Kierunek: Niemcy. Czy warto tam studiować, pracować lub mieszkać?

1

Nasi zachodni sąsiedzi są absolutnym prymusem Europy we wszystkich dziedzinach. Pomijając już kwestie gospodarcze oraz fakt, że dźwigają na swoich barkach ekonomię Unii Europejskiej, warto zwrócić uwagę na inny istotny (zwłaszcza dla młodych ludzi) aspekt – studiowanie i praca w Niemczech.

Sfrustrowani brakiem perspektyw oraz wysokim bezrobociem młodzi Polacy szukają lepszego życia poza granicami naszego kraju. Gdzie najczęściej się udajemy? Niestety nie do Niemiec.

Pomimo niezwykłych możliwości, jakie dawałoby nam studiowanie, pracowanie lub po prostu życie w Niemczech, często pomijamy ten kraj w swoich planach? Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn jest sporo, a do najważniejszych z nich należą:

bariery językowe ( często skutecznie utrwalone dzięki szkolnym nauczycielom niemieckiego, którzy potrafili zniechęcić do nauki języka Goethego na resztę życia)

stereotypy i tradycyjna niechęć wynikająca z tragicznych wydarzeń z przeszłości pomiędzy naszymi narodami

niewiedza na temat Niemiec, ich kultury, sztuki i tradycji

brak odpowiedniej informacji na temat sposobów podjęcia studiów, pracy czy załatwienia formalności

Wszystkie wyżej wymienione aspekty są bardzo łatwe do przeskoczenia. Osobiście uważam Niemcy za przepiękny kraj, pełen urokliwych miast o średniowiecznej zabudowie i niezwykłego klimatu, który pozwala poczuć się jak w innej epoce. To także cudowne krajobrazy z bajkowymi zamkami („bajkowymi” jak najbardziej dosłownie – w końcu inspirował się nimi sam Walt Disney) oraz zapierającymi dech w piersiach okolicznościami natury. Nie bez znaczenia jest także niezwykła uprzejmość i kultura Niemców, którzy zawsze z chęcią wyjdą Ci z pomocą. Podczas mojego podróżowania po Berlinie wystarczyło, że dłużej niż minutę wpatrywałem się w rozkład jazdy metra i już obok siebie miałem życzliwego Berlińczyka, który wszystko chciał mi wyjaśniać. Sytuacja ta powtarzała się na każdej stacji, aż w końcu można ją było nawet uznać za kłopotliwą.

Kilka pięknych obrazków oraz opisów zza Odry można popodziwiać tutaj: http://niemcy.lovetotravel.pl/co_warto_zobaczyc_w_niemczech

Do walorów turystycznych warto dodać jeszcze wysoki standard życia, przyjaźnie nastawione urzędy, studia na najwyższym światowym poziomie oraz niezwykłe możliwości rozwoju zawodowego. Przysłowiowy porządek i niemiecka regularność domykają listę rzeczy, która czyni z Niemiec kraj, gdzie mógłbym żyć i pracować.

Pewnym utrudnieniem jest wszechobecna biurokracja i stosy dokumentów, które czekają na nas przy próbie załatwienia jakiejkolwiek sprawy. Jednak w przeciwieństwie do polskiej rzeczywistości, tam możemy liczyć na pomoc urzędników, którzy zdają sobie sprawę, że ich rolą jest służyć i pomagać ludziom.

Artykuł ten jest początkiem nowego cyklu na temat studiowania, pracy i życia w różnych krajach. Na pierwszy ogień idą Niemcy. Już niedługo kolejna część na temat studiów w Niemczech.

Autor: Michał Szymański

Dlaczego powinieneś sprzedać telewizor, czyli o efektywnej pracy ciąg dalszy

Poniższy artykuł jest kolejnym tekstem z cyklu o produktywności. Jeżeli zaczynasz pracę nad swoją efektywnością polecam Ci także przeczytać Jak pracować efektywnie oraz Bądź 5 razy bardziej efektywny i 10 razy bardziej zrelaksowany.

Przedstawiam Ci kilka zasad, które pomogą Ci pracować krócej i jednocześnie zrobić o wiele więcej.

  1. Tytułowa kwestia – sprzedaj telewizor. Telewizja działa na tej samej zasadzie co Facebook. Ma za zadanie przykuć Cię do ekranu na jak najdłużej oraz zabrać Ci jak najwięcej czasu. Tym sposobem zamiast realizować swoje cele i marzenia, realizować będziesz cele i marzenia innych ludzi zarabiając dla nich pieniądze. W telewizji oglądamy i podziwiamy ludzi, którzy odnieśli sukces. O wiele lepiej będzie, gdy poświęcimy ten czas aby samemu stać się takim człowiekiem.
  2. Sprawdzaj skrzynkę pocztową góra 2 razy dziennie i o wcześniej ustalonych, zawsze tych samych godzinach. Gdy sprawdzasz ją co chwila po prostu tracisz czas i energię. Za każdym razem zabierasz się od nowa za zrealizowanie jakiegoś zadania związanego z nowym e-mailem. Oszczędzisz mnóstwo czasu, gdy sprawdzisz swoją skrzynkę tylko te 2 razy i zrealizujesz wszystkie zadania jednym ciągiem. Da Ci to dodatkowy komfort psychiczny i uwolni od natarczywego sprawdzania, czy przypadkiem nie przyszła nowa wiadomość.
  3. Nie sprawdzaj skrzynki pocztowej od razu po wstaniu i przed południem. Czytając maile i realizując jakieś drobne sprawy, które mogą poczekać stracisz cały poranek – a to właśnie wtedy jesteśmy najbardziej efektywni. Najlepiej jest sprawdzać pocztę o 12.00 a potem o 16.00.
  4. Przestań obawiać się, że gdy nie sprawdzisz skrzynki co 2 minuty to ominie Cię coś ważnego. W trakcie całego swojego życia zawodowego jeszcze nie zdarzyła mi się sytuacja, w której przysłana na pocztę wiadomość i związana z nią sprawa nie mogła poczekać do dnia następnego. Pamiętaj, że jeśli jest to naprawdę pilna kwestia to z pewnością do Ciebie zadzwonią. Nie marnuj swojego czasu i energii na bezsensowne czekanie na nowe e-maile.
  5. Unikaj spotkań zawodowych. Kiedy tylko możesz staraj się załatwiać sprawy przez telefon albo maila. Pomijając już fakt, że zawsze musisz stracić mnóstwo czasu aby dojechać na takie spotkanie, to prawie nigdy nie przebiegają i nie kończą się zgodnie z planem. Najczęściej jest to mdła paplanina o niczym, gdyż ludziom zależy przede wszystkim żeby coś powiedzieć i nasycić się własnym głosem. Dale Carnegie słusznie powiedział, że jeżeli przygotowujesz się na spotkanie zadbaj o to, aby na Sali nie było żadnych krzeseł. Stojąc przez dłuższy czas w niewygodnych pozycjach ludzie tracą chęć do przeciągania i szybko przechodzą do sedna sprawy.

Tych kilka prostych sposobów pomogło mi w znaczącym stopniu zwiększyć swoją efektywność i zaoszczędzić mnóstwo czasu. Dzięki temu mogę poświęcić go więcej na moje pasje i inne ważne dla mnie rzeczy. Jestem przekonany, że będą równie przydatne dla Ciebie.

Już niedługo kolejna część z cyklu Jak pracować efektywnie.

Autor: Michał Szymański

Kłody i lekarstwa powszednie

W Polsce aż 60% PKB wytwarzane jest przez firmy zatrudniające mniej niż 250 pracowników. To sprawia, że jesteśmy potentatem jeśli chodzi o odsetek małych i średnich przedsiębiorstw. Jednak to właśnie im jest najtrudniej. Paradoksalnie ci, którzy wytwarzają najwięcej, stają się ofiarami zbyt restrykcyjnego systemu polskiego aparatu kontroli nad przedsiębiorstwami.

Gdy spojrzeć na codzienną działalność podmiotów z sektora małych i średnich przedsiębiorstw widać, że najwięcej czasu zajmuje im zmaganie się z wysokimi kosztami działalności. Optymalizacja kosztów stałych i wysokie koszty ZUS to jeden z podstawowych problemów. Wysokie koszty pracy sprawiają, że trzeba dwa razy zastanowić się nad zatrudnieniem jakiejś osoby. Pół biedy jeśli chodzi o specjalistów, samodzielnych pracowników. Gorzej z kadrą niewykwalifikowaną, która wymaga nadzoru, często rotuje. Wtedy koszty samej rekrutacji to często nawet kilkanaście tysięcy złotych rocznie.

Drugą przeszkodą jest kredyt, a raczej jego brak. Na przedsiębiorcę który chce się rozwijać albo popadł w przejściowe tarapaty czyhają instytucje parabankowe albo istotne obostrzenia w samych bankach. Często też dzieje się tak, że na skutek prób uzyskania kredytu w wielu placówkach bankowych, przedsiębiorca sam ogranicza sobie szanse na korzystny kredyt. Bywa i tak, że jest mu wręcz odmawiany.

Trzeci problem to finansowanie zewnętrzne. Pieniądze z Unii Europejskiej to tylko wierzchołek góry lodowej, w dodatku mocno uczęszczany i dlatego zadeptany. W natłoku codziennych obowiązków w firmie mało kto  pamięta o możliwości uzyskania dotacji na stażystę lub pracownika z Urzędu Miasta czy Powiatowego Urzędu Pracy. Złożenie wniosku, jego prawidłowe wypełnienie i kontaktowanie się z urzędnikami też pochłania czas. Konieczna jest też wiedza, by nie ugrzęznąć w przepisach.

Na końcu tej długiej przeprawy czeka w końcu nagroda. Możliwość prowadzenia własnego biznesu zgodnie z własną wolą, wizją i talentem. Proste? A gdzie tam. Dopiero tutaj potwierdzenie znajduje myśl Murphyego zgodnie z którą jeśli coś może pójść nie tak, to na pewno pójdzie. Przepisy, interpretacje przepisów. Odwołania, kolejne pisma urzędowe. Pracownicy z talentem, których można rozwinąć. Tylko gdzie szukać właściwych kursów? Jak ukierunkowywać kogoś, kto nadaje się na lidera? Są też problemy wynikające z niedostatku świadomości, jaki posiadają przedsiębiorcy, a który wynika ze skomplikowania rzeczywistości prawnej.

Próby jej uporządkowania podejmują się zawodowcy, którzy zwracają uwagę biznesmana na rzeczy czasem naturalne, lecz umykające uwadze. Czasem odsłaniają przed nim zupełnie nowe zjawiska i zależności. Służą temu specjalistyczne kursy doszkalające – dla przedsiębiorców i ich kadry managerskiej. Prawo cywilne i handlowe, zarządzanie zasobami ludzkimi, ochrona środowiska, podatki, księgowość, rachunkowość, świadczenia społeczne, informatyka…

Od nadmiaru rzeczy które warto, a wręcz należy poznać, może zakręcić się w głowie. Dlatego coraz częściej osoby prowadzące firmę udają się do profesjonalistów. Wyspecjalizowanych podmiotów nastawionych na kompleksową pomoc dla firm. To nie są parabanki, udzielające wysoko oprocentowanych kredytów, z najważniejszymi klauzulami napisanymi małym druczkiem. Na szkoleniach takich firm nie ma miejsca na ogólniki, są same konkrety. Zwerbalizowane po to, aby prowadzić firmę dynamicznie i skutecznie. Nie dać się zaskoczyć urzędnikom, wyprzedzić konkurencję.

Rynek firm doradztwa finansowego, zapewniającego kompleksową obsługę podmiotom biznesowym, jest w Polsce rozproszony. Według raportu „Rynek doradztwa finansowego w Polsce 2012” stworzonego przez Wprost, perspektywy są bardzo dobre. Coraz większa liczba przedsiębiorców decyduje się na zasięgnięcie fachowej porady i wykorzystanie usług i narzędzi skrojonych specjalnie dla nich. Indywidualne podejście profesjonalnych konsultantów sprawia, że przedsiębiorca nie jest traktowany jak petent. Oferta skrojona na miarę, to idealne rozwiązanie dla biznesu każdej wielkości. 60% PKB samo się przecież nie wytworzy…

Opisanych zostało dużo czynników ryzyka, czy poza remediami podanymi powyżej można zrobić też coś na własną rękę? Jak najbardziej. Istnieje pewien sposób postępowania, który może skutecznie pomóc w oswajaniu się z rzeczywistością gospodarczą.

Przede wszystkim, warto dużo czytać. Praktyka biznesowa pokazuje, że własna, codzienna działalność gospodarcza zapewnia tylko pewien poziom zysków. Potem dochodzi się do szklanego sufitu, który przebić można tylko specjalistyczną wiedzą. Poradniki biznesowe pełnią w świecie prywatnego przedsiębiorcy rolę poradników pozytywnego myślenia. I w odróżnieniu od nich naprawdę działają.

Warto poznawać historie ludzi sukcesu, zobaczyć jaką rolą doszli do swojego obecnego statusu materialnego i ekonomicznego. Nie chodzi nawet o pokrewieństwo branży w której działamy do tej opisanej w książce. Tu rolę odgrywa ten sam rodzaj myślenia. Chodzi o to, by wytworzyć w sobie mechanizmy pozwalające na radzenie sobie w sytuacjach stresowych albo negocjacyjnych. Mniejsze zamówienia w tym miesiącu? Co mogę zrobić, żeby to zmienić? Może będę w stanie pozyskać nowych kontrahentów, albo poprzez wprowadzenie nowej usługi zmobilizować do większej aktywności aktualnych? Tutaj kłania się „Winning” Jacka Welcha, guru światowego zarządzania.

Innym, równie skutecznym sposobem jest… bywanie. Nie chodzi jednak o towarzyskie udzielanie się na imprezach i brylowanie w towarzystwie. Mowa o kręgach biznesowych. Wspólne obiady z osobami działającymi w tej samej branży często skutkują dodatkowymi zamówieniami bądź inną formą korzystnej relacji biznesowej. Amerykański naukowiec Cesare Fracassi pokazał w swoich badaniach, że wymiana opinii między dwoma pracownikami firm w stopniu specjalisty lub kierownika działu (nie mówiąc już o właścicielach) często skutkuje zawarciem umowy, a więc zwiększeniem zysku. Do tego nadają się najlepiej sytuacje nieformalne i nie chodzi o przerwę na kawę w trakcie konferencji.

Wspólny obiad, towarzyska gra w squasha, czy nawet wypad całymi rodzinami do kina sprawia, że ludzie myślący podobnie odkrywają nagle, że łączyć ich może jeszcze więcej. Wspólne świadczenie sobie usług i zarabianie pieniędzy. Francassi zbadał relacje 30 860 specjalistów w 2059 firmach, w ciągu dziewięciu lat. Okazało się, że managerowie połączeni siecią takich nieformalnych kontaktów mają większą skłonność nie tylko do wspólnego zawierania interesów, ale także do większej innowacji. Ci którzy się nie integrowali, byli bardziej zachowawczy, wykazywali mniejszą skłonność do racjonalnego ryzyka, nie wykorzystywali rynkowych szans, biernie podążali za wskaźnikami rynkowymi.

Według naukowca przedsiębiorstwa pozwalające swoim pracownikom (najlepiej gdy przykład idzie z góry, od samego właściciela) na nieformalną wymianę poglądów i kontaktów handlowych z szeroko rozumianą „branżą”, notują większe zyski. Różnica wynosiła średnio od 5% do aż 15%. To dużo, więc trzeba wziąć pod uwagę czynnik ludzki.

W prowadzeniu własnego przedsiębiorstwa to on jest często najważniejszy.

 

Jarosław Ściślak

Tekst powstał we współpracy ze SPECTRUM – Centrum Wspierania i Rozwoju Przedsiębiorczości

http://spectrum-centrum.pl

https://www.facebook.com/SpectrumPrzedsiebiorczosci

foto: doradcafinansowyefg.blogspot.com

Zamknij się! Przestań narzekać i zacznij żyć

„Moim celem jest wyrwać Cię z komfortowego, miernego stylu życia i przesunąć bliżej krawędzi. Krawędź to miejsce, w którym ludzie ośmielają się przeciwstawić wychowaniu, wykształceniu i sytuacji, w jakiej się znaleźli, by osiągnąć szczęście, sukces i powodzenie mimo swoich ograniczeń”.

Tymi słowami Larry Winget wita swojego czytelnika. To jednak zaledwie początek. W recenzowanej przeze mnie książce „Zamknij się! Przestań narzekać i zacznij żyć!” autor nie zostawia suchej nitki na odbiorcy. Taki niestandardowy styl w tematyce rozwoju osobistego może zadziwiać i odpychać, jednak jedno jest pewne – trudno przejść obok tego obojętnie.

Larry Winget jest trenerem rozwoju osobistego i mówcą motywacyjnym. Z dużym samozadowoleniem określa sam siebie jako „Jedyny Na Świecie Irytujący Mówca”. Za cel postawił sobie wkurzanie ludzi do takiego stopnia, aż w końcu dokonają zmiany na lepsze w swoim życiu.

Książka napisana jest bardzo ekspresywnym językiem ze sporą dawką poczucia humoru. Autor zawarł w niej wiele narzędzi i sposobów, które pozwalają dokonać istotnych refleksji i pchnąć nasze życie do przodu. Przedstawia sprawy konkretnie i takiego samego konkretu oczekuje od odbiorcy. Nie daje komfortu omijania prawdy, chce żeby czytelnik ujrzał ją bez względu na to jak bardzo byłaby bolesna. Bez ogródek obrzuca nas epitetami, gdy uznaje, że sami jesteśmy sobie winni sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. Nie waha się nazywać ludzi grubasami, leniami, idiotami czy miernotami, którzy sami chrzanią sobie życie. Nie toleruje żadnych usprawiedliwień. Największą jego wściekłość wywołuje narzekanie i akceptowanie istniejącego stanu rzeczy. Jeżeli dysponujesz słynną dla naszego polskiego narodu cechą marudzenia przygotuj się na dużą dawkę andrenaliny.

Z wieloma tezami zawartymi w książce się nie zgadzam. Niektóre słowa autora uważam za nietrafione, czy wręcz głupie. Podejście do wielu spraw związanych z rozwojem osobistym mam zupełnie inne.

Czy polecam tą książkę? Jeżeli czytałeś/aś już inne pozycje o podobnej tematyce i nie zadziałały na Ciebie tak jak powinny – spróbuj terapii szokowej. Jeśli uważasz, że potrzebny Ci kopniak i masz już dosyć użalania się nad sobą Larry Winget wyciągnie do Ciebie pomocną dłoń. Co prawda najpierw Cię tą dłonią spoliczkuje, ale potem będzie już z górki.

Autor: Michał Szymański

Dziel i rządź, czyli jak zostać przywódcą idealnym – część 2.

Jeśli jesteś jednym ze szczęśliwców, którzy przeczytali poprzedni artykuł traktujący o tym, jak zostać dobrym szefem ( Jak zostać przywódcą część 1 ), z pewnością Twoja ciekawość została rozbudzona i odczuwasz nieodpartą chęć zgłębienia wiedzy w tej dziedzinie. Mam dla Ciebie nie lada gratkę: poniżej znajdziesz kilka kolejnych rad, które pozwolą Ci osiągnąć wyższy stopień wtajemniczenia w akcji pod hasłem „Przywódca idealny”.

Zmiany w dobrej wierze

W Twojej przyszłej (lub teraźniejszej) karierze zawodowej zapewne nie raz zdarzać się będą sytuacje, w których będziesz miał styczność z drażliwymi, wiecznie narzekającymi pracownikami, działającymi na nerwy wszystkim wokół. Zwolnić jednak takiego gagatka nie wypada, bo co prawda charakter do wymiany, ale pomysły, energia i zapał pierwsza klasa. Co z tym fantem zrobić? Jeśli to możliwe, przenieś drażliwca na inne stanowisko. Upieczesz w ten sposób dwie pieczenie na jednym ogniu: inni pracownicy odetchną z ulgą, a główny zainteresowany nadal będzie miał poczucie, że jest w firmie niezbędny. Ta zmiana wyjdzie wszystkim na dobre.

Najpierw zalety, potem wady

Kolejna nieprzyjemna sytuacja: pracownik, który od zawsze dawał z siebie wszystko, nagle zaczyna opuszczać się w wykonywaniu swoich obowiązków, a efekty jego pracy są mniej niż zadowalające (delikatnie mówiąc). Pamiętając jego dotychczasowe zaangażowanie i to, jak świetnie „robił robotę”, nie masz serca go zwolnić. W takim wypadku idealną receptą może okazać się szczera, serdeczna rozmowa. Zamiast rugać, obdarz go kilkoma komplementami dotyczączymi wcześniejszej współpracy, a potem daj delikatnie do zrozumienia, że zauważyłeś u niego „spadek formy”. Na koniec zaproponuj wspólne zastanowienie się, jak rozwiązać ten problem. Z pewnością Twoje delikatne uwagi skłonią podwładnego do zastanowienia się nad tym, co robi nie tak i zmotywują go do poprawy.

„Yes, we can!”

Motywacja do pracy to podstawa. Ludzie, których się nie docenia zazwyczaj cierpią na brak pewności siebie i wiary we własne siły. Nagminne wytykanie błędów może doprowadzić do rezygnacji i mechanicznego wykonywania poleceń. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak niewiele trzeba, by ludzie przychodzili do pracy z uśmiechem i wychodzili z niej równie zadowoleni. Wystarczy zachęcić ich do zmian i przekonać, że potrafią dokonać czegoś, co na ten moment wydaje im się niewykonalne. Przykład? Jeden z pracowników zachorował, a jego zastępca nie ma bladego pojęcia, jak zabrać się do realizacji projektu, który leży rozgrzebany na jego biurku. Pojawia się panika i strach przed szefem, który może wezwać na dywanik (czyt. zwolnić), jeśli nie sprosta się zadaniu. W tym wypadku szef – czyli Ty – musi udowodnić, że nie ma się czego obawiać. Zastosuj umiarkowaną zachętę, okaż, że wierzysz w umiejętności pracownika, jego naturalne zdolności i smykałkę do radzenia sobie z niespodziewanymi zadaniami. Gwarantuję, że przestraszony, to znaczy zmotywowany zastępca da z siebie wszystko.

Autor: Katarzyna Woźniak

Dochód pasywny – czyli jak się bogacić nic nie robiąc

Wizja idealna na spędzenie reszty życia dla większości z nas maluje się podobnie. Biały piasek, lazurowe wybrzeże z delikatnym szumem fal, lekki chłód kolorowego drinka w naszej dłoni, to wszystko towarzyszy nam podczas leżakowania na plecionym hamaku bujającym się na pochylonej nad oceanem palmie. Stereotypy każą myśleć nam, że prowadzenie takiego życia możliwe jest tylko dzięki nielegalnym interesom i dobrym koneksjom. Jeśli uważamy się za ludzi wykraczających umysłem poza utarte schematy to należy odpowiedzieć sobie na pytanie: A co ja zrobiłem, żeby prowadzić życie marzeń?

Pomocą w realizacji Twojego idealnego stylu życia może być dochód pasywny . Co dokładnie kryje się pod tym pojęciem?

1. Inwestycje w nieruchomości
Dochód pasywny w najbardziej klasycznej formie i jednocześnie najpopularniejsza metoda, która była podstawą wielkich fortun. Sam Warren Buffet swój pęd do inwestycji rozpoczął w wieku 14 lat, kiedy to zakupił działkę pod dzierżawę. Na inwestycjach w nieruchomości opierają się też fortuny Roberta i Kim Kyosaki – propagatorów niezależności finansowej. Nie chodzi tu jedynie o to, by nieruchomość kupić tanio i sprzedać drogo. W początkowych etapach najczęściej są to zakupy pod wynajem, kiedy z otrzymywanych pieniędzy spłacamy kredyt na zakup mieszkania/domu/gruntu. Po okresie kredytowania ciągle otrzymujemy środki, które pozostają w naszym portfelu.
 

2. Akcje dywidendowe
Zyski z gry na giełdzie to przede wszystkim różnica pomiędzy ceną zakupu, a ceną sprzedaży. Na szczęście poza tymi ryzykownymi operacjami na rynku można kupić akcje spółek, które wypłacają tzw. dywidendy, czyli część z osiągniętego przez spółkę zysku przekazują inwestorom, którzy kupili ich akcje. Najczęściej spółkami dywidendowymi są te, których jednym z udziałowców jest Skarb Państwa (jednak nie jest to regułą). Przykładowo firma Zakłady Azotowe Puławy S.A. wypłaci za lata 2012/2013 kwotę 10, 55 zł na akcję – cena za akcję to 188,45 zł. Nie jest to więc ogromna inwestycja, ale sprawdza się jako jeden z elementów aby zapewnić sobie dochód pasywny
 
3. Multi Level Marketing
Michał Kidzyński w książce „Niezależność finansowa” definiuje idee MLM jako: „kopanie studni, zanim dopadnie cię pragnienie, bo kiedy dopadnie cię pragnienie, możesz już nie mieć sił, żeby kopać.” Od standardowej sprzedaży bezpośredniej różni się charakterystycznym tworzeniem struktur. Tworzenie pierwszego poziomu struktury polega na zbudowaniu zespołu sprzedażowego, a część prowizji przez niego wygenerowana trafia do rąk jego założyciela. Kolejne poziomy tworzone są poprzez rekrutację sprzedających przez istniejący już zespół. Im większa ilość osób na niższych poziomach, tym większy możliwy do osiągnięcia dochód pasywny .
Idea ta często mylona jest z piramidą finansową. Różnica jest jednak kolosalna. W piramidzie zarabiają jedynie założyciele struktury, a w MLM każdy w zależności od swojego poziomu w strukturze.
Istnieje kilka dróg na prowadzenie życia rentiera, czyli osoby, która utrzymuje się z odsetek za inwestowane dobra. Nie jest to droga łatwa, potrzeba w niej czasu, który pomoże na uzbieranie kapitału początkowego oraz pracy i odwagi do podejmowania niekonwencjonalnych działań.
Nagrodą za te działania będzie realizowanie marzeń i brak zniewolenia pracą na etacie.
 
Autor: Anna Gembalczyk

Dziel i rządź, czyli jak zostać przywódcą idealnym część 1.

Jesteś jeszcze uczniem/studentem, ale już teraz w Twojej głowie rysuje się wizja samego siebie na wysokim, kierowniczym stanowisku? Za kilka lat chciałbyś zostać „szefem wszystkich szefów” i zarządzać choćby maleńką, trzyosobową firmą? Marzysz o tym, by wzbudzać respekt, a jednocześnie sympatię wśród swoich (przyszłych) pracowników? Podpowiemy Ci, jak zostać dobrym przywódcą.

„Jesteś super, ale…”

Niezależnie od tego, czy już teraz cieszysz się sławą i chwałą, czy dopiero uczysz się, jak wpływać na ludzi, by darzyli Cię szacunkiem pamiętaj o jednej, prostej zasadzie: jeśli musisz kogoś skrytykować, najpierw okaż mu uznanie. Choć brzmi to absurdalnie, taka taktyka może zdziałać cuda. Pani Basia z recepcji zapomina o znakach przestankowych w firmowych mailach? Kumpel z uczelni bazgrze jak kura pazurem, co uniemożliwia Ci rozczytanie jego notatek? Zamiast zaczynać „z grubej rury” od wyrzutów i ostrej nagany, na początek pochwal pracowitość Pani Basi i uczynność kolegi. Po takim wstępie będzie im o wiele łatwiej przyjąć krytykę, która zamiast ranić, daje motywację do działania.

Nikt nie jest doskonały

Łatwo wytykać komuś błędy, kiedy samego siebie przedstawia się w idealnym świetle. Między ludźmi tworzy się wówczas przepaść nie do przeskoczenia i o jakimkolwiek porozumieniu nie może być mowy. No bo jak znaleźć wspólny język, kiedy rozmówców dzieli jakieś milion lat świetlnych doświadczenia, umiejętności, a jeden z nich ma o sobie tak wysokie mniemanie, że mógłby zostać Królem Nieomylnych? Jeśli sam pretendujesz do tego tytułu, czas to zmienić. Przyznaj, że sam nie jesteś doskonały i zdarza Ci się (jak każdemu) popełniać błędy, a inni spojrzą na Ciebie łaskawszym okiem. Dzięki temu zobaczą, że jesteś człowiekiem z krwi i kości, a nie cyborgiem, któremu wszystko się udaje. Przyznanie się do własnych porażek pomoże Ci przekonać innych do zmiany zachowania.

To rozkaz!

Jeśli nie jesteś zawodowym żołnierzem i nie zamierzasz związać swojej przyszłości z wojskiem, zapomnij o wydawaniu rozkazów. One sprawdzają się tylko w armii, a nie w codziennym życiu. Zamiast więc rozkazywać pracownikom, by zrobili to czy tamto, artykułuj swoje polecenia w postaci próśb i sugestii. Mówiąc: „Chyba powinieneś rozważyć…” czy „Może byłoby lepiej, gdyby…” pozostawiasz ludziom sposobność, by zrobili coś sami, pozwalasz im działać i uczyć się na własnych błędach. Tego typu postępowanie zamiast do buntu, zachęca do współpracy. Zrezygnuj z służbowych nakazów i zastąp je pytaniami, które działają stymulująco i czynią polecenie bardziej strawnym. Uwierz, że dzięki temu atmosfera w pracy stanie się bardziej przyjacielska. O wiele milej jest przecież wspólnie dochodzić do pewnych wniosków, niż słyszeć zewsząd od przestraszonych pracowników: „Tak jest, sir!”.

Pochwała dodaje skrzydeł

Każdy, nawet najmniejszy drobiazg (zaparzenie pysznej herbaty, porządek na biurku, punktualność) zasługuje na pochwałę. Nic tak jak ona nie sprawia, że unosimy się kilka centymetrów nad ziemią, a nasze poczucie własnej wartości wzrasta do tego stopnia, że możemy nim burzyć mury. Możliwości każdego człowieka rozkwitają na skutek zachęty, dlatego tak ważne jest, by okazywać wdzięczność i uznanie nie tylko za wielkie rzeczy, które wymagają dużego nakładu sił, ale również za drobnostki. Ograniczając krytykę do minimum i zastępując ją szczerą (!) pochwałą można zyskać naprawdę wiele. Pozytywne relacje z pracownikami i ich szacunek to najwspanialsza nagroda dla Szefa Idealnego, którym możesz zostać i Ty.

Autor: Katarzyna Woźniak

6 rzeczy, o których musisz pamiętać rozpoczynając studia

Zastanawiasz się co zrobić, aby 5 lat spędzonych na uczelni było naprawdę dobrą inwestycją? Jeśli sądzisz, że na studiach wystarczy studiować, pozwól, że wyprowadzę Cię z błędu. Nie mógłbyś zrobić nic gorszego niż gdybyś cały swój czas poświęcał jedynie nauce i przygotowaniom do egzaminów. Śmiało odrzucaj akademicką abstrakcję i zwróć się ku życiu – podróżuj, poznawaj ludzi, nabieraj praktyki, żyj intensywnie i ucz się języków.

Przed Tobą 6 rzeczy, o których musisz pamiętać rozpoczynając studia.

1.      Postaw przed sobą cel

Ustal, co jest dla Ciebie priorytetem na ten rok : poznanie ciekawych ludzi? Zwiedzenie 3 zagranicznych miejsc? Zdobycie pierwszego doświadczenia zawodowego związanego z wymarzonym zawodem? Całoroczny melanż? Z tym ostatnim trzeba uważać, impreza 24/7 to najlepszy sposób na zaprzepaszczenie marzeń. Wybierz swój cel, napisz go na dużej kartce i powieś nad łóżkiem. Każdego dnia odpowiedz sam sobie – „czy zrobiłem dzisiaj coś, co przybliżyło mnie do mojego celu?”.

2.      Selekcjonuj

Nowe otoczenie oferuje wiele pokus, a nowa uczelnia wiele obowiązków. Nie wszystkie z nich są warte Twojej uwagi. Nie musisz mieć piątek ze wszystkich przedmiotów (większość z nich i tak do niczego Ci się nie przyda), ani nie jest sprawą Twojego honoru zaliczyć wszystkie melanże w Warszawie. Patrz na świat zawsze przez pryzmat swoich ustalonych celów, a następnie nie bój się odrzucać rzeczy, które Cię do tego celu nie przybliżą. Pamiętaj, to Twoje marzenia są najważniejsze, a nie to, czego oczekują od Ciebie inni.

3.      Podróżuj i doświadczaj

Skąd miałbyś wiedzieć, co chciałbyś robić w przyszłości, skoro nie wiesz, co masz do wyboru? Świat stoi przed Tobą otworem. Naprawdę. Podróżowanie jest łatwiejsze niż myślisz. Jeśli nie wierzysz, przejrzyj dokładnie naszą stronę www.biznesflow.pl . W ciągu ostatnich kilku miesięcy kilkadziesiąt młodych ludzi dzięki nam wyjechało lub wyjedzie do takich miejsc jak Włochy, Austria, Hiszpania, Węgry, Estonia, Chorwacja, Francja czy Portugalia.

Przekonaj się sam, jakie to łatwe.

4.      Zaangażuj się w działania jakiejś organizacji

Jakie rzeczy są najważniejsze dla pracodawców? Z pewnością nie teoretyczna wiedza wyniesiona z uczelni. Kluczem do sukcesu są praktyczne umiejętności, doświadczenie, kompetencje społeczne i kontakty. Nigdzie lepiej nie zadbasz o te elementy, niż angażując się w działalność jakiejś organizacji. Sprawdź listę kół naukowych na swojej uczelni. Posprawdzaj jakie organizacje pozarządowe działają w Twojej okolicy. Pójdź do biura karier i postaraj się o praktyki lub staż. Nie odkładaj tego na późniejsze lata studiów, to się naprawdę kiepsko kończy. Zacznij już teraz, nie pożałujesz.

5.      Wykaż się inicjatywą

Pełnią życia żyją Ci, którzy nie czekają, co świat ma im do zaoferowania, ale sami wychodzą z inicjatywą. I tylko takim udaje się mieć później pracę marzeń. Wykorzystaj swoje zainteresowania lub mocne strony i zorganizuj coś. Może spotkanie lokalnego klubu książki? Może turniej piłki nożnej dla Twojego akademika? Może podróż do Berlina dla swoich przyjaciół? Aktywni zostaną nagrodzeni i nawet nie będziesz się spodziewał, gdy organizowane przez Ciebie koncerty jazzowe w lokalnym klubie zamienią się w imprezę na miarę Woodstocku.

6.      Ucz się języków

Bez języków po prostu się nie da. Zaakceptuj to i znajdź w tym przyjemność. Oglądaj ulubione seriale po angielsku. Gdy jedziesz autobusem słuchaj nagrań po hiszpańsku. Kup sobie czytnik e-booków z funkcją dotykowego słownika i czytaj gazety oraz książki po niemiecku. Podróżuj i rozmawiaj z ludźmi, nie obawiaj się swojej wymowy. W krajach takich jak Włochy, Hiszpania czy Francja rzadko kiedy spotkać można kogoś z perfekcyjnym angielskim. Nikt nie wstydzi się mówić łamanym engliszem, po prostu wszyscy wiedzą, że najważniejszy jest kontakt z drugim człowiekiem i chęć zrozumienia go.

Wykorzystując te wskazówki, przez rok nauczysz się więcej, niż przez lata nauki w szkole.

A teraz uśmiechnij się szeroko i pamiętaj – właśnie zaczyna się najpiękniejszy okres w Twoim życiu!

 Autor: Michał Szymański

Studiowanie psychologii – czy to się opłaca

Studiowanie psychologii wiąże się ze sporym ryzykiem. Pomimo jednak licznych pesymistycznych opinii kierunek ten nadal uważany jest za stosunkowo prestiżowy. Świadczy o tym chociażby liczba chętnych (12 osób na jedno miejsce na Uniwersytecie Warszawskim) oraz wysokie progi punktowe (84,42 % na UW) z wyników maturalnych w 2012 roku. Mimo to zewsząd dochodzą głosy o przesyceniu rynku absolwentami psychologii. Problemy ze znalezieniem pracy dla młodych psychologów stały się chlebem powszednim. Czy oznacza to początek trudnych czasów dla adeptów „nauki o duszy” ? Dla tych, którzy nie wykażą się właściwym podejściem z pewnością tak.

Weź sprawy w swoje ręce

Współczesny rynek pracy zweryfikował marzenia wielu młodych ludzi kończących kierunki humanistyczne. W walce o posadę doświadczenie zawodowe i praktyczne umiejętności bez litości nokautują teoretyczną, abstrakcyjną wiedzę. Jak na tym polu bitwy odnajdują się studia psychologiczne? Wszystko oczywiście zależy od studiującego. Jeżeli ktoś liczy, że uczelnia wyposaży go we niezbędne na rynku pracy instrumenty i uczyni pożądanym wśród pracodawców, może mocno się rozczarować. Kluczem do sukcesu jest własna inicjatywa i szeroka, ponadobowiązkowa aktywność już od pierwszych chwil po otrzymaniu upragnionego indeksu na uniwersytecie.

Ktoś jednak powie – „jak mam być aktywny od samego początku studiów, kiedy nawet do odbycia darmowych praktyk wymagają doświadczenia i umiejętności?”.  Dla studentów psychologii odpowiedź jest jedna: III sektor Panie i Panowie.

III sektor?

Czym jest III sektor? To ogół organizacji pozarządowych (stowarzyszeń, fundacji) realizujących ważne społecznie cele oraz wypełniających luki pomiędzy działalnością instytucji państwowych a biznesem i sektorem prywatnym. Organizacje pozarządowe są wyrazem inicjatywy obywateli i służą najczęściej lokalnym społecznościom, w którym funkcjonują. Zakres ich aktywności jest naprawdę szeroki – od promocji przedsiębiorczości po opiekę nad bezpańskimi psami lub działalnością na rzecz ekologii. Wszystkie sprawy, wartości i idee, które jakaś grupa ludzi uzna ważne, mogą znaleźć swoje odzwierciedlenie w III sektorze i służyć społeczeństwu.

Organizacje pozarządowe Twoją trampoliną sukcesu

Ale jak się mają organizacje pozarządowe do psychologii? Odpowiedź jest prosta – w branży zawodów związanych z psychologią najważniejszy jest kontakt z ludźmi. Na nic zdadzą się stosy książek i setki godzin wykładów, jeśli nie będziemy potrafili nawiązać relacji z drugim człowiekiem. Organizacje pozarządowe pozwalają nabyć oraz doprowadzić do mistrzostwa umiejętności komunikacyjne i społeczne. Zgromadzony w ten sposób potencjał jest później ogromnym atutem na rynku pracy. Różnorodność pośród NGO`sów (non-governmental organizations) pozwala każdemu odnaleźć coś dla siebie. Jeśli marzy Ci się w przyszłości praca terapeuty – zostań wolonatriuszem w fundacji zajmującej się pracą z osobami uzależnionymi. Chcesz zostać coachem lub trenerem? Liczne stowarzyszenia organizujące szkolenia i działające na rzecz rozwoju osobistego pomogą Ci zrealizować swoje plany. A może uważasz, że public relations oraz reklama to właśnie coś dla Ciebie? Każda większa organizacja pozarządowa musi dbać o swój wizerunek i promocję , w związku z czym posiada odpowiednie działy oraz specjalistów do realizacji tych celów – spróbuj więc wkręcić się w ich działania. Wymieniać można długo. Jedynym ograniczeniem jest najczęściej własna wyobraźnia oraz motywacja.

Gdzie szukać? Jak zacząć?

Jeżeli przedstawione powyżej argumenty trafiają do Twojego przekonania i chciałbyś jak najwcześniej zacząć dbać o zdobycie doświadczenia zawodowego oraz praktycznych umiejętności – zacznij działać. Znajdź organizację, której działania odpowiadają Twoim zainteresowaniom i zaoferuj swoją pomoc w realizacji jej projektów. Poszukiwania najlepiej zacząć w Internecie. Sprawdź stronę www.ngo.pl, wejdź w zakładkę „Bazy” w lewym górnym rogu i skorzystaj z wyszukiwarki organizacji pozarządowych. Gdy trafisz na odpowiednie stowarzyszenie bądź fundację napisz lub zadzwoń i umów się na spotkanie.

Dbaj o swój rozwój zawodowy, nawiązuj kontakty i wzbogacaj CV – bądź pewien, że to zaprocentuje.

 Autor: Michał Szymański

Kulturka musi być – czyli zasady biznesowego savoir vivre’u

Popełniłeś biznesowe faux pas na spotkaniu z nowym klientem? Ponoć pierwsze wrażenie liczy się najbardziej. Ale nic to. Wszystko jest jeszcze do nadrobienia. W odpowiednim zachowaniu się w oficjalnych sytuacjach pomogą Ci…zasady savoir vivre’u.

Tendencja do ciągłego wartościowania i oceniania innych widoczna jest także w biznesie. Środowisko zawodowe jest niezwykle wyczulone na kwestie nienagannej postawy i kultury osobistej. Nikt nie chciałby, aby przerywano mu jego wypowiedź, spóźniano się na spotkanie czy odbierano na nim telefon. Dlatego warto zwrócić uwagę na kilka podstawowych zasad, dzięki którym w przyszłości unikniesz kłopotliwych sytuacji, a przy okazji uda Ci się ocenić poziom kultury u potencjalnych klientów i pracodawców.

Grunt to dobrze zacząć

Wydawałoby się, że przywitanie jest banalną sprawą. Jednak i w tym aspekcie obowiązują zasady, których warto przestrzegać, by sprawić jak najlepsze, przysłowiowe pierwsze wrażenie. Zwykle witającym jest ten, który wchodzi do danego miejsca. Jeśli w pomieszczeniu pojawia się przełożony, osoba niższa rangą zobowiązana jest wstać. Podczas przedstawiania siebie i innych należy podać imię i nazwisko danej osoby. Warto, by uścisk dłoni (choć nieobowiązkowy!) był jednostajny i zdecydowany, ale nigdy gwałtowny. Podawanie ręki nie powinno z kolei odbywać się przez biurko czy stół. Wyjście zza nich nie kosztuje wiele, a na pewno przyczynia się na ogół do sprawienia odpowiedniego wrażenia. W kwestii dotyczącej kobiet- nawet w relacjach zawodowych, to panie decydują o wyciągnięciu ręki. Jeśli klientka nie da sygnału, że jest gotowa do powitania, mężczyzna nie musi narzucać jej swojej uprzejmości. Podobne warunki dyktują osoby starsze, o wyższym stanowisku i prestiżu – to na ich krok w przywitaniu powinieneś czekać. Lepiej wykazać się cierpliwością, niż zostać odebranym jako nachalny.

Często przy rozpoczynaniu spotkania pojawia się dylemat – co zrobić z kurtką? W każdym biurze powinno znajdować się odpowiednie miejsce na wierzchnią odzież. Wypada rozebrać się przed wejściem na rozmowę lub spotkanie. Niedopuszczalne jest przywitanie się w płaszczu czy czapce. Gospodarz powinien dać czas swym gościom na swobodne rozebranie się. Jeśli w zasięgu wzroku nie widać wieszaka, na którym można by zawiesić płaszcz, warto zapytać, gdzie go odłożyć. Pamiętaj, że trzymanie ubrań na kolanach, z braku odwagi zapytania o szatnię, na pewno nie będzie dobrym rozwiązaniem.

Jak Cię widzą

Wygląd zewnętrzny w kontaktach biznesowych to zdecydowana podstawa, a raczej aspekt, bez którego trudno będzie Ci nawiązać współpracę, mimo kompetencji czy doświadczenia. Warto pamiętać, że poza firmą czy organizacją, reprezentujesz samego siebie, a to powinno być największą motywacją w dobraniu odpowiedniego stroju. Ubiór musi być schludny, staranny i czysty, a nawet dopasowany do odpowiedniej pory. Dla przykładu: czarny garnitur powinno nosić się tylko wieczorem, po godzinie 20. W dzień najlepiej dobierać szare, popielate czy granatowe marynarki. Takie skomponowanie stroju świadczyć będzie o Twoim obyciu i wiedzy w kwestiach kulturalnych. Z kolei kobiety, którym zależy na dobrej współpracy, zdecydowanie powinny zrezygnować z wielu elementów garderoby i wyglądu, które w innych okolicznościach uchodziłyby za typowe. Na czarną listę trafiają zatem: spódniczki mini, obcisłe stroje, ubrania z odsłoniętymi ramionami i obuwie odkrywające palce czy stopy. Niemile widziane są także długie, rozpuszczone włosy, ostry makijaż i intensywne perfumy. Warto również zrezygnować z biżuterii i długich, pomalowanych paznokci.

Wizytówki w ruch

Kwestią nie do pominięcia jest także wręczanie wizytówek. Zdobywanie kontaktów poszerza przestrzeń w środowisku. Nie dziwi zatem fakt, że powstały one we Francji w towarzyskich celach Ludwika XIV. Niewiele, poza formą, zmieniło się w tej kwestii. Karty wymienia się zawsze na końcu spotkania. Wręczanie wizytówek opiera się na wymianie, dlatego obowiązkowym jest w zamian za kartę rozmówcy, podać własną. Jeśli aktualnie nie posiadasz  osobistej karty, zaznacz powód i obiecaj kontakt ze swojej strony. W sytuacji, gdy spotkanie odbywa się między kilkoma osobami, wizytówkę wręcza się każdej z nich. Nie należy wyróżniać żadnego z rozmówców, mogłoby to urazić pozostałych. Przekazując kartę, trzymaj ją za brzeg w taki sposób, by osoba odbierająca mogła swobodnie chwycić za drugi. Zapis dodatkowych informacji na podarowanej karcie nie jest niczym niekulturalnym. Wizytówki tworzone są właśnie w taki sposób, by na ich odwrocie można było zanotować ewentualne godziny czy daty następnych spotkań. Trudniej byłoby o notatkę w Japonii, tam wizytówki komponowane są obustronnie i dopisek nie byłby mile widziany. Jeszcze jeden, mały szczegół: o kartę nie wypada prosić.

Telefony, telefony

Dzwoniące telefony w sklepach, tramwajach czy kinach, są już normą. Mało kto pamięta czy wie, że rozmowy w obecności innych są oznaką nieodpowiedniego zachowania. Dlatego warto zwrócić uwagę na ten aspekt w tak oficjalnych sytuacjach, jak właśnie spotkania biznesowe. O ile to możliwe, najlepiej telefon wyłącz. Jeśli jednak z istotnych przyczyn nie możesz tego zrobić, wypada uprzedzić kulturalnie swojego rozmówcę o oczekiwaniu na ważną wiadomość i wyciszyć dzwonek, a rozmawiać tylko poza pokojem czy biurem – możliwie jak najkrócej. W liczniejszym gronie, nawet gdy atmosfera jest sprzyjająca, a rozmówcom udało się nawiązać swobodne relacje, przy odbieraniu połączenia należy przeprosić grupę i oddalić się, wedle możliwości, na jak największą odległość, by dialog nie zakłócał spotkania innym. Eksponowanie telefonu uchodzi za równie nieeleganckie, co rozmowa przy stole. Trzymanie go na smyczy czy w kaburze nie sprawia dobrego wrażenia. „Bycie pod telefonem” nie musi świadczyć o naszym rozchwytywaniu i przedsiębiorczości. Może wskazywać za to na brak umiejętności zarządzania własnym czasem. Sugeruje także, że jesteśmy uwiązani z szefem, partnerem czy dzieckiem. Podobnie jest z wykładaniem telefonu na biurko czy stół. Powinien on znajdować się w kieszeni, teczce lub torebce.

Zawsze i wszędzie

Poznanie zasad kindersztuby może być pierwszym krokiem w swobodnym poruszaniu się w biznesowym środowisku. Z pewnością nie jest jednak jedynym wyznacznikiem sukcesu. Dlatego owszem, warto znać wymogi, nie oznacza to jednak, że możemy zapomnieć o własnej osobowości i pozwolić zdominować się sztywnym regułom. Stąd jedna, najstarsza zasada, dotycząca każdej dziedziny – nigdy nie należy bać się być sobą.

Autor: Paula Szewczyk