Lista rzeczy, które zapewnią Ci zdrowy sen, część 2.

Ten artykuł jest kolejną częścią tekstu Lista 7 rzeczy, które zapewnią Ci zdrowy sen. Polecam Ci także zapoznanie się z artykułem Efektywny i zdrowy sen – czyli jak wydłużyć sobie dobę o kilka godzin

Na samym początku swojej walki o zdrowy i krótki sen będziesz zmagał się ze starymi przyzwyczajeniami swojego organizmu. Przez kilka dni dręczyć Cię będzie senność oraz trudności z przekonaniem samego siebie do regularnego wstawania i zasypiania. Doświadczyłem tego samego na początku mojej przygody ze zmianą stylu spania, dlatego wypracowałem kilka sposobów, które pomogły mi pokonać wyżej wymienione trudności. Wiele z nich będzie dla Ciebie przydatne także później i pomoże Ci wprowadzać swoją efektywność oraz zdrowie na kolejne poziomy.

  1. Na godzinę przed zaśnięciem nie czytaj żadnych wiadomości ani nie oglądaj pobudzających materiałów. Poświęć ostatnią godzinę swojego dnia na zrelaksowanie. W innym przypadku andrenalina i podekscytowanie uniemożliwią Ci zaśnięcie. Dla mnie osobiście najlepszym rozwiązaniem jest czytanie książki, nauka języka obcego lub medytacja.
  2. Zorganizuj sobie bufor czasowy na godzinę przed planowanym pójściem spać. Często wyskakują nam niespodziewanie jakieś sprawy, które mącą nasz spokój i za które często chcemy się wziąć od razu. Czasami ktoś do nas wpadnie późno wieczorem i nawiązuje się dłuższa konwersacja. Wszystkie takie sprawy mogą opóźnić Twoje zaśnięcie i tym samym rozregulować organizm. Załatw wszystkie swoje sprawy na godzinę przed zaśnięciem, napisz smsa do mamy/dziewczyny, że życzysz im dobranoc i już idziesz spać a następnie wycisz zupełnie lub nawet wyłącz telefon. Absolutnie nie sprawdzaj maila lub facebooka. Ta ostatnia godzina poświęcona jest tylko na Twój relaks.
  3. Korzystaj ze stoperów do uszy. Zminimalizujesz ryzyko nocnej pobudki, które obudzą Cię w trakcie cyklu i zniweczą wszystkie wysiłki. Ja korzystam ze stoperów do ugniatania ( wyglądają jak modelina). Na początku trudno się przyzwyczaić i ma się wrażenie, że jak wsadzimy je do uszu to już tam zostaną na zawsze. Nigdy jednak nie przytrafiło mi się z nimi nic nieprzyjemnego, a ich skuteczność jest naprawdę wysoka.
  4. Po porannej pobudce spróbuj się wręcz zerwać z łóżka. Nie daj się nabrać na słodko brzmiące w Twojej głowie „jeszcze tylko 5 minutek”. Jeśli zaśniesz znowu, nawet na chwilę, wstaniesz o wiele bardziej zmęczony i niewyspany. Wyskocz z łózka jak oparzony, przemyj kilka razy twarz lodowatą wodą i zrób sobie mocną herbatę (odradzam kawę, gdyż ma zbyt mocne i uzależniające działanie). Powtarzaj sobie cały czas, że jeśli wytrzymasz jeszcze chwilę, to zaraz poczujesz się lepiej. I tak właśnie będzie. Te same zasady obowiązują podczas popołudniowej drzemki. Uważaj, żeby nie przekroczyć magicznej granicy 15 minut.
  5. Puść energetyczną muzykę, która pobudzi Cię do życia.
  6. Gdy poczujesz się naprawdę senny w ciągu dnia utnij sobie 15 minutową drzemkę. Zminimalizuj ryzyko przerwania Twojego wypoczynku ( wyłącz telefon, zamknij drzwi od pokoju). Jeżeli za kilka godzin będziesz znowu potrzebował drzemki, nie wahaj się. 2 drzemki w ciągu dnia są akceptowalne.
  7. Musisz mieć ekscytujący cel, dla którego wstajesz każdego ranka. Powieś sobie nad łóżkiem zrobiony przez siebie plakat obrazujący Twoją wymarzoną przyszłość ( piękny dom, egzotyczne podróże, rodzina, samochód – wszystko, o czym najbardziej marzysz) i tuż po wstaniu wpatruj się w niego i wizualizuj sobie realizację swoich planów. Gdy już nasycisz się energią swoich marzeń, zabierz się do pracy i staraj się je urzeczywistnić.
  8. Stwórz swoją listę rzeczy, które Cię pobudzają i ekscytują – pozwolą Ci przełamać senność, kiedy nadejdzie. Na mnie osobiście najlepiej działa oglądanie filmików z walk tanecznych albo z koncertów Gogola Bordello, a także wizualizacja marzeń i planowanie podróży. Wybierz takie, które zadziałają najlepiej na Ciebie.
  9. Spróbuj poćwiczyć medytację i techniki właściwego oddychania. Potrafią dać naprawdę niesamowity efekt.

I na koniec mały wspomagacz – mieszanka cynku, magnezu i witaminy B6. Korzystam z tej witaminowej kombinacji ponieważ wzmacniają nocne zdolności regeneracyjne organizmu oraz zapewniają spokojny sen. Jest to szczególnie pomocne dla osób aktywnie uprawiających sport, gdyż pomaga naszym mięśniom odzyskać swoje maksimum w trakcie snu. Osobiście kupuję witaminy o nazwie Scitec MZB6 (60 kapsułek za 29 zł – to najkorzystniejsza cena przy wysokiej jakości jaką udało mi się znaleźć). Łykam jedną kapsułkę dziennie pół godziny przed snem. W moim przypadku (zwłaszcza podczas treningów) efekty były widoczne od razu.

To już wszystkie porady jakie dla Ciebie miałem w kwestii związanej ze zdrowym i krótkim spaniem. Jestem przekonany, że jeżeli uczciwie będziesz się do nich stosował uzyskasz efekty co najmniej tak dobre jak ja. Powodzenia!

Przeczytaj także:

Lista 7 rzeczy, które zapewnią Ci zdrowy sen – część 1

Efektywny i zdrowy sen – czyli jak wydłużyć sobie dobę o kilka godzin

Autor: Michał Szymański

foto: blogs.nvcc.edu

Samoświadomość emocjonalna oraz jej brak – czy rozumiesz swoje emocje?

W powieści Henry’ego Rotha pt. „Nazwij to snem” pada następujące zdanie: „Jeśli mogłeś ubrać w słowa to, co czułeś, to było to twoje”. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że jeżeli brakuje słów na to, by określić swoje uczucia, świadczy to o tym, że nie są one naszymi własnymi. Brzmi intrygująco? Jeszcze bardziej tajemniczy wydaje się być pochodzący z greckiego termin aleksytymia. Co się za nim kryje? Postaram się znaleźć rozwiązanie tej zagadki.

Równoległy strumień świadomości

Zacznijmy od pojęcia samoświadomości. W skrócie można opisać ją jako umiejętność zwracania uwagi na emocje oraz ich nazywania. Warto jednak zauważyć, że nie jest ona motorem napędowym naszych reakcji na zdarzenia. Wręcz przeciwnie – pozwala skupić się na wszystkim, co nas otacza, jednocześnie odgrywając rolę bezstronnego świadka, na zasadzie: „okej, Janek nie oddał mi jeszcze pożyczonej stówki, ale mimo, że przez niego jestem teraz bez grosza, nie będę wszczynać żadnej awantury”. Samoświadomość jest więc neutralnym stanem, dającym możliwość autorefleksji w chwilach, gdy targają nami naprawdę silne emocje. Pozwala pozostawać nieco na uboczu tego, co przeżywamy.

   

Emocjonalne zero

Ludzie odczuwają emocje z różną intensywnością. Choć większość z nas na widok pożaru własnego domu uciekałaby w popłochu lub w panice rzuciłaby się na poszukiwanie gaśnicy, są też tacy, którzy poszliby po nią spokojnym krokiem uznając, że nie ma potrzeby się spieszyć. Co prawda trudno w to uwierzyć, ale tacy ludzie naprawdę istnieją i to właśnie do nich idealnie pasuje wymienione w pierwszym akapicie pojęcie aleksytymii. Mowa o osobach, które pozbawione są jakichkolwiek namiętności, nie odczuwają żadnych emocji nawet w tak alarmujących sytuacjach, do których niewątpliwie należy pożar. Teraz z pewnością z niedowierzaniem kręcisz głową, powątpiewając w to, iż istnieją ludzie zupełnie wyprani z emocji. I tu kolejne zaskoczenie: takich osób jest więcej, niż myślisz, o czym przekonasz się czytając kolejny akapit.

Ach, ta silna płeć

Nie od dziś wiadomo, ze kobiety znacznie intensywniej od mężczyzn odczuwają zarówno pozytywne, jak i negatywne emocje. Romantyczny film wywołuje łzy wzruszenia, wyprzedaż w ulubionym sklepie to czysta radość, a impreza z przyjaciółmi synonim szczęścia. Płeć przeciwna jest – delikatnie mówiąc – nieco mniej uczuciowa. Mogę się założyć, że osiem na dziesięć kobiet pozostających w stałym związku ma do zarzucenia swojemu partnerowi, że jest emocjonalnym analfabetą, który nie potrafi sklecić zdania na temat własnych emocji. Mężczyźni zazwyczaj są niezwykle powściągliwi, a szczytem ekspresji jest dla nich wymruczenie krótkiego „to świetnie” na wieść o tym, że ukochana dostała awans, o którym od dawna marzyła. Mimo, że powyższe przykłady należy traktować z przymrużeniem oka, to jednak z całą odpowiedzialnością można stwierdzić, że mężczyznom częściej brakuje słów na określenie tego, co czują. W związku z tym sprawiają wrażenie, jakby byli zupełnie pozbawieni uczuć, choć wynika to raczej z niezdolności do ich wyrażania niż z rzeczywistego braku emocji. Podsumowując – aleksytymia to stan, któremu brakuje głównego składnika inteligencji emocjonalnej, jaką jest samoświadomość i choć nie należy generalizować, to jednak znacznie częściej dotyka ona mężczyzn, o których nie bez kozery mówi się: „silniejsza płeć”.

Autor: Katarzyna Woźniak

foto: fanpop.com

Jak przełamać swój lęk i przestać bać się zmian

Często zdarza Ci się czuć potrzebę przeprowadzenia w życiu jakieś zmiany? Właściwie myślisz o tym od dawna, ale ciągle trudno Ci sobie wyobrazić, jak to będzie. Nie martw się, każdy choć raz czuł tak samo. Jednak niektórzy skutecznie przełamali ten lęk. Jak to zrobić? Continue reading “Jak przełamać swój lęk i przestać bać się zmian”

Czy wysokie IQ to gwarancja sukcesu?

Mogłoby się wydawać, że nasze IQ jest wizytówką, która wiele może powiedzieć o człowieku. Często ulegamy wrażeniu, że wysokość ilorazu inteligencji jest również wyznacznikiem osobowości, w myśl zasady „pokaż mi swoje IQ, a powiem ci, kim jesteś”. Kiedy słyszymy, że ktoś może poszczycić się wynikiem zbliżonym do Einsteina czy Dody (tak, tak, to nie żart!), patrzymy na niego z szacunkiem, mówimy: „ale łebski facet!”, „ta to ma głowę!”. Warto się jednak zastanowić, czy wysoki iloraz inteligencji jest równoznaczny z tzw. inteligencją życiową, emocjonalną? Sprawdźmy, jak jest naprawdę.

Wiedza = sukces?

Inteligencja, która pozwala nam osiągać rewelacyjne wyniki w nauce i wygrywać różnego rodzaju konkursy ma niewiele wspólnego z życiem emocjonalnym. Nie da się przewidzieć, czy osoba, która była największym bystrzakiem na studiach będzie równie łatwo radzić sobie w życiu prywatnym. Tajemnicą poliszynela jest fakt, iż świadectwa z czerwonym paskiem nie gwarantują sukcesu w przyszłym życiu. Decyduje o nim przecież jedynie 20 % umiejętności, a pozostała część to wypadkowa kilku zmiennych, między innymi szczęścia. Nie bez powodu mówi się o kimś, komu wszystko się udaje, że ma więcej szczęścia niż rozumu. Choć zwykle towarzyszy temu stwierdzeniu żartobliwy ton, jest w nim ziarnko – a nawet kilka ziarenek – prawdy.

 

 

Emocje mają znaczenie

Inteligencja emocjonalna jest pojęciem nowym, jednak ten zbiór cech, na który składają się m.in. zdolność motywacji, wytrwałość w dążeniu do celu mimo niepowodzeń czy optymistyczne patrzenie w przyszłość ma często olbrzymi wpływ na nasze życie. Nie twierdzę, że bycie prymusem i umiejętność panowania nad emocjami nie mogą iść ze sobą w parze, jednak zdarza się, że te dwa zagadnienia nigdy się ze sobą nie łączą. Warto bowiem zauważyć, że inteligencja teoretyczna, wiedza, którą błyszczymy podczas całego procesu edukacji, praktycznie nie przygotowuje do skutecznego odpierania przeciwności losu. Niestety, nasza kultura koncentruje się wyłącznie na zdolnościach naukowych, ignorując te, które składają się na charakter każdego człowieka. Społeczeństwo skupia się głównie na wiedzy fachowej i pozostaje mieć tylko nadzieję, że to się kiedyś zmieni.

Testom na inteligencję mówimy „nie”!

Współczesny świat opiera się na „myśleniu w kategorii ilorazu inteligencji”, jak to niezwykle trafnie ujął Howard Gardner, amerykański psycholog i wykładowca Harvardu. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że ludzie albo są bystrzy, albo nie i takimi się rodzą, a zweryfikować to mogą jedynie testy IQ. Takie podejście wydaje się lekko groteskowe, gdyż jak można oceniać człowieka przez pryzmat tego, ile punktów uzyskał w „jakimś tam” teście, wymyślonym zaledwie sto lat temu? Nie dajmy się zwariować, bo przecież nie istnieje tylko jeden rodzaj uzdolnień, który weryfikuje, kim będziemy w przyszłości i jak wielki sukces osiągniemy. Skupmy się raczej na naszej osobowości, poglądach, podejściu do życia. Najczęściej właśnie te cechy wyznaczają nam drogę do kariery i życiowego powodzenia.

Autor: Katarzyna Woźniak

foto: inovizion.com

Naucz się, jak kontrolować własne emocje

Wydawać by się mogło, że głównym wyznacznikiem postępowania ludzi, ważniejszym nawet od wszelkiego rodzaju kodeksów i spisanych wieki temu reguł jest zasada „najpierw pomyśl, potem rób”. Nie wierzę, że istnieją osoby, którym rodzice już od wczesnego dzieciństwa nie wpajaliby tej złotej myśli, dzięki której można było uniknąć wielu stresujących sytuacji. „Zastanów się, zanim palniesz coś głupiego”, „zamiast płakać, poproś Jasia, by pożyczył ci rower” i inne tego typu kazania to prawdziwe zmory dzieciństwa. A jak jest z kontrolowaniem emocji w dorosłym życiu? 

Kto za tym wszystkim stoi?

Przekraczając progi dorosłości musimy zmierzyć się z szeregiem sytuacji o wiele trudniejszych niż kłótnie w piaskownicy o wiaderko. Stajemy przed ciężkimi wyborami, rządzą nami emocje, które nie poddają się tak łatwo w walce z racjonalnym myśleniem. Niezwykle trudno spotkać osoby, które odznaczałyby się tak wielkim opanowaniem, że nawet w sytuacji nagłego stresu zachowują pełną przytomność umysłu i są oazą spokoju niczym kwiat lotosu na nieruchomej tafli jeziora. Jeśli do nich należysz, jesteś prawdziwym szczęśliwcem. Jeśli nie, zastanawiasz się pewnie, kto, albo raczej co stoi za emocjonalnymi eksplozjami, które zadają kłam wspomnianej na początku zasadzie. „Przewrotów” w systemie nerwowym dokonuje jeden z ośrodków układu limbicznego o smacznie brzmiącej nazwie – ciało migdałowate.

Poskramianie przeciwnika

Teraz, zamiast marzyć o niebieskich migdałach, zastanów się, jak często tracisz nad sobą kontrolę, wybuchając złością na przyjaciela czy wrzeszcząc na kierowcę innego samochodu. Później, analizując sytuację „na chłodno” dochodzisz z pewnością do wniosku, że Twoja reakcja była przesadzona, jednak co się stało, to się nie odstanie. Czasu co prawda nie da się cofnąć, ale możesz nauczyć się poskramiać emocje, by w przyszłości uniknąć podobnych sytuacji. Jak to zrobić? Kiedy coś Cię zdenerwuje, weź kilka głębokich wdechów lub policz do dziesięciu. Ciało migdałowate, specjalizujące się w reakcjach emocjonalnych będzie miało czas „ochłonąć”, a Ty spojrzysz na całe zdarzenie z innej perspektywy.

Wszystkie uczucia w jednym miejscu

Ciało migdałowate zyskało już etykietkę „sprawcy”, jednak warto wiedzieć, że nie takie ciało straszne, jak je malują. Nie bez powodu nazywane jest siedliskiem WSZYSTKICH namiętności, nie tylko tych złych. Gdyby odciąć połączenie między nim a resztą mózgu, ludzie popadliby w stan określany mianem „ślepoty uczuciowej”, gdyż kontakty z innymi, jeśli są pozbawione znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. Tworzy to przerażającą wizję siedmiu miliardów osób o twarzach bez wyrazu, nie posiadających zdolności do tego, by kochać, pożądać czy odczuwać radość. W związku z tym nie potępiajmy tak naprawdę Bogu ducha winnego ciała o migdałowym kształcie, ponieważ zarówno ono, jak i oddziaływania, które zachodzą między nim a korą mózgową składają się na rdzeń inteligencji emocjonalnej. Zresztą, przyznajcie: lepiej chyba nauczyć się kontrolować emocje niż żyć będąc zupełnie pozbawionym zdolności do ich odczuwania.

Autor: Katarzyna Woźniak

foto: natashasharma.com/

Emocja kontra racjonalne myślenie – czym warto się kierować?

Adam Mickiewicz w balladzie „Romantyczność”, manifeście światopoglądowym swojego pokolenia zestawia „szkiełko i oko”, będące symbolem racjonalności z „czuciem i wiarą”, które zdaniem narratora utworu znacznie poszerzają horyzont poznawczy człowieka. Nawet dziś bezustanna walka między Sercem a Rozumem spędza sen z powiek psychologom, a sami zainteresowani stali się bohaterami medialnej rzeczywistości, grając główne role we wszystkich reklamach pewnej pomarańczowej sieci. Kto wygrywa tę racjonalno-emocjonalną potyczkę? 

Emocje to potęga

Od zarania dziejów ludzie kierowali się przede wszystkim emocjami. Możemy tylko domniemywać, jednak wydaje się to oczywiste, że już żyjący miliony lat przed naszą erą neandertalczyk uciekał gdzie pieprz rośnie przed mamutami, kierowany tylko i wyłącznie strachem. Wraz z pojawieniem się człowieka myślącego niewiele się zmieniło. Homo sapiens potrafił co prawda racjonalnie przeanalizować zagrożenie, jednak nadal to właśnie emocje brały nad nim górę. Tak zostało do dziś, a ewolucja wyznaczyła emocjom centralną rolę w ludzkiej psychice.

Porywy serca na pierwszym miejscu

Kiedy najczęściej kierujemy się emocjami? Przede wszystkim wtedy, gdy życie stawia przed nami zadania i wyzwania zbyt ważne, by rozum sam sobie z nimi poradził. Należą do nich sytuacje, w których grozi nam niebezpieczeństwo, kiedy mimo rzucanych nam pod nogi kłód dążymy do obranego wcześniej celu lub wówczas, gdy staramy się zdobyć partnera i założyć z nim rodzinę. No właśnie, to jak to jest z tą miłością? W tym wypadku repertuar emocjonalny człowieka trudno ogarnąć – nomen omen – umysłem. Uczuciu zakochania towarzyszą tak silne emocje, że często z łatwością zapominamy, iż oprócz serca mamy jeszcze jeden niezwykle cenny organ – mózg. Buzujące hormony, poziom endorfin bliski górnej granicy Absolutnego Szczęścia dają nam to, czego nie może zaoferować labirynt poskręcanych zwojów skryty w głowie, którą niemalże sięgamy chmur.

Dwa umysły

W toczącej się na przestrzeni tysięcy lat bitwie między Sercem i Rozumem nastąpił przełom. Okazuje się bowiem, że Matka Natura wyposażyła nas w nie jeden, ale dwa umysły – emocjonalny i racjonalny. Wydawałoby się, że daje to ogromną przewagę, ba! nawet wygraną ludzkiemu mózgowi. Zanim jednak zwolennicy „szkiełka i oka” wzniosą toast za zwycięstwo, warto zauważyć, że umysł, który „czuje” jest nierozerwalnie związany z naszymi emocjami. To dzięki temu połączeniu możliwe jest istnienie impulsywnego sposobu poznawania. Mimo, iż często jest ono sprawcą naszego nielogicznego postępowania, to jednak nie sposób nie docenić potęgi „czującego” umysłu. Podział na dwa umysły jest więc idealnym odzwierciedleniem mickiewiczowskiego spotkania intelektualnego podejścia do rzeczywistości i kierowania się sercem.

Bezustanny spór rozsądku z uczuciem   

            Mimo, iż rozum racjonalny i emocjonalny „żyją” ze sobą zazwyczaj w ścisłej harmonii, zdarzają się między nimi kłótnie, często naprawdę zażarte. Nie zapominajmy o tym, że obydwa są niezależnymi władzami i kiedy ogarnia nas fala namiętności, równowaga przestaje istnieć. Zazwyczaj w takich utarczkach górę bierze Serce i to jemu należy przyznać palmę pierwszeństwa. Cóż, romantycy mieli rację: namiętności co rusz przeważają nad rozsądkiem, dlatego nie pozostaje nam nic innego, jak kierować się mottem płynącym z „Romantyczności”: Miej serce i patrzaj w serce!”.

foto: vimeo.com

Autor: Katarzyna Woźniak

Jak zwiększyć pewność siebie – proste i skuteczne sposoby, cz.4.

Niniejszy tekst jest ostatnią częścią cyklu „Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie”. Poprzednie znajdziesz tutaj: Część 1, Część 2, Część 3 .

1. Przygotowanie

Henry Ford powiedział, że dobre przygotowanie się jest najważniejszym czynnikiem sukcesu. Brak pewności siebie może wynikać nie tylko z niskiej samooceny, lecz także ze świadomości, iż nie jesteśmy gotowi sprostać danemu zadaniu. Często nawet mistrzowie w danej dziedzinie mają tremę przed sprawdzianem ich kompetencji, jeżeli nie poświecili wystarczająco wiele czasu na przygotowania. Dołóż wysiłku, aby przystąpić do czekającego Cię wyzwania z myślą, że zrobiłeś wszystko co się dało aby się do niego przygotować. Twoja pewność siebie będzie miała wtedy solidne fundamenty.

Ćwiczenie: Wybierz jedną czynność, przy której Twoja pewność siebie Cię zawodzi. Wypisz na kartce wszystkie możliwości, które mogłyby Ci pomóc się do niej przygotować. Ustal sobie harmonogram realizacji tych pomysłów (na każdy dzień przydziel sobie jakieś zadanie), a następnie przystąp do wypróbowania swoich umiejętności i podejmij wyzwanie (nawet bardzo małe), które wcześniej było dla Ciebie stresujące.

2. Sąd ostateczny

„Świadomość tego, że pewnego dnia będę martwy jest jednym z najważniejszych narzędzi, jakie pomogły mi w podjęciu największych decyzji mojego życia. Prawie wszystko – zewnętrzne oczekiwania wobec ciebie, duma, strach przed wstydem lub porażką – wszystkie te rzeczy są niczym wobec śmierci. Tylko życie jest naprawdę ważne. Pamiętanie o tym, że kiedyś umrzesz jest najlepszym sposobem jaki znam na uniknięcie myślenia o tym, że masz cokolwiek do stracenia. Już teraz jesteś nagi. Nie ma powodu, dla którego nie powinieneś żyć tak, jak nakazuje ci serce”  – Steve Jobs.

Być może brzmi to nieco makabrycznie, ale to właśnie dzięki świadomości istnienia śmierci ludzie często odważają się na wielkie czyny. Pamiętaj, że tak naprawdę nie masz nic do stracenia. To Twoje życie i będziesz mógł je przeżyć tylko raz. Czy potrzebny jest jakiś inny powód, żeby odegnać niepewność i śmiało zacząć realizować swoje marzenia?

Ćwiczenie: Postaw przed sobą wyzwanie, które wystawia Twoją pewność siebie na próbę. Następnie chwilę przed jego realizacją przypomnij sobie powyższe słowa Steva Jobs`a. Uświadom sobie ich znaczenie oraz moc i zrób to, co należy.

3. Twoje otoczenie

Znasz takie powiedzenie „jesteś tym co jesz”? Odnosi się do zasad zdrowego żywienia i ostrzega nas, że rodzaj i jakość produktów, które spożywamy warunkuje nasze zdrowie i kondycję ciała. Dokładnie ta sama zasada działa wobec umysłu – to co wchłaniasz z otoczenia formułuje Twój charakter i nastawienie. Zastanów się nad ludźmi jacy Cię otaczają. Jeżeli są to same marudy, hejterzy czy energetyczne wampiry bądź świadomy, że wkrótce staniesz się jednym z nich. Jeżeli chcesz być pewnym siebie, spełnionym i szczęśliwym człowiekiem to dokładnie takimi ludźmi musisz się otaczać.

Więcej na ten temat znajdziesz w artykule „ Jak Twoi znajomi wpływają na Twoje sukcesy”.

Aby Twoja pewność siebie była trwała i mocna poświęć wystarczająco dużo czasu na treningi. Przeczytaj raz jeszcze wszystkie artykuły z niniejszego cyklu i wykonaj ćwiczenia. Każdego dnia stawiaj przed sobą wyzwania i staraj się choćby w najmniejszym stopniu osiągnąć nieco więcej, niż dnia poprzedniego. Po miesiącu intensywnych starań zobaczysz niesamowity efekt i poczujesz się jak nowo narodzony, pewny siebie człowiek.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 1.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 2.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 3.

Powodzenia!

Autor: Michał Szymański

Jak zwiększyć pewność siebie – proste i skuteczne sposoby, cz.3.

3 część artykułów z cyklu „Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie”. Poprzednie możesz znaleźć tutaj: Jak zyskać pewność siebie 1, Jak zyskać pewność siebie 2.

1.      Sposób wysławiania.

O Twojej pewności siebie bardziej niż słowa świadczy to, co można wyczytać między wierszami. Jeżeli w trakcie swoich wypowiedzi co chwila wtrącasz „yyy” lub „no bo” to znak, że warto popracować nad swoim stylem mówienia. Płynne, mówione bez zająknięcia i bez żadnych wstawek zdania dają do zrozumienia Twojemu rozmówcy, że doskonale wiesz o czym gadasz. To automatycznie wzmaga w Tobie poczucie pewności siebie i pozwala czuć się bardziej komfortowo podczas konwersacji.

Pamiętaj też, żeby nigdy nie zasłaniać ust podczas mówienia. Inni mogą wtedy odnieść wrażenie, że nie jesteś szczery. Takie poczucie z pewnością nie pomoże Ci poczuć się pewniej.

Ćwiczenie: Poproś znajomego, z którym spędzasz dużo czasu, żeby powiedział Ci jakie wstawki i przerywniki najczęściej wkradają Ci się w mowę. Przyjmij to na chłodno i nie denerwuj się na przyjaciela, który szczerze powie Ci, że w co drugim zdaniu używasz „yyy”. Świadomość błędu pozwoli Ci nad nim pracować i bardzo szybko dokonać poprawy. Trenuj rozmowę i kontroluj swój język. Możesz poprosić dobrego znajomego, żeby zwracał Ci uwagę jeżeli w dyskusji z nim zaśmiecasz swój język. Pamiętaj – gdy często używasz „yyy” tymsamym wprost krzyczysz do innych: „Jestem taki zestresowany i niepewny!”. Warto z tym walczyć.

2.      Uśmiech

Najpotężniejsza broń w kontaktach międzyludzkich. Naturalny, niewymuszony uśmiech rozbija wszelkie lody i niesamowicie dodaje pewności siebie. Uśmiechaj się często, a szybko zobaczysz tego efekty.

Ćwiczenie: Postaw sobie za zadanie uśmiechnąć się dzisiaj do 10 osób. Może to być pani w sklepie spożywczym, koleżanka z uczelni, którą do tej pory mijałaś obojętnie czy ktokolwiek inny. Naucz uśmiechać się nawet w trudnych dla Ciebie sytuacjach. Ze zdziwieniem odkryjesz, jak wiele problemów rozwiązuje się o niebo łatwiej tylko dzięki temu, że wysiliłeś się na uśmiech.

3.      Porównywanie się

Porównywanie się jest złodziejem radości. I nie tylko. Zaniża naszą samoocenę, a tym samym naszą pewność siebie. Wbrew pozorom staranie się być lepszym od innych nie podwyższa znacząco naszej efektywności. Powoduje raczej ciągłą frustrację. Zamiast próbować być lepszym od innych staraj się być po prostu lepszym od siebie. Każdego dnia zrób coś, co chociaż w minimalnym stopniu pozwoli Ci stwierdzić „dzisiaj umiem już więcej niż wczoraj”. Osiągniesz wtedy znacznie więcej i będziesz zdecydowanie bardziej zrelaksowany.

Ćwiczenie:

Ustal sobie cel do osiągnięcia na najbliższe 2 tygodnie. Zorganizuj następnie kalendarz i każdego dnia pod wieczór zapisuj, co zrobiłeś dzisiaj żeby zrealizować swój cel. Liczy się nawet najmniejszy krok. Od tej pory staraj się porównywać się jedynie ze sobą z dnia poprzedniego. Każdy sukces będzie smakował Ci dwa razy lepiej, a Twoja samoocena oraz pewność siebie skoczą do góry.

Już wkrótce ostatnia część z cyklu o zdobywaniu pewności siebie.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 1.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 2.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 4.

Autor: Michał Szymański

 

Jak zwiększyć pewność siebie – proste i skuteczne sposoby, cz.2.

Niniejszy artykuł jest dalszym ciągiem tekstu Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 1. Dzisiaj opiszę dwa ważne elementy poczucia pewności – postawa ciała oraz kontakt wzrokowy.

1.       Postawa ciała

Sposób, w jaki się poruszasz, Twój styl mówienia, Twoje niekontrolowane ruchy rękoma – to wszystko mówi o Tobie więcej niż mógłbyś przypuszczać. Działa to także na Twój umysł. Jeśli chodzisz skulony, nerwowo przebierasz palcami, rozglądasz się cały czas na boki – wtedy automatycznie dajesz znak swojemu mózgowi, że coś jest nie tak i jednocześnie tracisz pewność siebie.

Kilka prostych trików, które pomogą Ci zaprogramować w Twojej podświadomości poczucie pewności siebie:

– Trzymaj zawsze wyprostowaną postawę

Nie spuszczaj głowy w dół, czy to idąc ulicą, czy też podczas rozmowy z kimkolwiek (nie musisz wyzywająco patrzeć komuś prosto w oczy – wystarczy, jeśli obojętnie będziesz spoglądał przed siebie)

Uważaj na swoje ręce. Postaraj się, żeby były jak najmniej ruchliwe. W zależności od tego z kim rozmawiasz włóż je do kieszeni (jeżeli z kumplem), skrzyżuj je na piersi lub jedną ręką trzymaj przy podbródku (jeżeli to oficjalna rozmowa). Gdy siedzisz, najprościej jest spleść palce ze sobą i trzymać dłonie przed sobą. Postaraj się nimi nie przebierać, zminimalizuj niepotrzebne ruchy. Jeżeli wygodniejsze będą dla Ciebie inne pozycję nie wahaj się ich stosować. Ważne, żeby Twoje ręce nie były zbyt ruchliwe i nie nakręcały poczucia zdenerwowania.

Ćwiczenie: Stań przed lustrem. Wyobraź sobie, że patrzysz na obcą osobę. Pamiętając o wyżej wymienionych rzeczach przyjmij właściwą postawę. Poprowadź ze swoim odbiciem krótki dialog pilnując jednocześnie wyprostowanej postawy, podniesionej głowy oraz swoich dłoni. Następnie poćwicz siedząc. Spróbuj także poćwiczyć chód. Wyobrażaj sobie różne życiowe sytuacje, imituj je przed lustrem i ćwicz wszystkie elementy. Następnie wyjdź do ludzi, zastosuj nową wiedzę w praktyce i ciesz się pozytywną zmianą, jaka w Tobie zaszła.

2.       Kontakt wzrokowy

Ciągłe patrzenie w oczy rozmówcy to trudna sprawa. Nic jednak lepiej nie świadczy o pewności siebie, niż umiejętność utrzymywania kontaktu wzrokowego. Nie spuszczaj wzroku, nie odwracaj głowy. Postaraj się jednak, żeby Twój wzrok nie był agresywny. Najlepsza jest uprzejma obojętność.  Ludzie mogą zacząć czuć się skrępowani Twoim wzrokiem, jednak dzięki temu poczują do Ciebie szacunek. Patrzenie prosto w oczy jest także odbierane jako przejaw uczciwości i szczerości. Warto przełamać w sobie strefę komfortu i wyuczyć się tej cennej umiejętności.

Ćwiczenie: Wraz z dobrym znajomym usiądźcie naprzeciwko siebie. Zróbcie sobie małą rywalizację – kto dłużej będzie patrzył przeciwnikowi w oczy i utrzyma obojętny wyraz twarzy (roześmianie się, nerwowy tik, nawet chwilowe odwrócenie wzroku oznaczają przegraną). Postaraj się jak najmniej mrugać powiekami. Jeżeli ćwiczenie przyszło Ci łatwo zaproponuj podobną rywalizację osobie, którą znasz o wiele słabiej. Kiedy tylko poczujesz się wystarczająco przygotowany, wyjdź do ludzi i rozmawiaj z nimi pamiętając o utrzymywaniu kontaktu wzrokowego.

Ćwicz wytrwale, a szybko odczujesz zmianę jaka zaszła w Twoich relacjach z innymi.

Jeżeli przyswoiłeś już przedstawioną powyżej wiedzę, przeczytaj także:

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 1.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 3.

Skuteczne i proste sposoby zyskania pewności siebie część 4.

Autor: Michał Szymański

Co racja, to racja, czyli jak przekonać innych do własnego zdania

Zastanów się, ile razy marzyłeś o tym, by przyznano Ci rację w jakiejś sprawie? Niezależnie od tego, czy chodzi o kłótnię z sąsiadem spod czwórki rozpoczynającym remont o 6 rano, czy o zażartą dyskusję ze znajomym dotyczącą stanu polskiej gospodarki, z pewnością zawsze dążysz do tego, by postawić na swoim. Nie zawsze jednak to się udaje. W związku z tym mała rada: zamiast biec do sklepu po kolejne zatyczki do uszu, przeczytaj, jak przekonać innych do Twojego sposobu myślenia.

Szanuj poglądy rozmówcy

Największym błędem, jaki można popełnić podczas kłótni jest mówienie drugiej stronie, że nie ma racji. To prawdziwy cios poniżej pasa, który nie niesie ze sobą nic dobrego. W ten sposób kwestionuje się czyjeś sądy i przekonania, a to powoduje chęć odwetu, bo przecież najlepszą obroną jest atak. W konsekwencji kłótnia przeradza się w awanturę, której zakończenie w pokojowy sposób jest praktycznie niemożliwe. Zamiast więc powtarzać w kółko „Mylisz się!”, lepiej przyznaj, że sam nie do końca możesz mieć rację (nawet jeśli jesteś jej pewien). Ugasi to buzujące emocje i zainspiruje Twojego rozmówcę, by traktował Cię tak samo fair, jak Ty jego. Być może dzięki temu sam przyzna, że się mylił? Stąd już krok do przyjacielskiego uścisku dłoni.

Okaż swą przyjaźń

Gorsze dni zdarzają się każdemu, jednak kiepski humor często staje się pretekstem do tego, by wyładować swe frustracje na drugiej osobie. Powiedzenie komuś kilku niemiłych słów przynosi chwilową ulgę, ale niestety najczęściej nie zastanawiamy się nad tym, co czuje wówczas ta właśnie osoba. Wrogość nie jest, delikatnie mówiąc, najlepszym doradcą, a wojowniczy ton z pewnością nie pomoże przekonać innych do Twojego zdania. Istnieje na szczęście prosta sztuczka, która może to zmienić. Wystarczy sprawić, by rozmówca uwierzył, że jesteś jego przyjacielem. Jak to zrobić? Schowaj złe emocje do kieszeni i zamiast nich, przekaż człowiekowi choć odrobinę dobrej energii. Uwierz, że uprzejmość i przyjazne podejście mogą skłonić ludzi do zmiany zdania szybciej, niż furia i wywieranie na nich presji.

Magia trzech głosek

Rozmawiając z ludźmi, postaraj się wydobywać z nich jak najczęściej słowo „tak”. Uda Ci się to, jeśli od początku do końca będziesz podkreślał, że zmierzacie do tego samego celu. Z metody tej korzystał jeden z największych filozofów w historii – Sokrates. Zadawał ludziom tak sprytne pytania, że jedyną ich odpowiedzią mogło być to krótkie, magiczne słowo na „t”. Robił to tak długo, aż jego przeciwnik nie doszedł do konkluzji, przeciwko której jeszcze kilka minut wcześniej gwałtownie by protestował. Imponujące? Ty również możesz się tego nauczyć. Wystarczy, że będziesz akcentował sprawy, w których zarówno Ty, jak i Twój rozmówca się zgadzacie. Dzięki temu ułyszysz od swojego rozmówcy mnóstwo „taków”. Jego myślenie ukierunkowuje się na potwierdzenie, Ty natomiast będziesz mógł przyznać sam przed sobą, że jesteś zręcznym mówcą. Umiejętność „hipnotyzowania” słowem przyda Ci się zwłaszcza wtedy, gdy poczujesz pokusę, by powiedzieć komuś, że się myli. Wykorzystaj swój dar przekonywania, a z pewnością już po chwili poczujesz się jak uczestnik popularnego telewizyjnego show, słysząc wiele razy „Jestem na tak!”.

 Autor: Katarzyna Woźniak