Najpopularniejsza „łyżwa” świata – historia marki Nike

1

Trudno uwierzyć, że pomysł na buty, które zrewolucjonizowały rynek powstał w czasie robienia gofrów, a rozpoznawalne dziś na wszystkich kontynentach logo firmy kosztowało 35 dolarów. Czym jeszcze zaskakuje historia Nike?

Największy na świecie producent obuwia i odzieży sportowej długo pracował na swój sukces. Firma powstała jeszcze w 1964 roku w amerykańskim Washington County. Blue Ribbon Sports, bo taką nazwę początkowo nosiła spółka, założyło dwóch przyjaciół z Uniwersytetu Oregon. Bill Bowerman był wówczas znanym trenerem atletyki, nauczycielem i wiele wymagającym od zawodników mentorem. Wkrótce do jego zespołu trafił Phil Knight, student biznesu, który pisał właśnie pracę semestralną o potencjale produkcyjnym w Japonii. Znajomość tych mężczyzn zrewolucjonizowała świat sportu i biznesu, choć początkowo nic nie wskazywało na sukces na taką skalę.

Najpierw pasja

Po skończeniu studiów Knight wybrał się w swoją pierwszą podróż do Japonii, wierząc, że znajdzie w Azji odpowiednich partnerów biznesowych. Początkujący przedsiębiorca nie spodziewał się, że wróci zza granicy z zapasem japońskiego obuwia, które będzie sprzedawać z zyskiem w Stanach. Podczas tej właśnie wizyty Knight wymyślił pierwotną markę, a nie miał na to zbyt wiele czasu. Zapytany przez japońskiego inwestora, jaką firmę reprezentuje, rzucił na poczekaniu nazwę swojego ulubionego piwa, podpisując kontrakt jako Blue Ribbon. Mimo że wizyta w Japonii rozpoczęła życiu Knighta i Bowermana etap handlu, wciąż pozostawali przede wszystkim sportowcami, którym najbardziej zależało na polepszeniu warunków uprawiania wielu dyscyplin. Chcieli dać sportowemu światu lekkie, idealnie nadające się do biegania obuwie, które mogłoby zastąpić dotychczasowe, niewystarczająco wygodne i dopasowanie buty. O zysku sportowcy myśleli na drugim miejscu.

Sen o zwycięstwie

Najpierw japońskie buty Onitsuka Tiger wysyłano z garażu, który pełnił także funkcję biura i magazynu firmy. Początkowo trafaiły one tylko na nogi biegaczy w stanie Oregon, ale popularność butów wśród zawodowców zaostrzyła apetyt przedsiębiorców, którzy zapragnęli mieć własny, niezależny biznes. Bowerman i Knight pomyśleli, by zacząć produkować obuwie wedle swojego projektu. Po dwóch latach partnerzy doczekali się pierwszego sklepu w Santa Monica, jednak wciąż kontynuowali współpracę z Japonią. Dopiero rok 1971 przyniósł firmie całkowitą samodzielność. Przyjaciele postawili wszystko na jedną kartę i skoncentrowali się na własnym biznesie, zmieniając także nazwę firmy. Terminy ich goniły, a oni nie mieli pomysłu ani na markę, ani na logo. Nową nazwę firmy zaproponował jedyny zatrudniony w niej pracownik, Jeff Johnson. Jako że Blue Ribbon zajmowała się produkcją obuwia sportowego, Johnson myślał nad hasłem motywującym zawodników do walki i rywalizacji. I którejś nocy przyśniła mu się grecka Nike – symbol zwycięstwa. To był strzał w dziesiątkę, nazwa szybko przyjęła się w środowisku i doskonale korespondowała z ideą sportu.

Logo nieulubione

Ale firma potrzebowała jeszcze logo. Na wymyślenie i wysłanie projektu Bowerman i Knight mieli raptem 17 godzin, dlatego poprosili o pomoc znajomą Caroline Dvidson, która przygotowała w ekspresowym tempie kilka pomysłów. Żaden nie zachwycił przedsiębiorców, ale mając nóż na gardle, nie mogli wybrzydzać. Wybrali słynną dziś na całym świecie „łyżwę”, inspirowaną skrzydłem greckiej Nike, za projekt której zapłacili 35 dolarów. Sam Bowerman kupując od znajomej logo nie ukrywał, że nie jest jego ulubionym, ale obiecał, że spróbuje się przyzwyczaić. Dziś trudno sobie wyobrazić, że miliony produkowanych par butów miałyby zmienić kształt „Swoosha”, symbolu dynamiki i sukcesu, uznawanego za jeden z najlepszych znaków firmowych na świecie.

Innowacji ciąg dalszy

Jednak największą innowacją Nike było wprowadzenie na rynek nowej linii obuwia, z charakterystyczną, „waflową” podeszwą. Na pomysł ulepszenia poprzedniej wersji, Bowerman wpadł podczas śniadania, gdy przygotowywał z żoną gofry. Zainspirował go kształt gofrownicy, do której wlał gumę służącą do produkcji podeszw. Ku zaskoczeniu obojga efekt był powalający. Po kilku tygodniach dopracowywania waflowej podeszwy w laboratorium, Bowerman cieszył się nowym wzorem amortyzującej bieg i ulepszającej przyczepność do bieżni gumy. W 1988 roku Nike przypieczętowało swój sukces rewelacyjnym hasłem „Just do it”, które podobnie jak inne pomysły i rozwiązania, przychodziły do twórców przypadkiem. Tym razem Dan Wieden, właściciel agencji reklamowej, zajmującej się wymyśleniem dla Nike sloganu, chcąc zmobilizować pracowników do działania powiedział im „po prostu to zróbcie” i na tym skończyła się burza mózgów, a pod hasłem podpisało się do dziś już dziesiątki gwiazd sportu.

ni

Milion to za mało

Pierwszą gwiazdą, którą Nike zaprosiło do współpracy, był niezwykle wówczas popularny Michael Jordan. Koszykarz jako pierwszy zawodnik w historii sportu podpisał z firmą kontrakt tego typu. Nike stworzyło kolekcję sygnowaną nazwiskiem sportowca, produkując całą linię obuwia do koszykówki „Air Jordan”. Innymi podpisującymi się wtedy pod jakością Nike byli m.in. Lance Armstrong, Andre Agassi, Michael Schumacher czy Tiger Woods. Jeszcze w latach 80. Ameryka, a za nią reszta świata, zwariowała na punkcie „Air Maxów”, butów eksponujących poduszkę powietrzną na zewnętrznej krawędzi obuwia, które zmieniło zupełnie znaną do tej pory estetykę. I tak dzięki ciągłej pracy nad produktami, udoskonalaniu ich i wprowadzaniu innowacji, po 22 latach od założenia firmy, Nike doczekało się przychodu przekraczającego miliard dolarów, pokazując tym samym, że sukces to nie pojedynczy punkt na mapie biznesu, ale proces, do którego zbliża się każdego dnia.

Ale poza sukcesem materialnym Nike zdołało osiągnąć o wiele więcej. Przede wszystkim zrzeszyło miliony fanów z całego świata, którzy pozostają wierni marce od lat. Rzadko które kampanie reklamowe wzbudzają tyle emocji i zainteresowania, co te prowadzone przez Nike. Ostatnią reklamę z udziałem gwiazd futbolu na Facebooku obejrzało w ciągu miesiąca przeszło 60 milionów widzów. Samych fanów na profilu marki jest już ponad 15 milionów. Nic dziwnego, bo Nike reprezentują najwięksi sportowcy z całego świata: Cristiano Ronaldo, Robert Lewandowski, Kobe Bryant, Wayne Rooney, Eden Hazard czy Tim Howard. A sama firma stara się dać światu nie tylko dobrej jakości buty i odzież, co zaszczepić w młodych chęć do zdrowej rywalizacji i pokonywania własnych słabości. Najprościej mówiąc, jeśli o czymś marzysz – just do it!

Autor: Paula Szewczyk

foto: bootstrapbit.com, favim.com

Author: Paula Szewczyk

Polonistka i dziennikarka, absolwentka dwóch uniwersytetów - w Łodzi i w Warszawie, zainteresowana przede wszystkim historią miast, i ludzi, nigdy nie odmawia książki.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *