Kobieca rewolucja – historia sukcesu Coco Chanel

Zrewolucjonizowała nie tylko modę. Wpłynęła na obyczaje przedwojennej Europy, zrzucając z kobiet gorsety, ucząc je nosić spodnie i palić papierosy. Gabrielle Coco Chanel – ikona mody, wieczna legenda, a nawet symbol Francji. A wszystko to ze wstydu i biedy.

Niektóre szczegóły biografii Coco pozostają tajemnicą do dziś. Jeszcze za życia Chanel trudno było odgadnąć, która informacja o niej jest prawdą, która fałszem. Główną osobą rozpowszechniającą kłamstwa o jej życiu była ona sama. Wszystko dlatego, że wstydziła się swego dzieciństwa. Starała się zataić fakt, że urodziła się w 1883 roku w przytułku dla ubogich. Że jej matka chora, bez opieki i leków umarła w jednopokojowej izbie niemal na oczach dzieci. Że ojca Coco nie było wtedy w pobliżu. Zjawił się parę dni później, podejmując jednocześnie decyzję o oddaniu córek do sierocińca we wsi Aubazine. Jedenastoletnia wówczas dziewczynka nie wiedziała, że ojca nigdy już nie zobaczy, a mury klasztoru będą mieć tak duży wpływ na jej przyszłość. Ciemny, masywny zakon od początku nie był przyjazny dla Coco i jej sióstr. Spędziła w dyscyplinie i szorstkiej atmosferze siedem lat. Stale pod kontrolą, bez pieniędzy i możliwości decydowania o sobie. Jedyną rozrywką, na jaką mogła sobie pozwolić, było patrzenie przez okno.

U progu dorosłości

W sierocińcu nie było luster, Gabrielle nigdy nie oglądała się w rzeczach, jakie przynosiły jej siostry zakonne. Raz do roku dostawała szyty na miarę czarny strój, a marzyła się jej kolorowa sukienka. Nie przeczuwała jeszcze, że w przyszłości postawi jednak na czerń i biel – kolory dzieciństwa. Już wtedy postanowiła, że gdy opuści zakon, jej życie będzie wolne od jakichkolwiek ograniczeń. Miała 18 lat, kiedy wreszcie mogła o sobie zadecydować. Jako że sama musiała zarobić na swoje utrzymanie, zajęła się tym, czego nauczyły jej siostry – szyciem. Udała się do Vichy, gdzie poza pracą w zakładzie śpiewała w żołnierskich koszarach. Tam właśnie wykonała piosenkę o dziewczynie, która zgubiła swojego pieska Coco. Od tamtej pory wszyscy w lokalu zaczęli ją tak nazywać i pod tym pseudonimem, początkowo dla Gabrielle obraźliwym, poznał ją świat. W czasie wolnym oddawała się czytaniu romansów, wyobrażając sobie, że jest jedną z bohaterek. Jednak mimo wielu zajęć i rozrywek, życie nie dawało Coco poczucia sensu. Już jako kobieta spełniona wyznała przyjacielowi, że kiedyś miewała myśli samobójcze. Czuła się samotna i odrzucona. Tylko wiara w siebie kazała się jej nie poddawać. Wtedy poznała człowieka, dzięki któremu w przyszłości miała otworzyć swój pierwszy sklep.

W męskim świecie biznesu

Ale zanim do tego doszło Coco musiała wiele przejść. Kochanek nie traktował jej jak partnerki, raczej jak utrzymankę. Nie mogła znieść myśli, że jej los zależy od kogokolwiek. Marzyła, żeby stać się niezależną i polegać przede wszystkim na sobie. Wiedziała, że może to osiągnąć tylko własną pracą. Marzenie Chanel, by samej zarobić na życie u progu XX wieku było niesłychanie ambitne. Kobiety nie zakładały w tych czasach własnych przedsiębiorstw. Ich usamodzielnienie wydawało się wręcz niemożliwe. To przecież okres, gdy kobieta bez mężczyzny nie znaczy wiele, a zarobki jakie proponuje się szwaczkom są krytycznie niskie. Trzeba było wielkiego talentu i pomysłu na siebie, by zarobić pieniądze, co dopiero stać się milionerką w państwie, w którym kobiety nie miały nawet prawa do głosowania! (Wprowadzono je dopiero w 1944 roku).Chanel wiedziała, że nie ma nic do stracenia. I że tylko maksymalna chęć przebicia się pozwoli jej zaistnieć w tym zdominowanym przez mężczyzn świecie biznesu i zadziwić tym cały kraj.

A szokować zaczęła jeszcze zanim otworzyła swój pierwszy sklep. Ubierała się w męskie rzeczy, jeździła konno i opalała się. Nie robiła tego bynajmniej dla zwrócenia na siebie uwagi. Wszystkie swoje działania motywowała chęcią decydowania o sobie. Nie cierpiała ograniczeń, a suknie i wielkie kapelusze krępowały jej ruchy. Nie mogła się na to godzić. To właśnie potrzeba komfortu i swobody zadecydowały o jej późniejszych sukcesach. Na razie jednak musiała poprosić o pożyczkę na salon z nakryciami głowy. Przyjaciele nie sądzili, by z pieniędzy tych mogła zrobić większy użytek. Nie liczyli nawet, że kiedykolwiek zwróci dług. Ale mimo braku wsparcia, nie dała się odwieść od pomysłu i szyła kapelusze. Pierwsze projekty powstały dzięki inspiracjom ascetycznego stylu obowiązującego w sierocińcu. Jej nakrycia głowy były proste, bez ciężaru ozdób i falban. Panie zaczęły przychodzić do sklepu najpierw z ciekawości, by niedługo oszaleć na punkcie prezentowanych przez Coco kolekcji. Sukces, jaki odniósł salon, przerósł najśmielsze oczekiwania nie tylko postronnych, ale samej Chanel. Wkrótce oddała pożyczone pieniądze, a resztę sumy przeznaczyła na otwarcie domu mody, który przy Rue Cambon w Paryżu stoi do dziś.

Upragniona wolność

Popularyzowany przez nią styl proponował prosty krój, ozdabiany dużą ilością biżuterii. Łączenie elementów sportowych z perłami nie od razu przypadło kobietom do gustu, ale Chanel mówiła: „znam kobiety”, wierząc, że przekona je do swoich pomysłów. Z czasem odważyła się także uśmiercić kolory, narzucając czerń i biel. Trudno wyobrazić sobie dziś ogrom tych zmian. Jeszcze niedawno kobiety wbijały ciała w krępujące gorsety, gdy niemal z dnia na dzień włożyły na nogi spodnie. Jak pokazał czas, intuicja Chanel jej nie zawiodła. Stroje zyskiwały coraz większą popularność, dzięki czemu zarobiła wystarczająco dużo, by nigdy już nie prosić o pieniądze. Przyznała, że w końcu dostała to, na czym jej najbardziej zależało – wolność. Odtąd brała swój los we własne ręce i to dosłownie, bo z nożyczkami, którymi cięła ubrania nie rozstała się do ostatniego dnia.

Ogromną zasługą Chanel wydaje się to, jak wpłynęła na opinię publiczną. Stworzyła standard, który trafił w gust wielu. Słynną „małą czarną” w 1926 roku okrzyknięto „Fordem marki Chanel” – szczytem elegancji i prostoty. Nigdy wcześniej nie doszło do takiej rewolucji w modzie, jak w latach, gdy Coco narzuciła kobietom „sukienkę z przyszłości” z logiem podwójnego C. Symbolem wolności i siły. A jej wpływy potwierdzała współpraca z Picassem, Strawińskim i Fitzgeraldem, przyjaźń z Churchillem czy Salwadorem Dali. Jednak światową sławę zyskała dopiero, gdy rynek opanowały perfumy Chanel No 5. Zapach ten jest najbardziej rozpoznawalnym na świecie i sprzedaje się średnio co pół minuty. Nawet pomysł stworzenia perfum wyrósł z potrzeby zrzucenia ograniczeń. Coco twierdziła, że kobiety używają zapachów, które dostaną w prezencie. „Najwyższy czas by to zmienić i samej decydować , jakich perfum używać”, stwierdziła Gabrielle. Po dobraniu odpowiednich składników do sygnowanego jej nazwiskiem zapachu, sama zajęła się jego promocją, rozpylając próbki w swoim sklepie i w restauracjach, do których chodziła. Uważała, że, trzeba wodzić kobiety za nos, by zechciały mieć flakon na własność.

Kobieca rewolucja

Mimo coraz większej sławy i majątku, życie jej nie rozpieszczało. Największym ciosem była dla niej śmierć mężczyzny, w którym była szaleńczo zakochana. Zginął w wypadku wracając od innej kobiety. Przez moment wydawało się jej, że straciła wszystko. Zarządziła, by całą jej sypialnię przerobić na czarno. Po jednym dniu zmieniła jednak zdanie, przemalowała pokój na biało i wzięła się do pracy. Nigdy nie zaniedbywała obowiązków. Dbała o karierę i dalszy rozwój firmy, będącą od tej pory jedynym sensem jej istnienia. Dzięki temu dała pracę tysiącom kobiet, od których jednak wiele wymagała. Sama pracowała tak długo, aż wszyscy dookoła padali ze zmęczenia. Poprawiali kostium dotąd, aż Chanel uznała, że jest idealny. Była perfekcjonistką. Pracowała nawet w soboty, chciała przychodzić do zakładu także w niedziele, ale jej pracownicy się na to nie zgodzili. Wielkim staraniem uczyniła z krawiectwa sztukę masową, wpłynęła na rozwój całego kraju. I mimo że nigdy nie wyszła za mąż i nie miała dzieci, jak nikt rozumiała kobiety. Była pewna swoich wyborów i pomysłów, bo wiedziała, co lubią.

Moje życie jest nudne” powiedziała przed premierą sztuki napisanej na podstawie jej biografii. W rolę Mademoiselle wcieliła się Katharine Hepburn. Twórcy uważali, że tajemnica Coco tkwiła w tym, że potrafiła z wydarzeń tragicznych wyciągnąć pozytyw, przerobić złe wspomnienia na dobre. A ona odpowiadała, że po prostu wie, czego chce. Dzięki tej sile charakteru z czasem zabiegało o nią także Hollywood. Marilyn Monroe zapytana, w co ubiera się do snu spontanicznie powiedziała, że tylko w Chanel No 5. Ameryka lat 50. pokochała jej ubrania i perfumy. Nawet żona prezydenta Kennedy’ego wybierała stroje z kolekcji prezentowanych przez Chanel. Kochano ją nie tyle za tworzenie mody, co za tworzenie rewolucji. Chłopka z prowincji narzucała światu styl! Dlatego kolejną jej wielką zasługą było pokonanie bariery klasowej. Zaprosiła kobiety do udziału w modzie, zarezerwowanej dotychczas tylko dla arystokratek.

Praca do ostatnich chwil

Coco Chanel – kobieta, która hermetyczny świat mody przekształciła w świat wielkiego przemysłu. Nie pozwalała traktować swojego zawodu trywialnie. Mówiła, że przecież moda pozwala tysiącom mężczyzn i kobiet zarabiać na życie. Mówi się, że była twarda jak diamenty, które nosiła, jednak II wojna światowa nie uchroniła jej przed zamknięciem salonu. Także w pierwszych latach po zakończeniu wojennych działań nie wróciła do biznesu. Wielu myślało, że już nigdy się jej to nie uda. Ale Mademoiselle, mimo że miała już 70 lat, w 1954 roku zaprezentowała Paryżowi swoją kolejną kolekcję. Francja krytycznie odniosła się do powrotu Coco, jednak ta nie zaprzestała szycia. Zmarła w trakcie przygotowywania kolejnego pokazu. Pochowano ją tam, gdzie sobie życzyła, w Lozannie.

Wcześniej mawiała jednak: „kocham życie, uważam, że to coś cudownego”.

Podstawą w tworzeniu materiału była książka Justine Picardie “Coco Chanel. Legenda i życie”, w tłumaczeniu Katarzyny Karłowskiej.

Autor: Paula Szewczyk

Author: Paula Szewczyk

Polonistka i dziennikarka, absolwentka dwóch uniwersytetów - w Łodzi i w Warszawie, zainteresowana przede wszystkim historią miast, i ludzi, nigdy nie odmawia książki.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *