Gigantyczna Biedronka – historia sieci spożywczego lidera

Czwarta na liście największych firm w Polsce, ma przeszło 2400 sklepów, 29 miliardów złotych przychodu i wzrost obrotów o ponad 30%, a mimo to „codziennie niskie ceny”. Jak to się dzieje, że Biedronka wciąż się bogaci i kto jeszcze nie wie, że jest własnością Portugalczyków?

Rok 1995 był przełomowym w życiu dwóch przedsiębiorców. Mariusz Świtalski podpisał z portugalskim inwestorem – konsorcjum Jerónimo Martins, umowę o sprzedaży biznesu, sieci ponad 200 sklepów spożywczych. Nie ciesząca się wówczas zbytnią popularnością Biedronka, po kilkunastu latach w rękach JM stała się handlowym numerem jeden nad Wisłą , a jej ówczesny prezes Alexandre dos Santos, najbogatszym człowiekiem w Portugalii. Jednak historia Jerónimo Martins zaczęła jeszcze w czasach, zanim Polska straciła niepodległość…

Firma z królewską tradycją

Kończy się 1792 rok. Nad Rzeczpospolitą wisi groźba kolejnego rozbioru. W tym czasie na drugim końcu kontynentu młody kupiec Jerónimo Martins otwiera w Lizbonie sklep. Początkowo asortyment jest bardzo szeroki, przedsiębiorca inwestuje zarówno w wędliny, zboża, jak i w świece czy wino. Dość szybko okazuje się, że interes idzie bardzo dobrze, a zyski przekraczają oczekiwania. I gdy Napoleon wojuje z Wielką Brytanią, a Portugalia na zmianę okupowana jest przez Francję, a to przez Brytyjczyków – sklep Jerónima wciąż rozwija się w najlepsze. Po kilku latach konfliktów, polityczne zawirowania ustają, a król Ferdynand daje Martinsowi przywilej dostarczania towarów na dwór królewski. Z biegiem lat firma przechodzi z rąk do rąk, zaliczając po drodze lepsze i gorsze etapy działalności. O ile I wojna światowa doprowadza niemal do upadku przedsiębiorstwa, o tyle II pozwala firmie na ekspansję poza granice miasta i kraju. Jeszcze w latach 20. XX wieku dochodzi do fuzji JM z interesem rodziny dos Santos. I to właśnie wnuk ówczesnego szefa – Alexandre – w ciągu najbliższych kilku dekad czyni z Jerónimo Martins potęgę.

Z ziemi portugalskiej do Polski

Kiedy dos Santons przejmuje firmę, ma zaledwie 33 lata. Nie jest jednak nowicjuszem w biznesie. Wraca właśnie z Brazylii, gdzie uczył się sztuki prowadzenia interesów. Stawia sobie dwa cele – zdobyć krajowy rynek i podbić kolejny, za granicą. Najpierw decyduje się na drobną, ale znaczącą zmianę, postanawia sprzedawać w sklepach wyłącznie żywność. Potem próbuje znaleźć odpowiedni na rozwinięcie skrzydeł rynek. Początkowo myśli o Brazylii, jednak interesy w Ameryce nie idą najlepiej. W tym czasie Polska wciąż pogrążona jest w komunistycznym chaosie. Ale przełom 1989 roku jest dla Santosa punktem zwrotnym karierze. Okazuje się bowiem, że polski rynek idealnie nadaje się do zagranicznych inwestycji, potrzebnych dla rozwoju kraju. Alexandre bezzwłocznie wykorzystuje ten potencjał i decyduje się rozwijać swoją firmę właśnie w Polsce. Dlatego odkupuje od Świtalskiego biznes i mimo kilku prób innych interesów, skupia się przede wszystkim na rozwoju Biedronek. I tak w ciągu kilkunastu lat dorabia się fortuny wartej 2,3 mld Euro.

b3

Sekret w oszczędnościach

Santos wykorzystuje w Polsce ten sam pomysł, który pomógł mu budować sieć sklepów w Portugalii – stawia przede wszystkim na żywność. Samo to postanowienie nie wystarczyłoby jednak do pokonania konkurencji, przecież Tesco, Lidl czy Carrefour także skupiają się na handlu produktami spożywczymi. Czemu to Biedronka jest na pierwszej pozycji? Różnica między firmami polega na tym, że Biedronka inwestuje przede wszystkim w Polsce, pozostałe sklepy mają swoje rynki zbytu także w innych krajach. Ale to tylko początek różnic. Jerónimo Martins za cel stawia sobie błyskawiczne poszerzanie placówek, przy maksymalnym pilnowaniu kosztów, dla porównania Lidl ma zaledwie 500 punktów sprzedaży. JM otwiera kolejne punkty, dbając przy tym o skrócenie łańcucha dostaw. Dlatego sprowadza przede wszystkim polską żywność, szybko przerzuca ją z centrów dystrybucyjnych do sklepów skupionych w jednym kraju. Ale strzałem w dziesiątkę okazuje się pomysł współpracy ze znanymi markami, które swoje towary produkują specjalnie dla Biedronki, zmieniając tylko nazwy produktów. Zatem dyskont nie musi finansować dostawców, którzy zarabiają dzięki gigantycznej skali, na jaką rozwożone są ich towary. A dla Biedronki produkują najlepsi, Coca Cola nawet zdecydowała się zmienić na potrzeby sieci pojemność proponowanych przez siebie napojów. Poza tym dzięki sprzedaży żywności, produkty Biedronki schodzą z półek na bieżąco, a towar nie zalega w magazynie, generując wysokie obroty każdego dnia. Ale to jeszcze nie wszystkie pomysły Grupy JM. Banki w Polsce za możliwość regulowania płatności kartą liczą sobie wysokie prowizje, średnio 1,7 procent, najwięcej w całej Europie. Dlatego Biedronka zrezygnowała z tej formy płatności, dzięki czemu oszczędza w skali roku niemałą sumę 250-ciu milionów złotych. Jednym słowem mówiąc, sukces Biedronki to oszczędności.

Zła sława

Dzięki tym rozwiązaniom Santos zamienił Biedronkę w spożywczego giganta, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Firma już zatrudnia 47 tysięcy pracowników, a Pedro de Silva, do 2013 roku dyrektor generalny JM, planuje w ciągu najbliższych dwóch lat zwiększyć ilość sklepów do 3000. Silva pamięta jednak, że nie zawsze interesy szły tak pomyślnie. Kilka lat temu największym kłopotem firmy były problemy z niezadowolonymi pracownikami, skarżącymi się na złe traktowanie i problem z uzyskaniem pieniędzy za nadgodziny. Zdaniem JM do mediów przedostało się kilka jednostkowych przypadków, które niesprawiedliwie odcisnęły piętno na wizerunku całej firmy. Dziś wiadomo, że problemy te ostatecznie rozwiązano, a firma uchodzi za jedną z najbardziej przychylnych pracownikom. Minimalna pensja zatrudnionych w Biedronkach jest prawie o 25 % wyższa od minimalnej pensji krajowej, nie ma mowy o pracy na czarno, a umowy dają zatrudnionym gwarancję ubezpieczenia.

Biedronka dla piłki

Od momentu afery z byłymi pracownikami Biedronki, właścicielom zależało najbardziej na polepszeniu wizerunku. Po otrzymaniu lepszej jakości produktów, JM mogło się z powodzeniem reklamować zarówno jako dobre i tanie. Jeszcze kilka lat temu kupowanie w „Biedrze” miało w sobie coś z obciachu, dziś sam premier mówi, że robi zakupy właśnie tam. Powoli oswajamy się z myślą, że jakość produktów w Biedronce idzie w parze z ceną, a skoro tak, nierozsądnym byłoby przepłacać. Dodatkową zaletą sklepów jest to, że można się na nie natknąć właściwie wszędzie i jest do nich blisko. Nic dziwnego, że JM chcą, by Biedronek było jeszcze więcej – zawsze będą po drodze. Od tego roku wszystkie te pomysły i postanowienia Santosa i Silvy będzie wykorzystywał Tomasz Suchański, nowy prezes Biedronki. Pierwsze, co planuje Polak, to wprowadzenie w życie firmy franczyzy – nowości w przypadku działań JM. Zanim przekonamy się, czy pomysł okaże się dla sieci korzystny, już dziś wiadomo, że Biedronka będzie oficjalnym sponsorem Reprezentacji Polski w 2014 roku. Podobno aż 54 % badanych było przekonanych, że piłkarzy reprezentować będzie firma polska…

Autor: Paula Szewczyk

foto: wyborcza.biz.pl, ffms.pl

Author: Paula Szewczyk

Polonistka i dziennikarka, absolwentka dwóch uniwersytetów - w Łodzi i w Warszawie, zainteresowana przede wszystkim historią miast, i ludzi, nigdy nie odmawia książki.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *