Kłody i lekarstwa powszednie

W Polsce aż 60% PKB wytwarzane jest przez firmy zatrudniające mniej niż 250 pracowników. To sprawia, że jesteśmy potentatem jeśli chodzi o odsetek małych i średnich przedsiębiorstw. Jednak to właśnie im jest najtrudniej. Paradoksalnie ci, którzy wytwarzają najwięcej, stają się ofiarami zbyt restrykcyjnego systemu polskiego aparatu kontroli nad przedsiębiorstwami.

Gdy spojrzeć na codzienną działalność podmiotów z sektora małych i średnich przedsiębiorstw widać, że najwięcej czasu zajmuje im zmaganie się z wysokimi kosztami działalności. Optymalizacja kosztów stałych i wysokie koszty ZUS to jeden z podstawowych problemów. Wysokie koszty pracy sprawiają, że trzeba dwa razy zastanowić się nad zatrudnieniem jakiejś osoby. Pół biedy jeśli chodzi o specjalistów, samodzielnych pracowników. Gorzej z kadrą niewykwalifikowaną, która wymaga nadzoru, często rotuje. Wtedy koszty samej rekrutacji to często nawet kilkanaście tysięcy złotych rocznie.

Drugą przeszkodą jest kredyt, a raczej jego brak. Na przedsiębiorcę który chce się rozwijać albo popadł w przejściowe tarapaty czyhają instytucje parabankowe albo istotne obostrzenia w samych bankach. Często też dzieje się tak, że na skutek prób uzyskania kredytu w wielu placówkach bankowych, przedsiębiorca sam ogranicza sobie szanse na korzystny kredyt. Bywa i tak, że jest mu wręcz odmawiany.

Trzeci problem to finansowanie zewnętrzne. Pieniądze z Unii Europejskiej to tylko wierzchołek góry lodowej, w dodatku mocno uczęszczany i dlatego zadeptany. W natłoku codziennych obowiązków w firmie mało kto  pamięta o możliwości uzyskania dotacji na stażystę lub pracownika z Urzędu Miasta czy Powiatowego Urzędu Pracy. Złożenie wniosku, jego prawidłowe wypełnienie i kontaktowanie się z urzędnikami też pochłania czas. Konieczna jest też wiedza, by nie ugrzęznąć w przepisach.

Na końcu tej długiej przeprawy czeka w końcu nagroda. Możliwość prowadzenia własnego biznesu zgodnie z własną wolą, wizją i talentem. Proste? A gdzie tam. Dopiero tutaj potwierdzenie znajduje myśl Murphyego zgodnie z którą jeśli coś może pójść nie tak, to na pewno pójdzie. Przepisy, interpretacje przepisów. Odwołania, kolejne pisma urzędowe. Pracownicy z talentem, których można rozwinąć. Tylko gdzie szukać właściwych kursów? Jak ukierunkowywać kogoś, kto nadaje się na lidera? Są też problemy wynikające z niedostatku świadomości, jaki posiadają przedsiębiorcy, a który wynika ze skomplikowania rzeczywistości prawnej.

Próby jej uporządkowania podejmują się zawodowcy, którzy zwracają uwagę biznesmana na rzeczy czasem naturalne, lecz umykające uwadze. Czasem odsłaniają przed nim zupełnie nowe zjawiska i zależności. Służą temu specjalistyczne kursy doszkalające – dla przedsiębiorców i ich kadry managerskiej. Prawo cywilne i handlowe, zarządzanie zasobami ludzkimi, ochrona środowiska, podatki, księgowość, rachunkowość, świadczenia społeczne, informatyka…

Od nadmiaru rzeczy które warto, a wręcz należy poznać, może zakręcić się w głowie. Dlatego coraz częściej osoby prowadzące firmę udają się do profesjonalistów. Wyspecjalizowanych podmiotów nastawionych na kompleksową pomoc dla firm. To nie są parabanki, udzielające wysoko oprocentowanych kredytów, z najważniejszymi klauzulami napisanymi małym druczkiem. Na szkoleniach takich firm nie ma miejsca na ogólniki, są same konkrety. Zwerbalizowane po to, aby prowadzić firmę dynamicznie i skutecznie. Nie dać się zaskoczyć urzędnikom, wyprzedzić konkurencję.

Rynek firm doradztwa finansowego, zapewniającego kompleksową obsługę podmiotom biznesowym, jest w Polsce rozproszony. Według raportu „Rynek doradztwa finansowego w Polsce 2012” stworzonego przez Wprost, perspektywy są bardzo dobre. Coraz większa liczba przedsiębiorców decyduje się na zasięgnięcie fachowej porady i wykorzystanie usług i narzędzi skrojonych specjalnie dla nich. Indywidualne podejście profesjonalnych konsultantów sprawia, że przedsiębiorca nie jest traktowany jak petent. Oferta skrojona na miarę, to idealne rozwiązanie dla biznesu każdej wielkości. 60% PKB samo się przecież nie wytworzy…

Opisanych zostało dużo czynników ryzyka, czy poza remediami podanymi powyżej można zrobić też coś na własną rękę? Jak najbardziej. Istnieje pewien sposób postępowania, który może skutecznie pomóc w oswajaniu się z rzeczywistością gospodarczą.

Przede wszystkim, warto dużo czytać. Praktyka biznesowa pokazuje, że własna, codzienna działalność gospodarcza zapewnia tylko pewien poziom zysków. Potem dochodzi się do szklanego sufitu, który przebić można tylko specjalistyczną wiedzą. Poradniki biznesowe pełnią w świecie prywatnego przedsiębiorcy rolę poradników pozytywnego myślenia. I w odróżnieniu od nich naprawdę działają.

Warto poznawać historie ludzi sukcesu, zobaczyć jaką rolą doszli do swojego obecnego statusu materialnego i ekonomicznego. Nie chodzi nawet o pokrewieństwo branży w której działamy do tej opisanej w książce. Tu rolę odgrywa ten sam rodzaj myślenia. Chodzi o to, by wytworzyć w sobie mechanizmy pozwalające na radzenie sobie w sytuacjach stresowych albo negocjacyjnych. Mniejsze zamówienia w tym miesiącu? Co mogę zrobić, żeby to zmienić? Może będę w stanie pozyskać nowych kontrahentów, albo poprzez wprowadzenie nowej usługi zmobilizować do większej aktywności aktualnych? Tutaj kłania się „Winning” Jacka Welcha, guru światowego zarządzania.

Innym, równie skutecznym sposobem jest… bywanie. Nie chodzi jednak o towarzyskie udzielanie się na imprezach i brylowanie w towarzystwie. Mowa o kręgach biznesowych. Wspólne obiady z osobami działającymi w tej samej branży często skutkują dodatkowymi zamówieniami bądź inną formą korzystnej relacji biznesowej. Amerykański naukowiec Cesare Fracassi pokazał w swoich badaniach, że wymiana opinii między dwoma pracownikami firm w stopniu specjalisty lub kierownika działu (nie mówiąc już o właścicielach) często skutkuje zawarciem umowy, a więc zwiększeniem zysku. Do tego nadają się najlepiej sytuacje nieformalne i nie chodzi o przerwę na kawę w trakcie konferencji.

Wspólny obiad, towarzyska gra w squasha, czy nawet wypad całymi rodzinami do kina sprawia, że ludzie myślący podobnie odkrywają nagle, że łączyć ich może jeszcze więcej. Wspólne świadczenie sobie usług i zarabianie pieniędzy. Francassi zbadał relacje 30 860 specjalistów w 2059 firmach, w ciągu dziewięciu lat. Okazało się, że managerowie połączeni siecią takich nieformalnych kontaktów mają większą skłonność nie tylko do wspólnego zawierania interesów, ale także do większej innowacji. Ci którzy się nie integrowali, byli bardziej zachowawczy, wykazywali mniejszą skłonność do racjonalnego ryzyka, nie wykorzystywali rynkowych szans, biernie podążali za wskaźnikami rynkowymi.

Według naukowca przedsiębiorstwa pozwalające swoim pracownikom (najlepiej gdy przykład idzie z góry, od samego właściciela) na nieformalną wymianę poglądów i kontaktów handlowych z szeroko rozumianą „branżą”, notują większe zyski. Różnica wynosiła średnio od 5% do aż 15%. To dużo, więc trzeba wziąć pod uwagę czynnik ludzki.

W prowadzeniu własnego przedsiębiorstwa to on jest często najważniejszy.

 

Jarosław Ściślak

Tekst powstał we współpracy ze SPECTRUM – Centrum Wspierania i Rozwoju Przedsiębiorczości

http://spectrum-centrum.pl

https://www.facebook.com/SpectrumPrzedsiebiorczosci

foto: doradcafinansowyefg.blogspot.com

1 thought on “Kłody i lekarstwa powszednie”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *