatne, a wysokość czesnego zależna jest od kraju, z jakiego pochodzimy. Polska jest w Unii Europejskiej, dlatego nasze czesne będzie najniższe, choć wciąż wysokie. Dla przykładu, rok studiowania na UCL – University College London (4. miejsce na świecie) to koszt 9.000 funtów, czyli 45 000 PLN. Dużo? A to tylko jeden rok! Aspirując na wykształcenie na poziomie MA (Master’s Degree – Magister) musimy przygotować się na koszty rzędu ok. 270 000 PLN! Możemy ubiegać się o przyznanie student’s loan – czyli kredytu studenckiego. Ale kto chce prosto po studiach mieć na barkach kredyt wartości dwupokojowego mieszkania?

Studia w Szkocji

Studia w Szkocji nie różnią się niczym jeśli chodzi o edukację. Dyplom ze szkockiej uczelni jest tak samo prestiżowy i chwalony, co angielski. Z tą tylko różnicą, że studia tu są bezpłatne dla wszystkich z Unii Europejskiej. Koszt pokrywa SAAS – Student Awards Agency for Scotland. Studenci overseas (spoza Europy) oraz z Anglii, za edukację w Szkocji słono płacą – nawet 7 000 funtów rocznie! Szkoci fundują nam studia, więc czemu by nie przyjechać!

studia w uk

Jak się przygotować?

Jeżeli podejmiemy już ostateczną decyzję, warto zastanowić się nad faktycznymi predyspozycjami językowymi. W końcu jedziemy studiować, musimy więc zrozumieć wykładowcę i zrobić notatki. Potrzebny będzie bogaty zasób słownictwa oraz śmiałość w mowie. Jeśli tego zabraknie, nie poradzimy sobie i jedyny kontakt werbalny, jaki zdoła nam się nawiązać, będzie pomiędzy miotłą a podłogą. A przecież jedziemy po dyplom! Poza tym, uniwersytety zazwyczaj życzą sobie dowodu na to, że jesteśmy na odpowiednim poziomie językowym. Międzynarodowym testem językowym, uznawanym w Wielkiej Brytanii jest IELTS – International English Language Testing System. Jest on płatny, a certyfikat ważny jest przez okres dwóch lat. Ma on swoje reguły, dlatego nie wystarczy “dobrze mówić”, aby uzyskać odpowiedni poziom. Nie jest to też test, który “można zaliczyć”. Uniwersytet daje nam konkretne wymaganie, a my musimy je spełnić. Dla przykładu podam University of Glasgow, które życzy sobie 7.0 punktów z IELTS.
Mamy już chęć do wyjazdu, dobrze napisaną maturę i wyniki z IELTS. Co dalej? Teraz musimy wziąć się za pisanie Personal Statement, w skrócie ładnie opisanej autoprezentacji. Mamy na to czas do 15 stycznia (za wyjątkiem University of Oxford & University of Cambridge), bo wtedy zamyka się aplikacja online na studia. Czym jest PS? W wolnym tłumaczeniu osobista wypowiedź, czyli zareklamowanie siebie z jak najlepszej strony i wyjaśnienie, dlaczego to właśnie my jesteśmy najlepszymi kandydatami na dany kierunek studiów. Nie odnosimy się tu nigdy to konkretnych Uniwersytetów, bo piszemy tylko jeden PS, a trafia on do kilku uczelni. W kilkuset zdaniach musimy się przedstawić i pokazać, że kierunek, na jaki startujemy, fascynował nas jeszcze w okresie płodowym. Toż to nie lada wyzwanie!

   

University of Oxford & University of Cambridge
studia w uk

Dla bardzo ambitnych, chcących podjąć próbę studiowania na powyższych dwóch najlepszych Uniwersytetach, przedstawiam kilka podstawowych informacji.

Aplikacja na studia zamyka się dużo wcześniej, niż do wszystkich pozostałych, bo 15 października. Tutaj również obowiązuje zasada trzech przedmiotów rozszerzonych, a overall* z matury oscyluje zawsze w granicach 90%. Ale uwaga! Polityka uczelni nie zezwala startować na oba Uniwersytety jednocześnie. Tylko na jeden! Dodatkowo możemy być zaproszeni na interview, czyli rozmowę kwalifikacyjną, przeprowadzaną na miejscu – musimy więc liczyć się z kosztami wyjazdu do Anglii. Dla zdeterminowanych – powodzenia!
*overall – średnia podliczona ze wszystkich przedmiotów maturalnych
   
Czym się różnią studia w UK od tych w Polsce?
Różnic jest jest bardzo wiele. Nie od dziś wiadomo, że system akademicki w Polsce podupada, ponieważ nie ulega nieustannej modernizacji, tak jak dzieje się to w innych krajach. Przede wszystkim system akademicki w Wielkiej Brytanii nastawiony jest bardziej na dobro studenta, dlatego Uniwersytety, które nas do siebie przyjęły, będą dokładały wszelkich starań, abyśmy na nich pozostali. Wynika to z faktu, że będąc w brytyjskim systemie uniwersyteckim, łatwo ubiegać się można o przeniesienie na inny Uniwersytet, startując na nieco innych warunkach i zasadach, niżeli będąc maturzystą. Zdobywając dobre wyniki na studiach mamy więc szansę zawalczyć o wymarzony Uniwersytet, jeśli nie udało nam się na niego dostać za pierwszym razem!
To, co jest najważniejszą różnicą, to sposób nauczania, który nastawiony jest bardziej na praktykę studenta, niż na teorię. Oczywiście studiując prawo, musimy “wykuć” kawałek książki, ale zostaniemy też nauczeni sztuki prezentacji, tak aby później, na przykład pracując jako adwokat, posiadać umiejętność wystąpień publicznych. Dodatkowo, w pierwszym semestrze będziemy mieć okazję bliżej zapoznać się z zasadami obowiązującymi przy pisaniu esejów, robieniu prezentacji, wyszukiwaniu informacji, korzystaniu ze źródeł naukowych, książek i biblioteki. Nikt nie wymaga tego od nas, dopóki nie zdobędziemy takiej wiedzy!
1
 W pierwszym roku studiów, zostanie przedstawiony nam Personal Tutor, czyli osoba, która przez cały okres trwania studiów odpowiedzialna będzie w pewnym stopniu za nasze sukcesy i porażki. Kiedy mamy jakiś problem (niekoniecznie natury mentalnej), nasz opiekun pomoże wskazać właściwą drogę, podpowie, nauczy i cierpliwie będzie czekał, aż nam się to uda. Czegoś takiego nie ma w Polsce, a szkoda, bo taka osoba to nasza akademicka podpora, która nieraz nas uratuje i wybroni. Pierwszego dnia poznamy również naszego Programme Leader. Ta osoba odpowiedzialna jest za funkcjonowanie wszystkiego, co związane z kierunkiem studiów. Jeżeli nasz Personal Tutor nie jest w stanie nam pomóc, często zwraca się właśnie do Programme Leader! Jakby tego było mało, w na każdym Uniwersytecie znajduje się tak zwany Student Link, zajmujący się wszelkimi sprawami poza akademickimi, jak przydzielenie Council Tax Exemption, wyrobieniem legitymacji studenckiej i choćby wydrukowaniem nam planu zajęć. Myślę, że z takim sztabem pomocników, ciężko nie odnieść sukcesu!
Studiując na Uniwersytecie Warszawskim nigdy nie zauważyłam, by ktoś był mi choć w najmniejszym stopniu pomocny. Kiedy szłam do dziekanatu na pięć minut przed zamknięciem, natknęłam się na jedną z pań tam pracujących. Ze szczerym, szerokim uśmiechem wykrzyczała “Ale ja już mam wolne! Jestem po pracy! Do jutra! Haha” W Wielkiej Brytanii ten rodzaj chamstwa nie jest na porządku dziennym. Kiedyś poszłam do Admissions Office i pani siedziała ze mną pół godziny po skończonej pracy, żeby pomóc mi uzyskać Council Tax. Przecież to nie była jej sprawa, przecież była już po pracy, przecież mogła już odgrzewać kotlety w zaciszu domowym…
Jak już wcześniej pisałam, brytyjski system akademicki nastawiony jest bardziej na praktykę. Studiując każdy kierunek biznesowy, do przygotowania będzie kilkadziesiąt samodzielnych prezentacji rocznie. Będziesz zdenerwowany, bardziej zdenerwowany, będzie Ci ciężko złapać oddech, ale za trzydziestym razem wyjdziesz i zaprezentujesz temat tak, jakbyś opowiadał o krojeniu pomidorów. Kiedy już zostaniesz tym biznesmenem, warto byłoby posiadać umiejętność zareklamowania produktu, a nie jedynie gruntowną wiedzę o jego składzie. I właśnie do tego przygotują Cię studia w Wielkiej Brytanii.
Czy studia w UK są dla Ciebie? Jeśli tu jesteś, to znaczy, że o tym myślisz. Może mniej, może bardziej, ale coś tam Ci po głowie chodzi. Więc jeśli sam sobie zadajesz to pytanie – to uważam, że tak, studia w UK są dla Ciebie i dla każdego, kto marzy o zdobyciu najlepszej możliwej edukacji, wspięciu się na szczyt kariery, zdobyciu doświadczenia, poznaniu wielu kultur i możliwości i to za darmo! Osobiście uważam, że wyjazd tutaj był najlepszą decyzją w moim życiu i chcę podzielić się tym ze wszystkimi. Możesz stworzyć własną historię – to zależy tylko od Ciebie.
Artykuł nadesłany przez Zuzannę. Zachęcamy do odwiedzenia jej bloga:  http://www.scotlaand.blogspot.co.uk/

Kłody i lekarstwa powszednie

W Polsce aż 60% PKB wytwarzane jest przez firmy zatrudniające mniej niż 250 pracowników. To sprawia, że jesteśmy potentatem jeśli chodzi o odsetek małych i średnich przedsiębiorstw. Jednak to właśnie im jest najtrudniej. Paradoksalnie ci, którzy wytwarzają najwięcej, stają się ofiarami zbyt restrykcyjnego systemu polskiego aparatu kontroli nad przedsiębiorstwami.

Gdy spojrzeć na codzienną działalność podmiotów z sektora małych i średnich przedsiębiorstw widać, że najwięcej czasu zajmuje im zmaganie się z wysokimi kosztami działalności. Optymalizacja kosztów stałych i wysokie koszty ZUS to jeden z podstawowych problemów. Wysokie koszty pracy sprawiają, że trzeba dwa razy zastanowić się nad zatrudnieniem jakiejś osoby. Pół biedy jeśli chodzi o specjalistów, samodzielnych pracowników. Gorzej z kadrą niewykwalifikowaną, która wymaga nadzoru, często rotuje. Wtedy koszty samej rekrutacji to często nawet kilkanaście tysięcy złotych rocznie.

Drugą przeszkodą jest kredyt, a raczej jego brak. Na przedsiębiorcę który chce się rozwijać albo popadł w przejściowe tarapaty czyhają instytucje parabankowe albo istotne obostrzenia w samych bankach. Często też dzieje się tak, że na skutek prób uzyskania kredytu w wielu placówkach bankowych, przedsiębiorca sam ogranicza sobie szanse na korzystny kredyt. Bywa i tak, że jest mu wręcz odmawiany.

Trzeci problem to finansowanie zewnętrzne. Pieniądze z Unii Europejskiej to tylko wierzchołek góry lodowej, w dodatku mocno uczęszczany i dlatego zadeptany. W natłoku codziennych obowiązków w firmie mało kto  pamięta o możliwości uzyskania dotacji na stażystę lub pracownika z Urzędu Miasta czy Powiatowego Urzędu Pracy. Złożenie wniosku, jego prawidłowe wypełnienie i kontaktowanie się z urzędnikami też pochłania czas. Konieczna jest też wiedza, by nie ugrzęznąć w przepisach.

Na końcu tej długiej przeprawy czeka w końcu nagroda. Możliwość prowadzenia własnego biznesu zgodnie z własną wolą, wizją i talentem. Proste? A gdzie tam. Dopiero tutaj potwierdzenie znajduje myśl Murphyego zgodnie z którą jeśli coś może pójść nie tak, to na pewno pójdzie. Przepisy, interpretacje przepisów. Odwołania, kolejne pisma urzędowe. Pracownicy z talentem, których można rozwinąć. Tylko gdzie szukać właściwych kursów? Jak ukierunkowywać kogoś, kto nadaje się na lidera? Są też problemy wynikające z niedostatku świadomości, jaki posiadają przedsiębiorcy, a który wynika ze skomplikowania rzeczywistości prawnej.

Próby jej uporządkowania podejmują się zawodowcy, którzy zwracają uwagę biznesmana na rzeczy czasem naturalne, lecz umykające uwadze. Czasem odsłaniają przed nim zupełnie nowe zjawiska i zależności. Służą temu specjalistyczne kursy doszkalające – dla przedsiębiorców i ich kadry managerskiej. Prawo cywilne i handlowe, zarządzanie zasobami ludzkimi, ochrona środowiska, podatki, księgowość, rachunkowość, świadczenia społeczne, informatyka…

Od nadmiaru rzeczy które warto, a wręcz należy poznać, może zakręcić się w głowie. Dlatego coraz częściej osoby prowadzące firmę udają się do profesjonalistów. Wyspecjalizowanych podmiotów nastawionych na kompleksową pomoc dla firm. To nie są parabanki, udzielające wysoko oprocentowanych kredytów, z najważniejszymi klauzulami napisanymi małym druczkiem. Na szkoleniach takich firm nie ma miejsca na ogólniki, są same konkrety. Zwerbalizowane po to, aby prowadzić firmę dynamicznie i skutecznie. Nie dać się zaskoczyć urzędnikom, wyprzedzić konkurencję.

Rynek firm doradztwa finansowego, zapewniającego kompleksową obsługę podmiotom biznesowym, jest w Polsce rozproszony. Według raportu „Rynek doradztwa finansowego w Polsce 2012” stworzonego przez Wprost, perspektywy są bardzo dobre. Coraz większa liczba przedsiębiorców decyduje się na zasięgnięcie fachowej porady i wykorzystanie usług i narzędzi skrojonych specjalnie dla nich. Indywidualne podejście profesjonalnych konsultantów sprawia, że przedsiębiorca nie jest traktowany jak petent. Oferta skrojona na miarę, to idealne rozwiązanie dla biznesu każdej wielkości. 60% PKB samo się przecież nie wytworzy…

Opisanych zostało dużo czynników ryzyka, czy poza remediami podanymi powyżej można zrobić też coś na własną rękę? Jak najbardziej. Istnieje pewien sposób postępowania, który może skutecznie pomóc w oswajaniu się z rzeczywistością gospodarczą.

Przede wszystkim, warto dużo czytać. Praktyka biznesowa pokazuje, że własna, codzienna działalność gospodarcza zapewnia tylko pewien poziom zysków. Potem dochodzi się do szklanego sufitu, który przebić można tylko specjalistyczną wiedzą. Poradniki biznesowe pełnią w świecie prywatnego przedsiębiorcy rolę poradników pozytywnego myślenia. I w odróżnieniu od nich naprawdę działają.

Warto poznawać historie ludzi sukcesu, zobaczyć jaką rolą doszli do swojego obecnego statusu materialnego i ekonomicznego. Nie chodzi nawet o pokrewieństwo branży w której działamy do tej opisanej w książce. Tu rolę odgrywa ten sam rodzaj myślenia. Chodzi o to, by wytworzyć w sobie mechanizmy pozwalające na radzenie sobie w sytuacjach stresowych albo negocjacyjnych. Mniejsze zamówienia w tym miesiącu? Co mogę zrobić, żeby to zmienić? Może będę w stanie pozyskać nowych kontrahentów, albo poprzez wprowadzenie nowej usługi zmobilizować do większej aktywności aktualnych? Tutaj kłania się „Winning” Jacka Welcha, guru światowego zarządzania.

Innym, równie skutecznym sposobem jest… bywanie. Nie chodzi jednak o towarzyskie udzielanie się na imprezach i brylowanie w towarzystwie. Mowa o kręgach biznesowych. Wspólne obiady z osobami działającymi w tej samej branży często skutkują dodatkowymi zamówieniami bądź inną formą korzystnej relacji biznesowej. Amerykański naukowiec Cesare Fracassi pokazał w swoich badaniach, że wymiana opinii między dwoma pracownikami firm w stopniu specjalisty lub kierownika działu (nie mówiąc już o właścicielach) często skutkuje zawarciem umowy, a więc zwiększeniem zysku. Do tego nadają się najlepiej sytuacje nieformalne i nie chodzi o przerwę na kawę w trakcie konferencji.

Wspólny obiad, towarzyska gra w squasha, czy nawet wypad całymi rodzinami do kina sprawia, że ludzie myślący podobnie odkrywają nagle, że łączyć ich może jeszcze więcej. Wspólne świadczenie sobie usług i zarabianie pieniędzy. Francassi zbadał relacje 30 860 specjalistów w 2059 firmach, w ciągu dziewięciu lat. Okazało się, że managerowie połączeni siecią takich nieformalnych kontaktów mają większą skłonność nie tylko do wspólnego zawierania interesów, ale także do większej innowacji. Ci którzy się nie integrowali, byli bardziej zachowawczy, wykazywali mniejszą skłonność do racjonalnego ryzyka, nie wykorzystywali rynkowych szans, biernie podążali za wskaźnikami rynkowymi.

Według naukowca przedsiębiorstwa pozwalające swoim pracownikom (najlepiej gdy przykład idzie z góry, od samego właściciela) na nieformalną wymianę poglądów i kontaktów handlowych z szeroko rozumianą „branżą”, notują większe zyski. Różnica wynosiła średnio od 5% do aż 15%. To dużo, więc trzeba wziąć pod uwagę czynnik ludzki.

W prowadzeniu własnego przedsiębiorstwa to on jest często najważniejszy.

 

Jarosław Ściślak

Tekst powstał we współpracy ze SPECTRUM – Centrum Wspierania i Rozwoju Przedsiębiorczości

http://spectrum-centrum.pl

https://www.facebook.com/SpectrumPrzedsiebiorczosci

foto: doradcafinansowyefg.blogspot.com

Dochód pasywny – czyli jak się bogacić nic nie robiąc

Wizja idealna na spędzenie reszty życia dla większości z nas maluje się podobnie. Biały piasek, lazurowe wybrzeże z delikatnym szumem fal, lekki chłód kolorowego drinka w naszej dłoni, to wszystko towarzyszy nam podczas leżakowania na plecionym hamaku bujającym się na pochylonej nad oceanem palmie. Stereotypy każą myśleć nam, że prowadzenie takiego życia możliwe jest tylko dzięki nielegalnym interesom i dobrym koneksjom. Jeśli uważamy się za ludzi wykraczających umysłem poza utarte schematy to należy odpowiedzieć sobie na pytanie: A co ja zrobiłem, żeby prowadzić życie marzeń?

Pomocą w realizacji Twojego idealnego stylu życia może być dochód pasywny . Co dokładnie kryje się pod tym pojęciem?

1. Inwestycje w nieruchomości
Dochód pasywny w najbardziej klasycznej formie i jednocześnie najpopularniejsza metoda, która była podstawą wielkich fortun. Sam Warren Buffet swój pęd do inwestycji rozpoczął w wieku 14 lat, kiedy to zakupił działkę pod dzierżawę. Na inwestycjach w nieruchomości opierają się też fortuny Roberta i Kim Kyosaki – propagatorów niezależności finansowej. Nie chodzi tu jedynie o to, by nieruchomość kupić tanio i sprzedać drogo. W początkowych etapach najczęściej są to zakupy pod wynajem, kiedy z otrzymywanych pieniędzy spłacamy kredyt na zakup mieszkania/domu/gruntu. Po okresie kredytowania ciągle otrzymujemy środki, które pozostają w naszym portfelu.
 

2. Akcje dywidendowe
Zyski z gry na giełdzie to przede wszystkim różnica pomiędzy ceną zakupu, a ceną sprzedaży. Na szczęście poza tymi ryzykownymi operacjami na rynku można kupić akcje spółek, które wypłacają tzw. dywidendy, czyli część z osiągniętego przez spółkę zysku przekazują inwestorom, którzy kupili ich akcje. Najczęściej spółkami dywidendowymi są te, których jednym z udziałowców jest Skarb Państwa (jednak nie jest to regułą). Przykładowo firma Zakłady Azotowe Puławy S.A. wypłaci za lata 2012/2013 kwotę 10, 55 zł na akcję – cena za akcję to 188,45 zł. Nie jest to więc ogromna inwestycja, ale sprawdza się jako jeden z elementów aby zapewnić sobie dochód pasywny
 
3. Multi Level Marketing
Michał Kidzyński w książce „Niezależność finansowa” definiuje idee MLM jako: „kopanie studni, zanim dopadnie cię pragnienie, bo kiedy dopadnie cię pragnienie, możesz już nie mieć sił, żeby kopać.” Od standardowej sprzedaży bezpośredniej różni się charakterystycznym tworzeniem struktur. Tworzenie pierwszego poziomu struktury polega na zbudowaniu zespołu sprzedażowego, a część prowizji przez niego wygenerowana trafia do rąk jego założyciela. Kolejne poziomy tworzone są poprzez rekrutację sprzedających przez istniejący już zespół. Im większa ilość osób na niższych poziomach, tym większy możliwy do osiągnięcia dochód pasywny .
Idea ta często mylona jest z piramidą finansową. Różnica jest jednak kolosalna. W piramidzie zarabiają jedynie założyciele struktury, a w MLM każdy w zależności od swojego poziomu w strukturze.
Istnieje kilka dróg na prowadzenie życia rentiera, czyli osoby, która utrzymuje się z odsetek za inwestowane dobra. Nie jest to droga łatwa, potrzeba w niej czasu, który pomoże na uzbieranie kapitału początkowego oraz pracy i odwagi do podejmowania niekonwencjonalnych działań.
Nagrodą za te działania będzie realizowanie marzeń i brak zniewolenia pracą na etacie.
 
Autor: Anna Gembalczyk

Zarządzanie czasem – jak robić to skutecznie.

W swojej wieloletniej pracy nad zwiększeniem własnej efektywności i lepszym zarządzaniu sobą w czasie korzystałem z różnych metod. Inspirowałem się wieloma ludźmi sukcesu i badałem ich sposoby funkcjonowania. Nadal nie poprzestaję w poszukiwaniach, ale mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że stworzyłem sobie taki system, który daje mi ogromną satysfakcję i pozwala zyskać zadziwiającą produktywność. Efektami mojej pracy chciałbym podzielić się z Tobą.

Zarządzanie czasem nie istnieje.

Pierwsza ważna rzecz, którą chciałbym, żebyś sobie uświadomił może Cię zaskoczyć – nie masz możliwości zarządzać czasem. Możesz co najwyżej zarządzać sobą w czasie. Istotne jest, abyś dobrze przemyślał i zrozumiał różnicę pomiędzy tymi dwoma pojęciami. W pierwszym bowiem („zarządzanie czasem”) odwołujesz się do czynników zewnętrznych, do zupełnie niezależnego aspektu jakim jest czas. Tym samym Twój umysł podświadomie przyswaja sobie taką myśl : „Będę zarządzał czasem, czyli czymś czego nie mogę kontrolować. Jeśli mi się nie uda, nie będzie to moją winą. Po prostu czynniki kontroli leżały poza moim zasięgiem i nic nie mogłem na to poradzić”. Poprzez taki schemat zostawiasz sobie furtkę do usprawiedliwień i osłabiasz swoją motywację do realizacji swoich celów i marzeń (osiągania których  ma przecież służyć Twoje zarządzanie sobą w czasie).

Natomiast używając stwierdzenia „będę zarządzał sobą w czasie” dajesz swojemu mózgowi jasno do zrozumienia, że to Ty jesteś sprawcą danego stanu rzeczy i także Ty kontrolujesz sytuację. Tym samym za wszelkie wymówki będziesz musiał sam ponieść odpowiedzialność. Taka perspektywa na początku być może nie wydaje się zachęcająca, ale wzięcie całej odpowiedzialności za swoje życie (nawet jeśli pojawiają się w nim czynniki od nas niezależne) to jedyny skuteczny sposób na zdyscyplinowanie samego siebie i skuteczną realizację swoich planów.

Jeśli ten artykuł skłoni Cię do postawienia sobie celu w obszarze własnej organizacji gorąco zachęcam Cię, abyś sformułował go zgodnie z powyższą zasadą. Gdy ja stawiam sobie jakiś cel lubię stanąć przed lustrem , spojrzeć sobie w twarz i głośno powiedzieć sam do siebie, co postanowiłem. W przypadku własnej organizacji brzmiało to tak: „ Będę dobrze zarządzał sobą w czasie. Mam tylko jedno życie, które warte jest tego, aby zrealizować wszystkie moje marzenia. Nie chcę tracić czasu i wiem, że wszystko zależy ode mnie” .

Wierzę, że jesteś w stanie dokonać zmiany i zrealizować swoje cele.

Ten artykuł jest pierwszą częścią cyklu o zarządzaniu sobą w czasie. Niedługo pojawią się kolejne teksty, w których podzielę się swoim doświadczeniem w obszarze organizacji samego siebie. Szczerze opowiem Ci o błędach, które popełniłem, o momentach zwątpienia i rezygnacji – dzięki temu sam będziesz mógł tego uniknąć. Powiem Ci także o tym, co okazało się najskuteczniejsze oraz jak doszedłem obecnego stanu, z który zapewnia mi niesamowitą efektywność.

Autor: Michał Szymański

Sztuka pomagania – relacja uczestniczki z projektu w Warszawie

pasja podróże

Przyjaźń, jedność, niesienie pomocy poprzez taniec. Tym charakteryzuje się projekt Hip Hop One Love, tworzony przez ludzi z ogromną pasją i zapałem do zmieniania świata na lepsze, zaczynając od własnego podwórka.

Sztuka pomagania

Druga edycja projektu minęła szybko, jak zwykle za szybko. Miała miejsce w Warszawie, w dniach 2 – 12 sierpnia 2013. Była kontynuacją One Love – International Bboy Dream z 2010 roku. Brały w niej udział grupy B-Boys i B-Girls z Hiszpanii, Włoch oraz Polski.

W ciągu dziesięciu dni trwania projektu zrobiliśmy wspólnie wiele dobrych rzeczy. Nie bez przyczyny nazywa się on One Love – The Art of Helping. Kultura Hip Hop od samego początku sprawia, że ludzie czują się lepiej, uśmiechają się, są radośni, nawet w trudnej sytuacji życiowej. Dlatego głównym celem, jaki sobie postawiliśmy była pomoc w wielu znaczeniach tego słowa. Zaczęliśmy od samych siebie. Wiedziałam już wcześniej, że tancerze to pełne dobrej energii osoby, mimo to ich otwartość i chęć współpracy zaskoczyły mnie bardziej niż się spodziewałam. Na każdym treningu uczyliśmy się nawzajem nowych ruchów lub doskonaliliśmy te, które już znaliśmy. To było COŚ wielkiego. Dzięki temu wróciłam do domu ze sporą ilością świeżych pomysłów, które sprawiły, że mój styl stał się jeszcze lepszy. Przez cztery dni odbywały się również warsztaty taneczne. W poniedziałek, wtorek i środę dzieci ze Skierniewic z zaprzyjaźnionego zespołu „Obsesja” uczyły się Breakingu i Poppingu od naszych uczestników. Znakomicie odnalazły się one w tej sytuacji – potwierdziły to uśmiechy na buziach młodych tancerek. W piątek natomiast odbył się pokaz i warsztaty w Centrum Aktywności Lokalnej dla chłopców i dziewcząt, znajdujących się w trudnej sytuacji rodzinnej. Taniec z nimi jest jak podziękowanie za Bboying. Każdy człowiek związany z Hip Hopem wie, że tę kulturę stworzyły właśnie takie dzieciaki z biednych dzielnic, z różnymi problemami.

Nie zapomnieliśmy jednak o innych, o tych starszych, którzy także pragną radości w sercach. W czwartek został zorganizowany wspaniały występ w Domu Pomocy Społecznej w Warszawie. Najpierw my zatańczyliśmy dla mieszkańców, co spotkało się z bardzo pozytywnym odbiorem. Dyrektor ośrodka powiedziała, że przywieźliśmy ze sobą dużo słońca i dostarczyliśmy wszystkim wiele uśmiechu. Następnie oni zaśpiewali dla nas dwie piosenki. Byliśmy pod wielkim wrażeniem talentu zespołu. Jak widać, pomoc była wszechobecna na naszym projekcie.

Buenos Dias! Buongiorno! Cześć!

Czas spędzony w Warszawie był pełnym emocji tygodniem. Na wyjeździe poznałam wielu ciekawych, nieco szalonych ludzi. Ten klimat jest niezapomniany. Oprócz świetnych treningów, we wspomnieniach mam wspaniałe wspólne wieczory, inspirujące dyskusje, narodowe kolacje, przygotowane z humorem prezentacje krajów i wzajemną naukę rodzimych języków. Oczywiście, że zdarzały się potknięcia, ale dzięki nim w przyszłości unikniemy podobnych sytuacji. Rodzina One Love dała mi ogrom motywacji, dzięki niej zrozumiałam, jak ważny jest dla mnie Breaking. Przeżyłam kolejną cudowną przygodę i czekam na One Love – Each One Teach One 2014, ponieważ jedna miłość nigdy się nie kończy.

Autor: Marta Szymańska

Euroscola – czyli co może dać Ci UE? Relacja z wydarzenia w Strasburgu

Parlament Europejski w Strasburgu. Akredytacja prasowa. Sala obrad. Kilkaset młodych osób z 20 państw Unii Europejskiej debatuje nad istotnymi kwestiami. Dzięki projektowi Euroscola udało mi się uczestniczyć w tym wydarzeniu w grudniu 2013, a co równie ważne – cały koszt wyjazdu pokryła UE.

Jak się tam znalazłam?

Konkurs Euroscola organizowany jest co roku przez Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego w Polsce. W 2013 wzięło w nim udział ponad 300 szkół z całego kraju, ale zwyciężyli nieliczni, a wśród nich – I LO im. W. Broniewskiego w Świdniku. Zwycięzcy mogli zabrać ze sobą dziennikarza lokalnej gazety, którego zadaniem miało być opisanie obrad w PE. Jestem absolwentką tego liceum i pracuję w lokalnej gazecie, więc zostałam zaproszona przez dyrekcję szkoły na ten wyjazd. Nie ukrywam, że było to dla mnie wielkim i pozytywnym zaskoczeniem i z radością się zgodziłam. Bo czy istniałaby inna szansa, żebym bezpłatnie odwiedziła Strasburg i tamtejszą siedzibę Parlamentu? Szczerze w to wątpię.

I speak English but…

Zarówno uczniowie, jak i nauczyciele czy dziennikarze musieli posługiwać się jednym z trzech języków: angielskim, niemieckim, francuskim. W praktyce różnie to wychodziło, bo z Czechami czy Słowakami mogliśmy rozmawiać po polsku, zaś z Francuzami nie dało się prawie w ogóle porozumieć po angielsku. Tłumacze też obsługiwali tylko te trzy języki. Warto także wspomnieć, że byłam tam jedną z dwóch dziennikarek (Czechy), co pokazuje, że dla zachodnich państw, założycieli UE, takie wyjazdy nie są niczym szczególnym. Natomiast dla nas i naszych sąsiadów ciągle jest to coś niespotykanego i traktujemy to jako swoistą nobilitację

Siedząc na sali plenarnej i mając założone słuchawki z tłumaczem czułam, że uczestniczę w prawdziwych obradach. Młodzież zadawała trudne pytania, na które często przedstawiciele PE nie potrafili jednoznacznie odpowiedzieć. Wcześniej uczniowie współpracowali w różnych tematycznie grupach, zajmując się kwestiami środowiska naturalnego, wolności informacji i kultury obywatelskiej, przyszłością Europy, wyborami do PE oraz migracji i integracji. Dla nas wszystkich była to lekcja szacunku, tolerancji, przełamywania stereotypów.

Francja – Czechy

Dzięki temu, że UE pokryła koszy wyjazdu dla wszystkich uczniów, nauczycieli i dla mnie (w sumie 28 osób), udało się zwiedzić też inne miasta. W Paryżu podziwialiśmy Wersal i Luwr, zobaczyliśmy Katedrę Notre Dame, Pałac Inwalidów, Łuk Triumfalny i wjechaliśmy na Wieżę Eiffela. Strasburg zwiedziliśmy późnym wieczorem, gdzie dech w piersiach zapierała skąpana we mgle Katedra Najświętszej Marii Panny. A na zakończenie odwiedziliśmy cudowną Pragę ze słynnym Mostem Karola. Mogę śmiało powiedzieć, że była to jedna z najpiękniejszych podróży w moim życiu i chcę ponownie wrócić do tych miejsc.

Zachęcam Was do regularnego odwiedzania stron i profili na Facebooku Parlamentu Europejskiego i Euroscoli, gdzie zamieszczane są informacje o organizowanych przez nich konkursach, wyjazdach i stażach. A do 31 grudnia br. możecie aplikować na European Youth Event, który odbędzie się w maju 2014 w Strasburgu (http://www.europarl.europa.eu/eye2014/en/news/news.html).

Autor: Magdalena Gładysz

foto: europarl.be

Moneyhack – jak wydawać mniej i oszczędzać więcej

Mówi się, żeby nie odkładać marzeń, a odkładać na marzenia. Jak to zrobić, kiedy pieniądze po prostu wyparowują z portfela?  Okazuje się, że zasobność naszego konta bankowego w dużej mierze zależy od naszej świadomości i sposobu myślenia. Na sklepowych półkach toczy się niewidzialna batalia pomiędzy konsumentami, a specjalistami ds. marketingu. Wystarczy stosować się do kilku punktów, aby z tej bitwy wyjść zwycięsko.

1.       Płać najpierw sobie
Złotą zasadą tworzenia tzw. bufora finansowego, przez nasze babki nazywanym „odkładaniem na czarną godzinę”, jest płacenie samemu sobie. Cała operacja jest bezbolesna i polega na tym, iż w przypadku każdorazowego przypływu gotówki – obojętnie czy to kieszonkowe, wypłata czy prezent urodzinowy – odkładać optymalnie 10% kwoty, najlepiej na osobne konto bankowe. Pieniądze te powinny stanowić zabezpieczenie w przypadku utraty źródeł zarobku lub innych nagłych potrzeb. Jeśli zarabiasz 1200 zł to po roku odłożysz 1440 zł + odsetki.
2.       Sprawdzaj ceny inaczej
Nie chodzi o to, byś kupował to, co najtańsze, ale to co najbardziej korzystne. Hipermarkety na wywieszce z ceną podają oprócz ceny za produkt również jej przeliczenie na litr lub kilogram. Porównuj właśnie te ceny, które są zapisane małym druczkiem. Jest to szczególnie pomocne przy mylących wielkościach opakowań oraz przy decyzjach czy lepiej kupić większe czy mniejsze opakowanie – nie zawsze większe znaczy tańsze.
3.       Bądź lojalnym klientem

Masz swój ulubiony sklep, w którym zawsze kupujesz ubrania? A może swojego fryzjera nie zamieniłabyś na żadnego innego? Jeśli jesteś lojalnym klientem wymagaj też tego od usługodawcy. Poproś o kupon zniżkowy lub kartę stałego Klienta. Przejrzyj domowy budżet i zobacz na co wydajesz najwięcej pieniędzy. Jeśli są to np. książki znajdź sklep, gdzie kupisz je najtaniej– nie odmawiaj sobie przyjemności, spraw tylko, żeby była tańsza.

4.       Zadaj sobie krytyczne pytanie
Stoisz przed półką z kolejną czarną sukienką/ nowa wersją gry na PS/ wypasionym tabletem, a zaoszczędzone pieniądze idealnie pokrywają się z kwotą na zakup nowego gadżetu. Zadaj sobie pytanie krytyczne: „Jak do tej pory udało mi się bez tego funkcjonować”? Być może faktycznie ta rzecz jest Ci potrzebna. Jeśli nie – pamiętaj, że przy zakupie jednej rzeczy tracisz możliwość kupienia innej.
5.       Odkryj prawdziwą cenę
W filmie „In time” (pol. Wyścig z czasem) nie istnieją pieniądze, ich funkcję pełni czas. Ludzie zarabiają czas i płacą nim za kupowane dobra. Właściwie niewiele różni się to od rzeczywistości. Spędzamy konkretną ilość godzin pracy, za którą dostajemy różne wynagrodzenie, dlatego cena danego dobra nie dla wszystkich jest taka sama. Jeśli pracujesz 8 godzin dziennie i zarabiasz 2 500 zł i chcesz kupić laptop za 1600 to kosztuje Cię on 108 godzin (14 dni) Twojej pracy, jeśli zarabiasz 1 800 to musisz pracować ponad 149 godzin (19 dni) by go mieć. Przelicz ile otrzymujesz za godzinę Twojej pracy i przy zakupach stosuj tą miarę jako cenę produktu.
6.       Zrób porządki
Nie chodzi tu oczywiście o zwykłe sprzątanie, a o wyprzedanie niepotrzebnych, nieużywanych lub nieprzydatnych rzeczy. Jeśli nie znajdzie się osoba chętna na kupno którejś z nich to pamiętaj, że możesz przekazać je na cele charytatywne. Twój współlokator będzie zadowolony, a Ty zdobędziesz więcej miejsca i pieniędzy.

Autor: Anna Gembalczyk

Foto: zwdia.biz

Jesteś swoją najlepszą inwestycją

W dobie konsumpcjonizmu pieniądze i bogactwo stały się synonimem willi z basenem wraz z stojącym przed nią czarnym Rolls Royce’m, zaparkowanym pod idealnym kątem. Dlaczego więc Kamil Cebulski, „najmłodszy polski milioner”, który skończył pracować mając 25 lat, kojarzony jest z jedną żółtą koszulą, w której udziela wszystkich wywiadów? Z jakiego powodu najbogatsza kobieta świata – Gina Rinehart – ani urodą, ani stylem życia nie przypomina Jennifer Lopez? Pośrednio odpowiedzią na te pytania są historie osób, które zostały milionerami dzięki loteriom. Callie Rogers (wygrana 1,9 mln £) wygraną roztrwoniła na implanty, zakupy i kokainę – dziś pracuje jako pielęgniarka.  Billy Bob Harrell (wygrana 31 mln $) kupił 6 domów, ranczo i mnóstwo samochodów – po wydaniu wszystkich pieniędzy rozwiódł się z żoną i popełnił samobójstwo. Te historie pokazują, że nie wystarczy być milionerem. Trzeba myśleć jak milioner.  Z drugiej strony czy nie po to zarabiamy, by móc wydać? Jak zatem wydawać, aby dalej mieć?

Inwestuj w siebie

Pomyśl, że zaoszczędziłeś 10 tysięcy złotych. Chętnie rozkręciłbyś jakiś biznes, ale nie ma na niego pomysłu; może zainwestowałbyś w czyjś projekt, ale boisz się jego porażki; albo kupiłbyś nowe auto czy wyjechał na luksusowe wakacje, choć trochę Ci szkoda. Jeśli nie masz pomysłu jak wydać pieniądze, to na pewno wydasz je źle. Jedyną dobrą radą jest inwestowanie w to, czego nikt nie może Ci zabrać. Rachunki za ogromny dom pożrą Twoje oszczędności, tak samo jak koszty paliwa i części do drogiego samochodu. Inwestuj w siebie. Kto zabierze Ci dyplom renomowanej uczelni, znajomość obcych języków czy umiejętności nabyte na kursach? Najgorszą wizją naszych czasów stało się widmo utraty pracy. A co gdyby to firma bałaby się stracić Ciebie? Specjalizuj się i bądź najlepszy. Chcesz zostać księgową? Bądź na bieżącą z ustawodawstwem i nowinkami w świecie finansów. Szukaj kursów i szkoleń – nie wszystkie z nich są płatne. A co się stanie, gdy połączysz ten zawód np. ze znajomością języka norweskiego? Twoja konkurencja na rynku pracy zaczyna topnieć. Marzysz o tym by zostać trenerem personalnym? Zrób kurs w tym kierunku, zdobędziesz tam nie tylko wiedzę, ale poznasz ludzi, którzy już pracują w tym zawodzie lub mają podobne aspiracje. Poznaj ich i pomyśl o tym, jak być o krok przed nimi.

Jak to zrobić?

Inwestowanie Unii Europejskiej w edukację Polaków sięga kilku miliardów Euro. Skoro Ty z niego nie skorzystałeś, to znaczy że zrobił to ktoś inny i to on jest o krok przed Tobą. Na lata 2014-2020 przygotowano nowy program dofinansowań. Warto śledzić te informacje na stronie: www.biznesflow.pl. W ofercie znajdą się kursy, szkolenia, studia oraz wyjazdy zagraniczne.

Wyrób sobie markę

Inwestowanie w siebie nie opiera się jedynie na faktycznie wiedzy i umiejętnościach, ale też na poinformowaniu innych, że je posiadamy. Spaw, żeby ludzie Cię poznali, czy poprzez bezpośrednie spotkania z specjalistami z branży (sprawdź ofertę targów i konferencji, na których spotkasz ludzi w interesującym Cię zawodzie), czy przez Internet. Buduj swój wizerunek nie tylko przez profile na profesjonalnych portalach czy w mediach społecznościowych. Nie chodzi tylko o to byś tam był, ale też o to, żebyś wypracował sobie renomę specjalisty w dziedzinie. Dlatego wypowiadaj się na forach, blagach czy stronach tematycznych podpisując się imieniem i nazwiskiem. Pozwól ludziom się poznać, a wszystko, co robisz zaprocentuje. Najlepszą drogą do sukcesu jest działanie niekonwencjonalne. Może sam zorganizujesz szkolenie lub webinar, żeby podzielić się swoją wiedzą? Nie bój się wychodzić poza schematy: sięgaj wyżej, osiągnij więcej.

foto: blog.smartypig.com

Autor: Anna Gembalczyk

 

Roczne stypendia na studia w USA

Nazwa: Georgia Rotary Student Program

Termin aplikowania:   01-10-2014

Dla kogo: osoby pomiędzy 18-25 lat

Przedmiot: roczne stypendia na studia w USA

 


Stypendium na roczny pobyt w USA na jednym z uniwersytetów w stanie Georgia.

Dofinansowane działania:
Trzy amerykańskie Dystrykty Rotary fundują co roku ok. 80 stypendiów dla kandydatów z całego świata na roczne studia na jednym z uniwersytetów w Georgia .

Kto może się ubiegać o fundusze:
O stypendium mogą się ubiegać osoby stanu wolnego w wieku 18-25 lat, które nie studiowały wcześniej w USA. Wymagana jest rekomendacja Prezydenta Klubu Rotary lub Gubernatora Dystryktu, w którego skład wchodzi Polska. Stypendia GRSP są dostępne także dla dzieci i krewnych Rotarian.

Wysokość dofinansowania:
Stypendium pokrywa czesne, koszt podręczników, zakwaterowanie i wyżywienie. Stypendysta musi sam ponieść koszty za przelot samolotem w obie strony oraz za roczne ubezpieczenie.

Termin składania wniosków: 1 października 2014 r.
O terminie kolejnej edycji programu poinformujemy niezwłocznie po jego ogłoszeniu przez organizatora.

Więcej informacji na stroniehttp://www.grsp.org/

 

DANE ORGANIZATORA:

Klub Rotariański
Email: jkarasinski@formator.pl
Strona www
Jerzy Karasiński

FUNDATOR

Fundacja Rotariańska
The Rotary Foundation – Education Program
One Rotary Center
1560 Sherman Avenue
Evanston
IL 60201-3698 USA
Tel.: + 847-866-3000
Fax: +847-328-8554 or+847-328-8281
Strona www

foto: athensbusiness.org