Édith Piaf – kobieta, która odbiła się od dna

Przekazywana z rąk do rąk mała Édith, nawet ciężką chorobą nie była w stanie zwrócić na siebie uwagi rodziny. Jednak kiedy z ulicznej śpiewaczki stała się gwiazdą estrady, każdy chciał pobyć z nią choćby na moment. Samej Piaf zależało jedynie, by śpiewać.

Historia Édith Gassion już od narodzin była nietypowa. Przyszła na świat w 1915 roku na schodach kamienicy, bo matka małej nie zdołała na czas dotrzeć do szpitala. Czekała na męża, który upijał się w tym czasie w pobliskim barze. I tak Édith Piaf urodziła się na ulicy. To właśnie paryski bruk był miejscem, które ukształtowało gwiazdę. Na ulicach miasta dziewczynka uczyła się śpiewu i zbierała życiowe doświadczenia. Jednak zanim przekuła swoją przeszłość w dobrą monetę, musiała borykać się z wieloma kłopotami. Matka małej zupełnie nie interesowała się jej wychowywaniem. Édith była czasem tak brudna i zaniedbana, że ojciec nie był w stanie jej poznać. Dlatego postanowił zabrać Piaf do babci. Dziewczynka nie wiedziała, że jej opiekunka pracowała jako kucharka w domu schadzek. W ten sposób dom publiczny stał się domem siedmioletniego dziecka.

Cud w domu schadzek

Paradoksalnie, odkąd Édith trafiła do domu schadzek, jej życie znacznie się poprawiło. Kąpiele, czyste ubranie czy posiłek – o tym wszystkim mała Piaf jeszcze niedawno mogła jedynie pomarzyć. Jednak babcia nie robiła niczego bezinteresownie. W zamian za pomoc, sadzała kilkuletnią dziewczynkę na barze, każąc jej śpiewać dla zebranych gości. Na szczęście pracownice domu starały się, by mała nie odczuła, w jakim miejscu mieszka. Wiedzieli o tym jednak rodzice dzieci, z którymi Piaf chodziła do szkoły. I mimo że nauka dawała jej dużo radości, ze względu na ich interwencje musiała opuścić szkolne mury. Po raz kolejny została niechcianym dzieckiem. W tym czasie przeżywała także problemy zdrowotne. W wyniku niewyleczenia choroby Édith straciła wzrok. Diagnozowano, że już nigdy nie będzie widzieć. Na szczęście po czterech latach udało się jej odzyskać zdrowie, choć w tamtym okresie wyleczenie ślepoty graniczyło z cudem.

Brud, nędza i śpiew

Gdy okazało się, że Édith ma ciekawy głos, ojciec postanowił zabrać ją od babki z powrotem na ulicę, by pomagała mu w zarobkowaniu. Sam był ulicznym artystą i żył od lat z jarmarcznych występów. Zarobione wspólnie pieniądze w całości trafiały do kieszeni ojca. Większość dniówki przepijał w barach, kiedy mała Piaf chodziła głodna. Przez cały dzień pracy dziewczyna nie zdołała niczego zjeść, umyć się ani przebrać. Dzieciństwo stało się dla niej morderczą włóczęgą. Jak sama stwierdzi w przyszłości, w wieku dwunastu lat miała już wszystkiego dość… Nie wiadomo, jak dalej potoczyłoby się jej życie, gdyby nie zdecydowała się odejść. Przekonał ją do tego fakt, że jej śpiew zdecydowanie bardziej podobał się ludziom, niż akrobatyczne popisy ojca. Dlatego chciała żyć już na własny rachunek. Bez domu, bez rodziny i pieniędzy Édith Piaf postanawia zarobić na siebie śpiewem. Niedługo przekona się, że to jedyne, co naprawdę potrafi i kocha.

Paryski wróbelek

Chodziła ulicami Paryża całymi dniami. Jej głos niósł się podwórkami miasta. Wybierała najbardziej zaludnione miejsca, stawała i po prostu zaczynała śpiewać. Ludzie podziwiali jej siłę. Miała tylko 147 cm wzrostu, więc wielu trudno było uwierzyć, że z tego niewielkiego ciała wydobywa się tak potężny dźwięk. Z czasem zarabiała coraz więcej, choć zanim stać ją było na wynajęcie pokoju, mieszkała w parkach i piwnicach. Zimą nie mogła już występować na ulicy, wpadła więc na pomysł śpiewania w żołnierskich koszarach. W wieku 17-stu lat zaszła w ciążę. Wiadomość ta bardzo ją ucieszyła, obiecała sobie, że los jej dziecka będzie lepszy od własnego. Niestety córka Piaf zmarła, nie dożywszy dwóch lat. Śmierć ta bardzo przybiła artystkę, na szczęście nie na tyle, by zaprzestała śpiewu. Od tej pory był on nie tylko formą zarobku, ale także lekarstwem na ból. Jednak prawdziwym przełomem w życiu Édith Piaf było spotkanie Louisa Lepleé, dzięki któremu pierwszy raz wystąpiła w kabarecie przed prawdziwą publicznością. Choć występy te nie od razu uczyniły z niej gwiazdę, przestała być anonimową, uliczną piosenkarką. Zapowiadana jako ptak wyrzucony z gniazda, przyciągała publiczność, zarówno niewiarygodną historią, jak i przepięknym głosem. Niemal niewidoczna na scenie, drobniutka piosenkarka, paraliżowała widzów siłą przekazu. Od tej pory nikt już nie mógł oderwać wzroku od jej małej sylwetki. Tak narodziła się „La Môme Piaf” – paryski wróbelek.

Ptaszek tytanem pracy

Długo nie mogła uwierzyć, że zgromadzona publiczność przychodzi do sali właśnie dla niej. Występowała zawsze w czarnej, klasycznej sukni, nie wykonywała na scenie zbędnych ruchów. Po prostu stała i śpiewała, wyciągając tylko ramiona w kierunku widowni. W porównaniu ze sztucznie uwodzicielskimi piosenkarkami tamtego okresu, wypadała niezwykle interesująco. W kabarecie występowała przez 19 tygodni. W 1937 roku nagrała swój pierwszy singiel, który rozszedł się błyskawicznie. Wraz z coraz większą sławą zwiększał się także jej apetyt na świat. Zaczęła kształcić się na własną rękę. Zdobywała wiedzę, uczyła się czytać i pisać. Zdała nawet państwowe egzaminy, dzięki którym mogła zawodowo tworzyć teksty piosenek. Ciężko pracowała. Ćwiczyła po kilkanaście godzin dziennie. Nagrywała kolejne płyty, wyjeżdżała w trasy i pisała. W 1947 roku zawitała na Broadwayu i choć początkowo Ameryka nie doceniała jej śpiewu, z czasem udało się jej podbić także Nowy York. Miała również aktorski talent. W latach 1950 – 1957 nakręcono z jej udziałem aż 5 filmów. Była niezwykle aktywna, jednak śmierć partnera życiowego wprowadziła ją w depresję, z której nigdy już się nie podniosła.

„Niczego nie żałuję”

Marcel Cerdan zginął w katastrofie lotniczej w najlepszym momencie życia Édith Piaf. Sama przeżyła groźny wypadek, który poważnie wpłynął na jej kondycję. Mimo to zawsze wracała na scenę, będącą dla niej najlepszym lekarstwem. Potrzebowała jednak także silnych leków przeciwbólowych, bez których nie była w stanie samodzielnie się poruszać. W dodatku jej zdrowie pogarszało się wraz z kolejnymi operacjami i powikłaniami. Miała coraz mniej sił, choć do ostatnich tygodni nie schodziła ze sceny. Zmarła w 1963 roku.

W pogrzebie artystki uczestniczyło 40 tysięcy fanów. Jej twórczość należy dziś do klasyki piosenki francuskiej. Utwory takie, jak: „Milord”, „Padam, padam” czy „Non, je ne regrette rien” znane są na całym świecie. Jednak poza utworami, Édith Piaf dała światu coś znacznie cenniejszego. Swoim życiem udowodniła, że sukces można osiągnąć niezależnie od tego, jak żyło się dotychczas, a siły najlepiej szukać w pasji. Tak właśnie żyła Piaf – „nigdy niczego nie żałując”.

Pomocna w tworzeniu tekstu była książka „Niczego nie żałuję. Życie Édith Piaf” Jeana Mareska i Philippe’a Crocqa, w tłumaczeniu Hanny Abramowicz.

foto: muzyka.wp.pl

Autor: Paula Szewczyk

Author: Paula Szewczyk

Polonistka i dziennikarka, absolwentka dwóch uniwersytetów - w Łodzi i w Warszawie, zainteresowana przede wszystkim historią miast, i ludzi, nigdy nie odmawia książki.

1 thought on “Édith Piaf – kobieta, która odbiła się od dna”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *