Magiczna siła słów – niesamowita historia J.K. Rowling

Jeśli myślisz, że milionerką można zostać tylko wtedy, gdy dostanie się spadek po bogatym dziadku albo gdy się bogato wyda, jesteś w wielkim błędzie. Istnieje jeszcze co najmniej jeden sposób, by zarobić pierwszy milion – ciężko na niego zapracować. Brzmi banalnie? Zawsze zostaje zapytać J.K. Rowling, co o tym sądzi.

J.K. to skrót od dwóch imion. Pierwsze – Joanne, urodzonej w Yate koło Bristolu, nadali rodzice podczas chrztu w 1965 roku. Drugie wybrała sobie sama, 32 lata później za radą wydawcy. Wybór padł na Kathleen, bo tak miała na imię babcia Rowling. Aktualne nazwisko J.K. brzmi Murray po mężu lekarzu, za którego wyszła w 2001 roku. Poza tym autorka największego bestsellera przełomu wieków ma dziś 48 lat i przeszło miliard dolarów na koncie, a wszystko za sprawą utknięcia w pociągu, gdzieś w szczerym polu między Londynem a Manchesterem. Cztery godziny, które dla większości pasażerów były tylko bezczynnym czekaniem, dla Rowling okazały się początkiem wielkiej kariery. To właśnie wtedy wpadła na pomysł napisania książki o chłopcu mającym czarodziejskie moce. Jednak nie wszystko było tak kolorowe, jak dziś okładki tomów powieści o Harrym Potterze.

Harry, bieda i kawiarnie

Nowy etap życia zaczynała od zasiłku dla samotnych matek. Nie miała nawet maszyny do pisania czy komputera. Wróciła dopiero z Portugalii, gdzie uczyła języka angielskiego. W czasie niespełna trzyletniego pobytu zdążyła poznać miejscowego dziennikarza, wyjść za niego, urodzić córkę i rozwieść się. Dlatego powrót do Wielkiej Brytanii w 1995 roku był bardzo trudny i bolesny. Zatrzymała się w Edynburgu w nieogrzewanym mieszkaniu, z którego codziennie uciekała do okolicznych kawiarni, by pisać o przygodach czarodzieja. O swoim pomyśle nie powiedziała nikomu, choć o pociągu do pisania wiedziała cała jej rodzina jeszcze zanim poszła do szkoły. Pierwsze opowiadanie napisała, bo lubiła opowieści, postanawiając tym samym wymyślać je dla siebie i młodszej siostry. Pomysł, który przyszedł Rowling do głowy w wagonie latem 1990 roku, zaczęła realizować jeszcze tego samego dnia. Pisanie z przerwami trwało kilka lat, jednak nawet zakończenie powieści nie oznaczało jeszcze wielkiego sukcesu. Każda próba wydania maszynopisu kończyła się niepowodzeniem. Ale zdeterminowana Jo nie zrażała się, wysyłała kopie tekstu do kolejnych wydawców. W sumie od momentu zrodzenia się pomysłu na książkę do chwili wydania pierwszego tomu minęło 7 lat! Niejeden pisarz już dawno by się poddał. Ale nie Rowling. Ona kochała swoją niewydaną powieść.

Tor przeszkód

Dzieciństwo minęło małej Jo na kilku przeprowadzkach i nauce. Surowa dyscyplina, jaką wprowadzały w szkole nauczycielki, nie przeszkodziła Joannie skończyć ostatniej klasy jako najlepsza uczennica. Jej ulubionym przedmiotem był język angielski. Nie dziwi to nikogo, kto przeczytał choć jeden tom przygód Harry’ego Pottera. Wyboru studiów dokonała ze względu na rodziców, którzy nalegali na podjęcie nauki języka francuskiego. Skończyła filologię klasyczną, mimo że nie miała do niej przekonania. Po studiach pracowała jako sekretarka, zajęcie to nie było jednak spełnieniem jej marzeń, stąd pomysł na wyjazd za granicę. Niepowodzenia w życiu osobistym spowodowały u Rowling głęboką depresję. Jedyną nadzieją na wyjście z kryzysu było napisanie książki, na którą pomysł chodził za Jo już od kilku lat.

W roku 1995 pierwszy tom przygód o młodym czarodzieju był już gotowy. Pisana na luźnych kartkach i serwetkach opowieść spotykała się jednak co rusz z negatywną opinią wydawców. Czas mijał a Rowling wciąż żyła z zasiłku i z wiary, że nadejdzie w końcu ten szczęśliwy dzień. Z czasem zaczęła pracować jako nauczycielka języka francuskiego, a skromna pensja pozwoliła jej zatrudnić agenta, któremu zleciła próby negocjacji z wydawcami. Wiedziała, że sama nie jest w stanie ich podejmować, bo wymagano od niej zmiany kształtu i języka książki. Wciąż słyszała, że opowieść jest zbyt skomplikowana w swej fabule i nie przyjmie się wśród ośmiolatków. Dopiero w 1997 roku Christopher Little przekonał niewielkie wydawnictwo do druku powieści. Udało się to między innymi dlatego, że wydawca pokazał swojej córce pierwszy rozdział tomu o kamieniu filozoficznym, a ta natychmiast zażądała dalszej części opowiadania. Dzięki temu powieść w końcu została wydana. Nie doszłoby do tego bez determinacji i wytrwałości autorki w dążeniu do celu.

Ciężką pracą Rowling się bogaci

Tak spektakularnego sukcesu pierwszego tomu, nie spodziewał się nikt. Sama pisarka niejednokrotnie przyznawała, że zależało jej przede wszystkim na wydaniu powieści, nie na komercyjnym sukcesie. Jednak dzięki pieniądzom zarobionym na pierwszej części, mogła porzucić posadę nauczycielki i zająć się pracą nad drugą książką. Warto jednak zaznaczyć, że Rowling nie pisała kolejnej powieści pod wpływem chwili i sukcesu poprzedniej. Pisała, bo taki był jej cel, a wyznaczyła go wiele miesięcy wcześniej. Już wtedy wiedziała, że saga będzie miała siedem części i ani jednej więcej. Liczyło się dla niej przede wszystkim słowo dane samej sobie. Nawet później, gdy na koncie miała już wiele milionów, a presja wydawców i samych czytelników była ogromna, nie zmieniła zdania i nie napisała ósmej części przygód Harry’ego Pottera. Dlaczego? Bo nie pieniądze były jej celem. Osiągnęła to, o czym marzyła i była dumna z dzieła, które wyszło spod jej pióra. Wiedziała, kiedy zejść niepokonaną ze sceny.

Wcześniej przez długi czas autorka uważała, że będzie miała szczęście, jeśli ktokolwiek w ogóle będzie chciał książkę wydać. Nie sądziła także, że odniesie tak wielki sukces komercyjny. Na całym świecie sprzedano 450 milionów egzemplarzy, co najprawdopodobniej jest najlepszym wynikiem w historii. Dziś autorkę najbardziej cieszy to, że może na głos czytać swoje dzieła dzieciom. Wspomina czasem, że na pierwsze czytanie Harry’ego, przyszło cztery osoby. Była potwornie stremowana i zawstydzona, jednak później kontakt z czytelnikami stał się jedną z jej największych radości. Wyznawała także, że pisząc swoje książki nigdy nie myślała o oczekiwaniach czytelnika, a wyłącznie o tym, co chciałaby mu przekazać. Dzięki temu mogła dzielić się także dochodem ze sprzedaży trzech innych ‘magicznych książeczek’. Suma, jaką udało się zebrać, w całości została przekazana na rzecz walki ze stwardnieniem rozsianym, z chorobą, na którą umarła mama pisarki, gdy ta miała niespełna 26 lat. Wczesne odejście matki Jo zdecydowało także o kształcie powieści o Harrym, którego Rowling uczyniła bohaterem osieroconym.

Pisarskiej kariery ciąg dalszy

W okresie pisania kolejnych tomów, Rowling odpowiadała na pytania fanów przez stronę internetową, która funkcjonuje do dziś. Nie zlikwidowała jej wraz z wydaniem ostatniej części powieści, bo nie chciała odcinać się od ludzi, którzy przyczynili się do jej sukcesu. Mimo uwielbienia przez miliony osób na całym świecie, pozostała skromna, żartując, że w gruncie rzeczy nie ma wiele ciekawego do powiedzenia. Między 1997 a 2007 rokiem ukazało się siedem tomów powieści o Harrym Potterze. Autorka uważa, że jego historia jest już zamknięta i nie ma w planach jej kontynuacji. Jest świadoma, że mogłaby na tym zarobić kolejne miliony, jednak nie o pieniądze chodzi, a o radość pisania. Dlatego dwie ostatnie powieści to zdecydowanie książki dla dorosłych. Trafny wybór z 2012 roku i Wołanie kukułki z 2013 być może nie wprowadziły tak wielkiego zamieszania jak Harry Potter, ale mogą stanowić dowód, co dla Rowling jest naprawdę ważne. Wybrała pasję pisania. Chce być prawdziwa w tym, co robi – najpierw tworzyć, później myśleć o zysku. Przede wszystkim jednak podkreśla, że wielki sukces może narodzić się tylko z pasji.

Autor: Paula Szewczyk

foto: salon.com

Author: Paula Szewczyk

Polonistka i dziennikarka, absolwentka dwóch uniwersytetów - w Łodzi i w Warszawie, zainteresowana przede wszystkim historią miast, i ludzi, nigdy nie odmawia książki.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *