Angela Merkel – Królowa Europy

Gerhard Schröder może się dziś wstydzić tego, jak wykpiwał Merkel, mówiąc, że nigdy nie zostanie kanclerzem. W Unii Europejskiej poza premierami Luksemburga i Malty, nikt nie rządził dłużej niż ona, a mało tego, po ośmiu latach bycia u władzy merkelmania wciąż trwa.

Arnold Schwarzenegger nazwał ją „najpotężniejszą kobietą na Ziemi”. Firma Mattel stworzyła nawet lalkę Barbie o wyglądzie Angeli Merkel, a magazyn „Forbes” uznał za najbardziej wpływową kobietę świata i zdaje się, że nie ma w tym żadnej przesady. Porównywana do Margaret Thatcher Merkel jako pierwsza kobieta w historii Niemiec znalazła się na tak wysokim stanowisku. Mówi się, że to, co określa sumę jej działań, to kryzys. Jej decyzje są brzemienne w skutkach nie tylko dla Niemiec, ale i całej Europy. Nigdy wcześniej kanclerz Niemiec nie odgrywał tak istotnej roli w polityce światowej. Mimo sukcesów, wciąż spotyka się z wykorzystywaniem w jej ocenie wszelkich stereotypów. Nazywanie jej Hitlerem w spódnicy, rysunki z wąsikami czy w mundurze SS, to już pewien standard. Pytana przez dziennikarzy, jak znosi te karykatury, odpowiada, że cieszy ją możliwość swobodnego wyrażania opinii. W 2005 roku nie dała się sprowokować także na wizji, kiedy jej polityczny rywal był względem niej agresywny i arogancki. Była wówczas powściągliwa. Być może to urzekło jej wyborców, którzy potrzebowali w polityce nieco spokoju. A Merkel do dziś mówi, że „milczenie to coś pięknego”.

Mała Angela i mur

Ważyć słowa nauczyła się już jako mała dziewczynka. Chociaż urodziła się w Hamburgu, dzieciństwo spędziła w niewielkim mieście Templinie na wschodzie kraju. Rodzice przenieśli się tu w 1957 roku, trzy lata po narodzinach córki. Jej dziadek pochodził z Poznania i gdyby nie zmienił rodowego nazwiska, pani kanclerz urodziłaby się jako Angela Kazimierczak. Nie chodziła do żłobka ani do przedszkola i panicznie bała się koni. W siedmioletniej wówczas dziewczynce strach wzbudziło także powstanie berlińskiego muru, który oddzielił ją od reszty rodziny mieszkającej w Zachodnich Niemczech. Rodzina Merkel wykazywała się wówczas dużą świadomością polityczną. Rodzice wiedzieli, jak władze NRD ograniczały wolność jednostek, dlatego „uczyli dzieci otwartości na otaczającą rzeczywistość” – wyznał w jednym z nielicznych wywiadów ojciec Angeli.

Sama Merkel podkreśla: „nigdy nie uważałam NRD za moją ojczyznę”. Nie chciała tkwić w politycznym reżimie. Uczyła się bardzo dobrze, szczególnie rosyjskiego, za co w nagrodę pojechała na wycieczkę do Moskwy. Nie wiedziała wtedy, że przez 35 lat nie będzie mogła wyjechać poza granice rosyjskich wpływów. W dorastaniu towarzyszyło jej poczucie bezsilności. Wobec władz z reguły stosowała taktykę milczenia, choć przeszła także okres buntu, za co groziło jej odebranie możliwości studiowania. Na szczęście pozwolono jej dalej się uczyć, wybrała fizykę na uniwersytecie w Lipsku. Po ukończeniu studiów pracowała w Berlinie, będąc jedyną kobietą zatrudnioną w Instytucie Chemii. Już wtedy czuła, że ówczesny system runie, dlatego na własną rękę zaczęła uczyć się angielskiego. Od wczesnych lat pociągała ją Ameryka, wierzyła w istnienie amerykańskiego snu. Była pewna, że jeśli włoży się w coś dużo wysiłku, można go przekuć w sukces. A niemożność opuszczania kraju, poznawania świata i ludzi spowodowały, że wolność stała się dla niej sprawą największej wagi. Interpretowała ją jako pragnienie rozwoju i odkrywania nowych przestrzeni. Zatem wszystko to, czego brakowało jej w NRD.

Merkel kompleks niższości

Mieszkanie we wschodniej części miasta wciąż powodowało w Merkel poczucie niższości. W prasie do dziś pojawiają się nagłówki przypominające, że pani kanclerz jest „dziewczyną z NRD”. Jednak kiedy upadł mur berliński, śmiało weszła w świat polityki. Była to szansa, by w procesie jednoczenia kraju został usłyszany głos zza wschodniej granicy. Bo kto lepiej mógł wiedzieć, czego potrzebują ludzie po wielu latach odcięcia, jak nie właśnie „kobieta ze Wschodu”? Najpierw Angela Merkel została rzeczniczką prasową partii Demokratycznego Przełomu, potem zastępcą rzecznika ówczesnego kanclerza, by w 1991 roku, dzięki determinacji i zaangażowaniu, zostać mianowana ministrem do spraw kobiet i młodzieży. Przez cały ten czas najpierw oceniano jej wygląd i sposób ubierania, dopiero później to, jak działa. Mimo wielu przykrych komentarzy nie złamała się, udowodniła, że płeć nie ma w polityce żadnego znaczenia, a liczą się tylko fakty. Choć wyznała niedawno, że wielokrotnie myślała, by odejść z polityki. Mówiła, że marzyło się jej czasem zostać w domu i po prostu ugotować obiad. Nie mogła jednak wycofać się nie realizując celów, jakie przed sobą postawiła.

Dzięki ogromnemu zaangażowaniu w sprawy kraju została przewodniczącą CDU – Unii Chrześcijańsko Demokratycznej. Jej przywództwo przyczyniło się do spopularyzowania partii. Sposób rządzenia Merkel już wtedy wyróżniał się spośród konkurencji. Może dlatego, że w polityce szukała raczej porozumień niż sporów. Być może taka była tajemnica jej sukcesu i nominacji na stanowisko kanclerza Niemiec. W 2005 roku w budynku Reichstagu jako pierwsza kobieta kanclerz w historii złożyła przysięgę na wierność narodowi. Swoje pierwsze exposé zaczęła od słów „odważmy się na więcej wolności”. Sześć lat później uzyskała z rąk Baracka Obamy najwyższe odznaczenie cywilne w Ameryce – Medal Wolności.

Żelazna kanclerz na stadionie

Jako kanclerz często się przepracowuje, niewiele śpi, a jakikolwiek czas dla siebie i męża zdarza się jej mieć jedynie w soboty. Mówi, że sukces jest spełnionym obowiązkiem. A poza obowiązkami związanymi z polityką zagraniczną, która jest jednocześnie jej najmocniejszą dziedziną, pracuje nieustannie nad sobą. Wie, że swoją pozycję musi wypracowywać wciąż na nowo, udowadniać, że jest odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku. A Merkel nie od zawsze była „żelazną”, pewną siebie osobą, wiele cech musiała w sobie latami wypracowywać. Poza tym imponuje tym, że nie boi się mówić o drugiej wojnie i eksterminacji. Izrael darzy dużą sympatią, czując odpowiedzialność za jego los. Pierwszy doktorat honoris causa przyznał jej właśnie Uniwersytet Hebrajski. Jej praca to także wielkie ryzyko. Zdarzyło się, że z Grecji dostała przesyłkę z bombą w środku, którą na szczęście w odpowiednim czasie przechwycili ludzie z ochrony.

Prywatnie uwielbia operę i piłkę nożną. Od dawna kibicuje Lokomotive Lipsk. Nie lubi pozerstwa, szanuje swoją i cudzą prywatność. Ludzie odbierają ją jako stąpającą twardo po ziemi i normalną. Choć często pytają także o jej tajemnice. Zastanawiają się, jaka jest naprawdę. Stefan Kornelius, jeden z jej biografów odpowiada, że Angela Merkel „jest właśnie taka, jaką ją widzimy, nie ukrywa niczego pod publicznym wizerunkiem.” Chętnie zawiera porozumienia, nie lubi dramatycznych konfliktów, woli załatwiać rzeczy w eleganckim stylu. Interesują ją przede wszystkim fakty i rzeczowe dyskusje. Poza tym szanuje sobie porządek, analityczne myślenie i dokładne planowanie. To jednak za mało, by zrozumieć jej drogę do sukcesu. Jego początek ma swoje korzenie w miejscu, którego już nie ma – dawnym NRD.

Zainteresowanym polecam książkę Stefana Korneliusa “Pani kanclerz”, w tłumaczeniu Eweliny Twardoch.

 Autor: Paula Szewczyk

Author: Paula Szewczyk

Polonistka i dziennikarka, absolwentka dwóch uniwersytetów - w Łodzi i w Warszawie, zainteresowana przede wszystkim historią miast, i ludzi, nigdy nie odmawia książki.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *